sobota, 30 sierpnia 2014

264. Życie Pi



Autor: Yann Martel
Tytuł oryginału: Life of Pi
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2003
Liczba stron: 340


Ocean jest bezkresny, niezgłębiony, trudny do ogarnięcia dla zwykłego szarego człowieka, żyjącego trochę w biegu, z dnia na dzień. Głęboki tak bardzo, że ciężko to sobie wyobrazić. Głośny. Nigdy w całości niezbadany. Niebezpieczny. Z milionami litrów słonej wody. W oceanie toczy się niesamowite życie - tysiące gatunków stworzeń mieszkają obok siebie, żyją i funkcjonują z własnym rytmem. Chyba, że ktoś niechcący lub całkowicie świadomie go zakłóci. I tą osobą najczęściej jest właśnie człowiek.


Pi Patel jest synem właściciela ogromnego indyjskiego zoo. Kiedy pewnego dnia, muszą się przenieść z całym swoim dobytkiem do Kanady, część zwierząt również zabierają ze sobą. I właśnie podczas tego rejsu dochodzi do katastrofy - statek tonie, a ratuje się z niego tylko Pi... oraz tygrys bengalski, hiena cętkowana, zebra, oranagutan i szczur. Wszyscy razem na jednej szalupie na środku oceanu, całkiem sami i zdani tylko na siebie. Jak sobie poradzą? Kto zginie pierwszy, a kto pozostanie do samego końca? I kiedy przyjdzie wybawienie? 

Życie Pi to książka, którą Mama podsuwała mi pod nos od dawna i często, a ja wciąż kręciłam na to nosem, że w końcu sama dała za wygraną, licząc, że kiedyś zmądrzeję. I ja, mimo, że czytałam mnóstwo pozytywnych opinii, tyle samo słyszałam, obejrzałam nawet fragment ekranizacji, nadal na tę mądrość byłam odporna. Do czasu, kiedy moja Przyjaciółka zalała mnie potokiem słów, które tak wychwalały tę książkę, iż nie byłam w stanie się oprzeć. I w końcu po nią sięgnęłam. Czy żałuję? Ani trochę!

Historia, która jest w niej opowiedziana to z jednej strony coś tak kosmicznie niedorzecznego, niemożliwego całkowicie oderwanego od normalności, że aż ciężkiego do uwierzenia, lecz z drugiej opisane w sposób tak absolutnie dokładny, porywający i pełen wiary oraz pasji, że osobiście oddałam jej pół serca. Zresztą, to co przeżył Pi Patel jest czymś absolutnie fenomenalnym - czymś, co ciężko by było zreżyserować czy wymyślić samemu. Ta nutka surrealizmu czyni z tej powieści coś absolutnie świetnego i świeżego - coś, od czegoś nie można się oderwać.

Wydawać by się mogło, że opis przygód rozbitka na morzu, nawet gdy ma ze sobą tygrysa bengalskiego, to nie może być nic porywającego - a jednak! W Życiu Pi wydarzenia wciąż się zmieniają, a akcja płynie lekko i prędko. Czyta się to naprawdę dobrze, zwłaszcza gdy przebrnie się już przez nieco dłużący się wstęp, który jednak jest tam bardzo potrzebny. Język, mimo, że wcale nie taki prosty, chłonie się ogromnie szybko, a czasem wręcz strony same przelatują przez kartkę. I czujesz się tak, jakbyś też tam był - na środku oceanu.

Bardzo, naprawdę bardzo polecam tę książkę - jest genialna! Ja już nie mogę doczekać się kiedy zobaczę film - mam wrażenie, że to historia idealna do przeniesienia na ekran. Tymczasem wcześniej i tak radzę Wam sięgnąć po papierową wersję - przeczytacie wtedy lekturę inteligentną, ciekawą, szalenie wciągającą i taką, od której nie będziecie mogli się oderwać, ani tym bardziej przestać o niej myśleć. Coś cudownego! Musicie to znać!

16 komentarzy:

  1. Mnie ją poleciła moja polonistka. Nie żałuję, że przeczytałam, bo jest fantastyczna

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja widziałam film, więc spotkanie z książką już nie będzie takie przyjemne, jak mogłoby być

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem chęć na tą książkę swego czasu, jednak teraz całkowicie o niej zapomniałem. Chciałbym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po książkę raczej bym nie sięgnęła, ale skoro twierdzisz, że warto to może ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałabym, ale to bez sensu, skoro oglądałam dwa razy film. za pierwszym razem mi się nie podobał, a za drugim bardzo ♥ ale książka pewnie i tak lepsza, no ale już przepadło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach tę książkę, więc cieszę się, że jest tak dobra:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja najwidoczniej jestem jakaś inna, bo książki dosłownie nienawidzę :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i faktycznie bardzo mi się podobała. Jednak serca nie skradła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Życie Pi" było moją szkolną lekturę i jak na takową zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To faktycznie warta poznania książka :) Również jestem ciekawa jak wyszedł film i w sumie chętnie bym go obejrzała i się przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  10. O, a ja o niej nie słyszałam. Skoro tak zachwalasz, to chyba muszę poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dawna mam w planach tę książkę i wiem, że MUSZĘ ją przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałem i też bardzo mi się spodobała. Pamiętam, jak ten tygrys (nie Richard czasami?) zjadał te żyjątka (jakieś futrzaki), a ja je żałowałem. Dopiero później dowiedziałem się, że to była mięsożerna wyspa. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie przeczytam, może nawet już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, skoro genialna, to muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej, skoro genialna, to muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...