środa, 29 października 2014

o nowych nadziejach, zaczynaniu od nowa i prawdziwym zdziwieniu


Są takie dni, a nawet całe tygodnie, kiedy wszystko, ale to wszystko idzie nam jak z płatka, życie płynie piękną, długą falą niekończącego się szczęścia i ogólnie jest wspaniale, cudownie i niesamowicie. Pamiętasz je jeszcze?

Prawdziwe, codzienne życie jednak wcale tak nie wygląda. Jest ponuro, zimno, pechowo. Pojawiają się złe wiadomości, słowa wypowiedziane w złym czasie i źle odebrane, kiepskie oceny, kłótnie, rozczarowania, złe humory, niesmaczne obiady, dziury nudy w szarym życiorysie. Znika uśmiech, entuzjazm, ciekawość świata. 
Żyjesz z dnia na dzień, podtrzymując się jedynie codzienną mocną kawą i nadzieją, że przecież ten dzień się kiedyś skończy i znowu będziesz mógł iść spać. I tak każdego dnia. Aż pewnego poranka już się nie obudzisz. 

Świat jest piękny, wiecie to? 
Może czasami ciężko w to uwierzyć, ale wystarczy tylko podnieść czasami głowę, zamiast wpatrywać się w chodnik. Uśmiechnąć się. Zrobić komuś niespodziankę i zoczyć jego pięknie zaskoczoną twarz. Podskoczyć do góry ze szczęścia, zrobić piruet na chodniku i głośno się śmiać ze swoich błędów. Przypomnieć sobie przez chwilę, ile ludzi dzisiaj z miłości do nas mogłoby oddać swoje życie. 
I naprawdę ucieszyć się z tego, że jesteś. Taka jaka jesteś. Bo taka właśnie miałaś być. 


Mam ostatnio takie wahania nastrojów, bo z jednej strony jestem przepełniona entuzjazmem i energią (zwłaszcza, gdy wychodzę z domu o szóstej rano. i jest jasno!), a potem on strasznie szybko opada. Nie tylko dlatego, że już o dwudziestej robię się strasznie zmęczona, ale również dlatego, że jakoś mam wrażenie, że mało we mnie już cudu. Bo gdzieś znikł. Wyparował. Uciekł z codzienną radością. Schował się, a ja nigdzie nie mogę go znaleźć.

I wiecie, co wtedy robię? Zaczynam od nowa. Jeszcze raz. Wszystko od początku. Robię grubą kreskę, ubieram największy uśmiech jaki mam, stawiam sobie nowe cele. 

Znowu wstaję z nadzieją, że ten dzień będzie piękny. MUSI być piękny, bo przecież jest nowy.
Znowu na skrzyżowaniu, kiedy czekam na zielone światło, podskakuję z radości, jakby to był pierwszy dzień szkoły. 
Znowu ubieram to, co najbardziej lubię nosić. 
Znowu śmieję się tak głośno, jakbym wcale wczoraj nie dowiedziała się jak wiele mam do nauki. 
Znowu kupuję nową książkę, jakbym wcale nie miała ich za dużo. 
Znowu piszę w zeszytach najładniej jak potrafię.
Znowu sięgam po ulubioną lekturę, jakbym wcale nie znała jej na pamięć. (, jakby ktoś chciał wiedzieć)
Znowu słucham tych samych, ulubionych nut.
Znowu przytulam ludzi, których kocham i znowu przypominam sobie, że nie mogłabym przecież bez nich żyć. 
Znowu odzywam się do kogoś, kto zawsze poprawia mi humor.
Znowu daję nową szansę komuś, kto bardzo mnie zranił. 

Znowu dziwię się światem. Bo taki on jest piękny!

Polecam to zdziwienie. Polecam nową nadzieję. Polecam zaczynanie od nowa.

Ja, Karolka, która znów jest szczęśliwa. Bo JEST. 


10 komentarzy:

  1. Twoja mina na zdjęciu "Co ja za brednie opowiadam?". ;) Ale tu muszę się z Tobą zgodzić. Jak coś nie idzie po naszej myśli, jak tracimy motywację, siły to warto przystanąć, oddzielić wszystko grubą kreską i zrobić krok, do przodu, w nowy, lepszy świat. Oczywiście z nadzieją i pozytywną wizją. :) Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwnie się poczułam po przeczytaniu Twojego posta, serio, bardzo dziwnie. Dlaczego? Po pierwsze - odbieram Twój tekst tak, jakbyś uważała, ze wszyscy dookoła to pesymiści i nikt nie potrafi odnaleźć celu w życiu, a tak nie jest przecież. Przynajmniej w moim otoczeniu, znam tyle wspaniałych osób, które samym swoim pojawieniem się sprawiają, że wszystko staje się piękniejsze.:) I rzeczywiście, świat jest piękny, życie też jest piękne, ale takie chwile smutku i trosk były, będą i nic tego nie zmieni. I mówisz, żeby cieszyć się, że się jest, ale trudno to robić, kiedy co wieczór modlisz się na różańcu o zdrowie dla kogoś bliskiego i na każdym kroku boisz się, że Pan Bóg jednak nie posłucha. Przykro mi, ja nie potrafię wtedy się cieszyć.
    No i oczywiście każdy z nas jest cudem, tylko, że... ja nie dopatruję się cudu w sobie, właściwie robię dla siebie mało, ostatnio doszukuję się cudów w innych, a są one tak niezwykłe, że aż bijące po oczach. No i nic już praktycznie nie czytam... to możliwe, żeby książki tak z dnia na dzień stały się obojętne?
    czuję się, jakbym źle zrozumiała cały twój post, i pewnie tak jest, więc przepraszam - ja po prostu jestem zmęczona. codzienne udawanie szczęśliwej też potrafi wyczerpać człowieka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Catherine - ja chyba także nie do końca rozumiem ten wpis. No ale jak człowiek ma milion spraw na głowie, dawno skończył szkołę i pozostawił za sobą beztroskie życie, to codzienność wygląda zupełnie inaczej. I uśmiechanie się dla samego uśmiechania nie ma najmniejszego sensu. Dlatego nie ma co szaleć z tym szczęściem, bo nie należy kusić losu.

      Usuń
  3. Tak bardzo na czas ten post. Od jakiegoś tygodnia mam właśnie problem z ogarnięciem się i znalezieniem chociażby szczątkowego optymizmu. No ale trzeba, gdzieś się zgubił, ale niedługo długi weekend, a w jego czasie nie mam zamiaru nic robić. Trzeba odreagować :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne zdjęcie ;) już kiedyś pisałam, że z Twoich zdjęć i tekstów emanuje tak pozytywna energia, że nie sposób się smucić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, taki huśtawki przeżywam i ja. Może to po prostu jest odpowiednie do naszego wieku? Pewnie tak. I czytając te 'znowu' odkryłaś dla strapionych receptę na carpe diem. ;) Fajny post, przepełniony jest taką witalnością.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama mam ostatnio takie huśtawki! Jesienią zawsze mam jakiś taki melancholijny nastrój a w głowie tysiące myśli... plany, marzenia, zapał a za chwilę dopada mnie zniechęcenia i pesymizm ;) Fajny post i jaki piękny uśmiech na zdjęciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest w Tobie cud, jest w każdym z nas :) tylko, że zazwyczaj chowamy ten cud głęboko w sobie, przygniatając go toną codzienności i bylejakości :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja kocham te Twoje przemyślenia! Od razu uśmiech od ucha do ucha, nowa energia i poprawiony nastrój. Jesteś niesamowicie pozytywna, tyle w Tobie optymizmu, szczęścia, radości i to jest... takie... piękne ^^ Zgadzam się z Tobą w zupełności, trzeba cieszyć każdym nowym dniem, bo jest nowy, a samo wstawanie tylko po to,aby jakoś przetrwać dzień i znowu iść spać - jest bez sensu :)) Świat jest piękni, ludzie są piękni, a wszystko wkoło takie cudowne - choć mówiąc szczerze nie zawsze to dostrzegam i pewnie nie tylko ja. Są takie dni, kiedy trudno jest być ZNOWU. Ale jutro też jest dzień i może on przyniesie mi ze sobą nowe cuda, nowe szczęście, nowe przygody i radość, prawda?
    Naprawdę świetny post ^^ Niezwykle podnosi na duchu.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, wspominałam już, że uwielbiam te Twoje pozytywne posty? <3 Aż chce się żyć! Wiadomo, bywa różnie, ostatnio trochę z czasem krucho, trochę tęskno za kimś, ale jest dobrze i tak jest dobrze. Zachwyca mnie to, że w ludziach jest tyle niesamowitości, zachwyca mnie nowa klasa, nowa szkoła, zachwyca mnie to, co udaje mi się znaleźć w sobie, to, co odnajduję w innych. Tak, tak, ciągle jestem zachwycona! I śmieję się z drobnostek, cieszę się nimi. Staram się żyć z uśmiechem. I chciałabym, by inni mogli żyć tak samo. Cieszmy się każdym dniem, właśnie tak! Jak dobrze, że to napisałaś :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...