niedziela, 5 października 2014

dlaczego zawodzisz?


To chyba dla wszystkich jest jasne i wiadome - ludzie zawsze zawodzą, rozczarowują, odwołują spotkania w ostatniej chwili. Nie raz przecież przez kogoś płakałaś, próbując stłumić płacz w poduszce, nie raz przecież było Ci tak cholernie przykro. I głupio. Że się jeszcze starasz, a i tak nigdy nic z tego nie wychodzi. 
Ktoś powie - "życie". Ale.. dlaczego?

Ostatnio mam jakiś maraton rozczarowań - ciągle komuś daję swoje sto procent zaufania i ciągle dostaję z powrotem nic. I zawód w pakiecie. I przyznaję, że to jest smutne i przykre, czasami mniej, a czasami bardziej. Ale to nic - ciągle podnoszę głowę do góry i idę do przodu. Zaczynam od nowa. 
Do następnego rozczarowania.

Staram się nie popełniać tych samych błędów, które mnie tak bardzo bardzo drażnią - kiedy się z kimś umawiam, to robię wszystko, żeby na to spotkanie dotrzeć, piszę i odzywam się do ludzi pierwsza (chociaż to jest chyba najtrudniejsze, zwłaszcza z wrodzoną nieśmiałością), uczę się podchodzić zawsze z uśmiechem i entuzjazmem. Sama proponuję i organizuję spotkania, cieszę się na widok drugiej osoby, odpowiadam z taką samą miłością i zaufaniem jak ona darzy mnie. 
Ale mam wrażenie, że ciągle ciągle ciągle mam przed sobą odwrócone plecy, zajęte kompletnie czymś innym.

Ludzie zamykają się w swoich światach, ukryci w wirtualnej rzeczywistości utkanej z bladej nici starych wspomnień. Nie chce nam się? Boimy się? Lubimy tylko własne towarzystwo?

Niedługo mam urodziny. I chcę sobie na nie życzyć sama sobie mniej rozczarowań. Bo one bolą. 

Nie zawódźcie, proszę. 


12 komentarzy:

  1. Chyba właśnie takiego tekstu potrzeba mi było na dzisiejszy poranek, bo bardzo mi mnie przypominasz, mogłabym się właściwie podpisać pod tymi słowami. W swoim życiu zawsze daję ludziom siebie w 100% i boli, gdy tego nie doceniają i gdy zawodzą w ważnych chwilach. Uczę się już tym nie przejmować i ponownie nie obdarzam ich zaufaniem.

    Miłej niedzieli Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proponuje komuś spotkanie, potem słyszę sorry, jestem zajęta lub jestem zmęczona. Często ktoś odwołuje jakieś spotkanie w ostatniej chwili, kiedy jestem już niemal na miejscu, wymyślając jakieś kłamstwo, dlaczego nie może. Sama robię wszystko, aby nie zawieźć innych ludzi, chociaż są momenty, że i ja wolę spędzić wieczór w domu, a nie na herbacie z koleżanką. Ale idę, nie odwołuje. Tylko jestem typem osoby, która pali mosty za osobami, które rozczarowują mnie wielokrotnie. Szkoda mi łez na takie osoby. Świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjny tekst! Ja już przejechałam się na paru osobach i w moim przypadku najlepiej działa odizolowanie się. Może nie jest to najlepsze, ale innego rozwiązania nie mam. Wiesz, chcę jednak wierzyć, że kiedyś po prostu trafimy na odpowiednich ludzi. Jeszcze nie teraz, ale kiedyś... I będzie pięknie. Głowa do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie rozczarowują, to prawda. Też jestem nieśmiała. Wyjście gdzieś samej to raczej problem. Wolę z kimś. Umawiałam się już się tyle razy do kina, na rowery, i tyle razy zostałam wystawiona, że dałam sobie spokój. Nie umiem tak jak Ty, uśmiechnąć się i próbować znowu. Kiedyś tak robiłam, ale ile można?
    Też często zadaję sobie pytanie dlaczego? Wpadam w smutek, boję się, że to ja robię coś źle. Próbuję się zmienić pod tym względem. No bo mi zależy, potem nic. Ja się smucę, zamartwiam, a ten ktoś ani o tym myśli, bo ma to, za przeproszeniem, w czterech literach. Miałam nawet taką sytuację, że koleżanka, z którą rzadko się widuję, w wakacje powiedział o 18, że już musi żeby pooglądać telewizję. Ona pewnie nawet tego nie pamięta, a ja ciągle przeżywam.

    Oj musiałyby niektóre osoby ten Twój wspaniały prawdziwy tekst przeczytać. Może otworzyłby im oczy i kazał zastanowić się nad tym, czy czasem nie ranią tych, którym na nich zależy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie napisane i jak bardzo prawdziwe :3 Powiem ci, że wcześniej ciągle mnie ktoś zawodził i teraz czuję, że się to na mnie odbiło. Już nie jestem taka chętna na spotkania, ani tak bardzo otwarta. Stwierdziłam też, że jak ktoś mnie olewa to jego sprawa, a ja nie zamierzam zwalniać tylko iść do przodu. Tobie życzę tego samego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Potrzebowałam tych słów. Potrzebowałam świadomości, że nie jestem w tym wszystkim sama. Dziękuję, że go napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie zawodzą. Niestety. I chyba, mimo, że jesteśmy tak zaawansowani pod każdym względem, nie ma na to ratunku. Co gorsze - pewnie i my sami, których zawodzą, sami sprawiamy komuś przykrość. Być może nieświadomie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boję się zawodu, boję się, że kiedy będę wychodzić ludziom naprzeciw, oni uznają, że im się narzucam. Dlatego staram się to robić w dość ograniczonym zakresie. Żeby nikt nie pomyślał, że mi za bardzo na nim zależy, przynajmniej dopóki nie jestem pewna, że tej drugiej osobie też na mnie zależy. Może to nie jest najlepsze podejście, ale unikam rozczarowań.
    Życzę Ci, aby ktoś w końcu docenił Cię, bo to naprawdę smutne, kiedy ktoś tak pełen pogody ducha doznaje zawodu ze strony innych.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o kogoś, kto odwołał/nie przyszedł na umówione spotkanie: może coś ważnego mu wypadło, może coś się stało i nie dał rady? Może ma problemy, ale nie chce o nich mówić (moja mama, jak chorowała na depresję, nie wychodziła z domu całymi miesiącami)? Pewnie jestem odrobinę naiwna, ale zawsze wierzę w te optymistyczne wersje wydarzeń. :) Typu: ktoś nie chce się spotkać, bo ma ważny powód, nie dlatego, że mnie nie polubił.
    I jak pisze Nala powyżej: ufam, że niedługo zostaniesz doceniona. :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie nie lubię ludzi rozczarowywać... Chyba od przeczytania "Małych kobietek" Alcott jestem na to szczególnie wyczulona. Ale czasem się każdemu zdarza, z różnych powodów, i trzeba nad tym jakoś przejść do codzienności. Może nie zapomnieć, ale spróbować przestać się tak przejmować - to chyba zdrowsze. :) // A jak ktoś często rozczarowuje, to czasami warto dojść do wniosku, że się go jednak w życiu nie potrzebuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem z tych przejmujących się - jeśli się na taką ciągle rozczarowującą osobę natknę, to dużo lepiej się czuję, jak to jako cechę tej osoby zaakceptuję i przestaję spodziewać się po niej czegoś innego.

      Usuń
  11. Też nie lubię, kiedy ludzie mnie rozczarowują. Dlatego przestałam ich obdarzać takim 100% zaufaniem. Tak jest bezpieczniej i to mniej boli. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...