niedziela, 18 stycznia 2015

kiedy ostatni raz zrobiłeś coś po raz pierwszy?

☮ | via Tumblr

Pierwszy raz to najlepszy raz, jak dla mnie bezdyskusyjnie.
Pierwszy raz to pokonanie swoich lęków, słabości i obaw, że coś nie wyjdzie albo że się skompromitujemy.
Pierwszy raz wymaga dużej porcji odwagi i dzielności, ale za to daje potem mnóstwo energii do kolejnych podejść. 
Dlaczego zatem występuje on u nas tak rzadko?

Pamiętasz jeszcze, kiedy zrobiłeś coś po raz pierwszy? Ale tak na serio - jak daleko musisz sięgnąć pamięcią, żeby sobie to przypomnieć?

Żyjemy z dnia na dzień, a nasz plan zdaje się być codziennie taki sam. Budzimy się, robimy wszystko co mamy do zrobienia, a następnie kładziemy się spać. W wolnych, niezaplanowanych chwilach najczęściej leżymy, oglądając coś niezbyt zajmującego, żeby wypełnić czas. 
Te same miejsca, te same czynności, ci sami ludzie. 
Pośpiech, złość, wypalenie.
Norma?

Spróbuj - zrób coś po raz pierwszy!  
Coś, na co zawsze miałeś ochotę, ale nigdy nie starczyło Ci odwagi. To może być coś naprawdę drobnego - kupienie ubrania w innym kolorze niż zwykle, pójście inną drogą, wybranie się do kina na film, o którym nic a nic nie wiesz, samodzielna wyprawa w miejsce, gdzie zawsze chodziłeś z towarzystwem. 

Ale i tak najlepiej działa to jednak wtedy, gdy robisz coś absolutnie szalonego!

@akathorne

Rok temu, razem z Tatą i Siostrą we wrześniu ruszyliśmy z Wrocławia w okolice Zakopanego autostopem - w jedną i w drugą stronę. To było coś niesamowicie wspaniałego, niewyobrażalnie fantastycznego, choć zdecydowanie karkołomnego i niepojętego. Nie mówiąc już o tym, że na miejscu zdobyliśmy Zawrat, gdzie w połowie drogi spadł śnieg i grad. To zdecydowanie jedna z największych przygód życia. 

Na swoje pierwsze Targi Książki w Katowicach zdecydowałam się dzień wcześniej, po czym w jedno popołudnie ogarnęłam dojazd, nocleg i plan działania. Pierwszy raz jechałam pociągiem tak daleko, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ani tym bardziej jak ja tam sobie poradzę. Było nie tylko przewspaniale, ale również bardzo, bardzo owocnie, bo poznałam na nich wspaniałych ludzi - nigdy bym nie oddała tego jednego dnia!

W ubiegłe wakacje całkiem sama pojechałam na Górę św. Anny na dziecięcą kolonię franciszkańską. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, żeby na takie zjazd się udać i ogromnie się stresowałam jak to tam będzie. Ostatecznie okazał się być to tydzień wyrwany z życia, ale tak bardzo wspaniały, że mogłabym napisać o nim osobną książkę!

Kiedy w lipcu musiałam pierwszy raz w życiu całkiem sama przejechać niecały kilometr wrocławskimi tramwajami, zajęło mi to godzinę w jedną stronę i ponad godzinę w drugą (nie pytajcie jak to zrobiłam, bo sama chciałabym wiedzieć - szukałam drogi, kiedy rozdawali orientację w terenie). To była jedna z tych życiowych lekcji, które zapamiętam do końca życia - nie wsiada się do pojazdów, nie sprawdzając wcześniej w którą stronę jadą. Za to teraz wcale jej nie żałuję, bo dzięki temu dziś nie gubię się (prawie) wcale.

Kilka tygodni temu po raz pierwszy sama zrobiłam swoją zupę - chyba nie muszę Wam opowiadać, jak bardzo przepyszna ona była?

Ostatni Sylwester spędziłam w czeskiej Pradze. Pierwszego dnia czekaliśmy na stacji metra, gdzie było okropnie zimno, ponad trzy godziny. I wtedy po raz pierwszy zrobiłam coś, na co miałam ochotę od bardzo dawna! Patrzcie jakie karteczki ozdobiły ściany:


To nie koniec. Nasza zabawa sylwestrowa była dość specyficzna i skończyła się niestety dość szybko, więc już w Nowy Rok, od czwartej do mniej więcej siódmej rano nie spałam, tylko razem z cudownymi Francuzami i przyjaciółmi uczyłam się francuskiego. I chociaż po powrocie do szkoły niewiele z tego mi się przydało i tak to był najlepszy Nowy Rok na świecie! 

Mogłabym wymieniać tak jeszcze długo, bardzo długo, bo wiele mam takich historii, a niektóre z nich są bardziej prywatne, a inne bardziej zwyczajne. Wniosek jest jeden - warto się przełamać. Warto zrobić coś pierwszy raz. Warto złamać swoje niepisane zasady, warto iść za głosem serca. 
Bo tak naprawdę to nie wiesz, czy jeszcze jutro jeszcze będziesz miał tę szansę.

Tangled
https://www.youtube.com/watch?v=vudLgnGEd1M

13 komentarzy:

  1. Nie muszę sięgać aż tak daleko pamięcią!:D Na początku stycznia po raz pierwszy założyłam bloga, więc jestem nieopierzona jeżeli o to chodzi i wciąż się uczę, ale sprawia mi to niezłą frajdę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możesz mi wierzyć - to był dobry krok <3 trzymam kciuki!

      Usuń
    2. Dziękuję. :D I mam nadzieję, że ty pozostaniesz tu przynajmniej tyle ile już jesteś. I oby jeszcze dłużej. :)

      Usuń
  2. u mnie to jest tak właśnie z tańcem, pierwszy raz był najstraszniejszy i jednocześnie najcudowniejszy, ale każdy raz jak tańczę jest dla mnie jak pierwszy :')

    OdpowiedzUsuń
  3. Dość często robię coś nowego, po raz pierwszy :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, prawie nigdy się nie gubisz - zwłaszcza jak wychodzisz z renomy i nie wiesz w którą stronę do dworca XD
    ale ładny tekst ci wyszedł, bardzo.
    See ya ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty to potrafisz człowieka zmotywować:D. Ja niezbyt często robię coś nowego, ale jeśli się już zdarzy, to z reguły wspominam to potem baaardzo długo ;-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilometr w godzinę. Wcale mnie nie dziwi, znam to z autopsji - te pierwsze dni w Szczecinie :D Znam też 100 metrów w pół godziny. Moja orientacja w terenie też jest martwa. :D
    Nowych rzeczy w ostatnich miesiącach zrobiłam całkiem sporo i były takie chwile, kiedy sama się sobie dziwiłam z tego powodu. Ale nie żałuję żadnej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Robienie rzeczy po raz pierwszy jest wspaniałe! Myślę, że większość osób tak uważa. Ale jestem przekonana, że nikt nie opisałby tego tak pięknie jak Ty. Przedwczoraj pierwszy raz jechałam tramwajem :) Miniony rok był obfity w takie wartościowe pierwsze razy. Np. byłam po raz pierwszy wolontariuszką (ale na pewno nie ostatni), prowadziłam przygotowaną samodzielnie akcję promującą zdrowy tryb życia Przełamywanie własnych słabości i granic też było. Pierwszy raz szłam w nocy w lesie. Nie miałam pojęcia, jak ciemno może być! To było niezwykłe, choć bardzo bałam. Teraz jestem z siebie dumna i uśmiechem to wspominam. Naprawdę cudowny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wrocławskie tramwaje - przechodziłam to przez miesiąc xD Potem zainwestowałam w GPS i pytałam ludzi, bo to była masakra. Co ostatnio zrobiłam po raz pierwszy? Wybrałam się sama do opery na balet. Było to w grudniu, ale nie żałuję.
    Masz rację z tymi pierwszymi razami. Wszyscy żyją z dnia na dzień i powtarzają nieustannie te same czynności. A właśnie zrobienie czegoś ot tak, bo przyszło do głowy, a wcześniej nigdy się tego nie robiło (wybacz składnię, cały dzień nauki za mną xD) jest bezcennym wspomnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  9. NIe mam oporów przed robieniem czegoś po raz pierwszy, choć przyznaję - wygodnie jest żyć w sprawdzonym otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie umiem pływać, boję się wody w stawach i jeziorach i w poprzednie lato po raz pierwszy zgodziłam się na rejs łódką :) strasznie się bałam i chciałam na brzeg, ale było śmiesznie^^ bardzo inspirujący post! Jest tyle rzeczy których chciałabym spróbować, a ciągle to odkładam z myślą ,,kiedyś". Chyba muszę zmienić nastawienie na ,,teraz" !

    OdpowiedzUsuń
  11. Tym czymś "nowym" może być po prostu kolejny dzień i kolejne wyzwania na ten dzień ;) Ja budzę się rano z myślą, że dziś czekają mnie nowe nieznane rzeczy. Codziennie! Wstaję z myślą, że co prawda znów pójdę na tę samą uczelnię, do tych samych ludzi, ale nauczę się nowych rzeczy, porozmawiam z ludźmi o nowych sprawach, dowiem się od nich czegoś nowego, może przydarzy się po drodze jakaś dziwna, nieznana mi dota sytuacja. Każdego dnia te prozaiczne sprawy mogą okazać się odkryte na nowo!
    Ale fakt, robienie nowych rzeczy, realizowanie nowych wyzwań, o których wcześniej byśmy nawet nie pomyśleli to również bardzo ważne w naszym życiu. Skoki w głęboką wodę potrafią czasem okazać się mistrzowskimi skokami ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...