niedziela, 21 września 2014

10 książek życia

https://www.flickr.com/photos/monique_photography/ | via Tumblr

Długo się przed tym opierałam, długo tworzyłam tę listę i długo wahałam się, czy ją na pewno wstawiać. Ale jednak ją publikuję - oto dziesięć pozycji, które coś we mnie ruszyły, przesunęły na dobre, zmieniły, uporządkowały, przemeblowały. I wszystkie chętnie przeczytałabym od nowa po raz pierwszy - jeśli jeszcze macie taką okazję to bardzo Wam zazdroszczę! Bo wszystkie są po prostu rewelacyjne. 

1. Lucy Maud Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza
Chyba nikogo to nie dziwi? :D
Ania jest właśnie tą jedyną, niepowtarzalną książką, która wciągnęła mnie na dobre w czytelniczy świat, ukierunkowała moją romantyczną duszę i rozkochała w Wyspie Księcia Edwarda. Montgomery jest autorką najlepszą na świecie, ponieważ każda następna część Ani była jeszcze lepsza i każdą czytam z taką samą przyjemnością. I zawsze nie mogę się oderwać!

2. Charles Martin Otuleni deszczem
Kiedy o niej myślę, od razu mam przed oczami tę falę emocji, która mnie zalewała przy jej czytaniu. Jedna z najpiękniejszych książek mojego życia, książka, która rozbiła mi serce na tysiąc kawałków, a potem poskładała w innym rytmie. 
Przecudowna.
I na dodatek o deszczu. 

Choć Gwiazd naszych wina jest równie piękną historią, to właśnie Szukając Alaski było tą, która coś we mnie zmieniła - kierunek i punkt patrzenia na świat. Zostawiła po sobie dużą refleksję, dużo niedokończonych zdań i myśli. Poza tym płakałam przy niej niesamowicie, a Alaska jest jedną z najlepszych literackich postaci damskich ever.

4. Astrid Lindgren Pippi Pończoszanka
Moja pierwsza ruda literacka idolka, którą uwielbiałam i przez pół dzieciństwa chciałam być taka jak ona albo chociaż spotkać ją na ulicy (nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo zazdrościłam Tommiemu i Annice, że mogli się z nią bawić!). Jej przygody czytała mi Mama, a ja z wypiekami na twarzy parskałam tylko śmiechem. Astrid Lindren stworzyła książki, które zrobiły mi dzieciństwo - nie tylko Pippi, lecz również przecudowne Dzieci z Bullerbyn czy Emil ze Smalandii. Najpiękniejsze na świecie!

5. Emily Bronte Wichrowe Wzgórza
Pierwsza książka, która wprowadziła mnie w prawdziwą klasykę i prozę sióstr Bronte. To historia bardzo mroczna, skomplikowana, trudna, ale jednocześnie niesamowicie wciągająca, porywająca i zapierająca dech w piersiach, a poza tym niezwykle ciekawa. 
Z pewnością niedługo przeczytam ją jeszcze raz - żeby ponownie poczuć ten niepowtarzalny klimat angielskich wrzosowisk. 

Bardzo, bardzo ulubiona. Książki, do których wracam bardzo często, ponieważ niosą ze sobą niesamowite życiowe morały, a to wszystko ubrane jest w słowa nastoletnie, z bohaterami budzącymi realne, prawdziwe emocje. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że książki Ewy Nowak to są z pewnością te, które w znaczący sposób mnie ukształtowały.
I to właśnie dzięki nim poznałam choć trochę Kaczmarskiego!

7. cykl Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz 
Jeżycjady nie da się opisać jednym słowem. To ponadczasowa, ponadpokoleniowa historia, która bawi i uczy od lat. Każdą część przeczytałam po kilka razy, przy tych tomach dorastałam i uczyłam się życia. Poza tym, gdybym miała powiedzieć o największych literackich miłośników lektur, to jako pierwszych bez wahania wymieniłabym Borejków!

Mam z nią cudowne wspomnienia, ponieważ czytałam ją w drodze na Targi Książki w Warszawie, ale poza tym no to jest po prostu cudowna. Regina Brett uderza w każdą strunę duszy, wyraża wszystko, czego ja nie potrafię powiedzieć. Jej styl to bajka, piękno samo w sobie. Mistrzyni.

9. Ana Maria Matute Bezludny raj
Przepiękna historia o dzieciństwie. Lataniu. Szukaniu jednorożców. Podążaniu za marzeniami. 
Wspaniała, wyciskająca łzy, napisana tak pięknym językiem, że kończy się ją z żalem. I na dodatek ubogacona w genialne myśli, myśli, które zostają w człowieku na dłużej. 

Pierwsza książka przy której śmiałam się głośno, turlałam ze śmiechu i nie mogłam wstać. Śmieszna i zabawna tak niesamowicie, że gdy tylko ją skończyłam miałam ochotę wciskać ją w ręce każdego ponuraka. Przezabawna i niezwykła historia, która mnie swoim inteligentnym humorem kupiła w stu procentach!
To już wszystko.
Ale teraz chętnie poczytałabym o wyborach Moniki i Varii

18 komentarzy:

  1. "Szukając Alaski"! U mnie podobnie - również zmieniła coś w życiu. "Gwiazd naszych wina" była piękna, ale to właśnie historia Kluchy, Pułkownika i Alaski miała w sobie to "coś" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje top 10 wyglądało by zupełnie inaczej :) Dużo byłoby w niej fantastyki, bo przede wszystkim na tej literaturze się wychowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo chętnie przeczytałabym i zobaczyła Twoje 10 pozycji! :D

      Usuń
  3. O, pierwsza taka lista, na której znalazłam zupełnie mi nieznajome tytuły :). Zaraz sobie wygooglam... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szukając Alaski - uwielbiam! Jedna z moich ulubionych książek, a na pewno numer jeden wśród powieści Greena. W momencie, gdy zaczęło się PO musiałam przerwać na chwilę lekturę z myślą "nie!". Bardzo refleksyjna, ale nie w wyświechtany sposób. Udaję się na poszukiwanie wielkiego Być Może. Na tej liście z moich ulubieńców znalazły się jeszcze Wichrowe Wzgórsza i Ania z Zielonego Wzgórza (kocham i czytałam parę razy wszystkie części). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, widzę, że bardzo bliźniaczo jak ja <3

      Usuń
  5. Ania,jeżycjada i Natali 5 znalazłyby się z pewnoścíą i na mojej liście:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba żadna książka nie rozpoczęła we mnie żadnych gruntownych przemian, jednak duży wpływ miała na mnie powieść "Jesienne astry".

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja lista prezentuje się zupełnie inaczej, jednak muszę przyznać, że Twoja jest równie interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Parę pozycji znam i lubię, ale żadna z nich nie znalazłaby się na mojej liście tego typu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja zaczęłam dziś też pisać post o książkach mojego życia.

    Książki, które czytałam również uwielbiam <3
    Szczególnie "Anię", która jest absolutnie najlepsza i kocham ją najbardziej na świecie <3 Jeśli idzie o Alaskę, to podobała mi się, ale chyba nie aż tak bardzo jak Tobie... Lubię ją najmniej z książek Greena.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka tytułów pokryłoby się z moimi naj ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam dobrze "Anię..." i pamiętam Pippi. Obie mocno zapadły mi w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W końcu ktoś, kto docenił Alaskę. SA jak dla mnie najlepsza autora. Też niesamowicie płakałam. :(
    Anię z Zielonego kochamkochamkocham! A Wichrowe Wzgórza czekają na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kilka pozycji z listy czytałam. Musierowicz i Nowak to autorki, które na zawsze pozostaną w moim sercu :) Ciepło myślę też o "Ani z Zielonego Wzgórza". "Natalii 5" to wg mnie majstersztyk, a książkę Pai Brett planuję kupić zaraz po wypłacie - na początku miesiąca za pieniążki z wakacyjnej pracy przed studiami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ania z Zielonego Wzgórza! Uwielbiam Montgomery:) Jej książki są takie piękne, ciepłe, optymistyczne i... cudne! Cały cykl o Ani i o Emilce przeczytałam kilka razy. Była to też jedna z niewielu książek przy której polały się łzy, bo ja raczej nie płaczę przy książkach - pamiętam, jaka byłam zmiażdżona śmiercią Mateusza [ocieram oczy]. Szukając Alaski <3 Co prawda GNW podobało mi się chyba odrobinę bardziej, co nie zmienia faktu, że SA też jest świetne. A Nowak? Ewa Nowak? Każdą z jej książek czytałam kilkaDZIESIĄT razy. Był czas, kiedy za punkt honoru stawiałam sobie przeczytanie jednej z jej książek w każdym tygodniu, nieważne, czy był to pierwszy, piąty czy piętnasty raz:) Jej, nie wiem, co było lepsze - seria Miętowa czy Bransoletka?? Jak sądzisz? Z Twojej listy znam jeszcze Jeżycjadę, lubię i cenię, ale zdecydowanie nie są to moje ulubione książki. A reszty nie znam:( Muszę nadrobić!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...