środa, 9 lipca 2014

historia pewnego listu

Skrzynka na listy to takie miejsce przy którym zawsze się zatrzymuję i zaglądam nieśmiało przez okienko, czy na pewno nic się tam nie zaplątało. Jakaś mała paczuszka, zagubione awizo, samotny list czy chociażby ulotka reklamowa. Tym razem było podobnie. Wsunęłam w małą szczelinę palce i poczułam coś gładkiego, a przy tym niedużego. Biegnąc po kluczyk zastanawiałam się, co to może być. Czy na coś czekałam?

Kilka minut później miałam już go w ręce. Na kopercie znajome nazwisko, choć dawno nie widziany rodzaj pisma. Uśmiecham się wyobrażając sobie, co może być w środku.

Old Letters

Delikatnie rozrywam kopertę. Zamykam jeszcze na chwilę oczy, biorę ostatni głębszy oddech i rozkładam kartkę papieru. Przebiegam oczami po słowach, chłonąc każde po kolei i ciesząc się nimi jak najpiękniejszym prezentem. Dochodząc do końca - uścisków, pozdrowień, postscriptum i podpisów - mam ochotę przeczytać go jeszcze raz. Co robię z największą przyjemnością. 

Nie czekałam na niego, a tak bardzo chciałam go otrzymać. Uwielbiam te papierowe niespodzianki, ćwiczące cierpliwość, bo trzeba na nie czekać, takie kruche, a dające tak wiele radości. Ze słowami, które ktoś pisał myśląc właśnie o Tobie, poświęcając swój czas. To coś więcej niż mail, coś o wiele lepszego niż prosty sms, dochodzący w kilka chwil. W listach jest zatrzymany czas, chwila, do której można w każdej chwili wrócić. Listy wyrażają więcej niż słowa. 


Mój wraca do koperty, a ona ląduje wśród wszystkie inne moje skarby i listy, gromadzone pieczołowicie przez lata. Po to, by kiedyś w zimowe popołudnie przejrzeć je wszystkie jeszcze raz, zachwycić się na nowo, przypomnieć sobie najpiękniejsze chwile.

Od razu wyciągam czystą kartkę i długopis. I mimo, że już dawno nie miałam go w ręce, słowa odpowiedzi przelewają się na papier tak płynnie jak nigdy. Znów z uśmiechem na twarzy i radością w sercu mogę opisywać to wszystko, co chciałam powiedzieć już dawno tylko jakoś nie było okazji. To piękne.

Piszcie listy. Warto. Polecam. 

Czy pamiętasz jeszcze, kiedy ostatnim razem wysłałeś prawdziwy list? 

34 komentarze:

  1. Ha, mam właśnie w roboczych wpis na temat, dlaczego warto pisać listy, tylko nie mam kiedy go opublikować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, to jak opublikujesz podrzuć mi linka, bo bardzo chętnie przeczytam :))

      Usuń
    2. Pytałaś o link, więc proszę, oto i on. :)

      Usuń
  2. Listy. Chyba nigdy nie wysłałem takiego prawdziwego listu (takie pisane w podstawówce, bo pani kazała i każdy wysyłał, to chyba się nie liczą...). Dużo osób mówi, jakie to listy są fajne, jak to kiedyś się korespondowało, oh, ah, uh. Ale co ja miałbym w takim liście napisać? Bo jak tak sobie teraz myślę, to nic nie przychodzi mi do głowy. Chociaż... No nie wiem. Podejrzewam jednak, że dostać taki zapisany papier to fajna sprawa (wymieniam się pocztówkami i to jest ok!).

    I ładny tekst tak w ogóle. No, w ogóle ładny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz to co leży Ci na sercu, co chciałbyś tej osobie powiedzieć i już - myślę, że jeśli pisałbyś do odpowiedniego człowieka, dobrze byś wiedział jakich słów użyć i co przekazać! ^^

      Usuń
  3. Ostatni prawdziwy list wysłałam wczoraj do mojego ukochanego :-) Serio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ja wysłałam taki list parę lat temu. Miałam wtedy koleżankę, z którą korespondowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo pamiętam, że lata temu był istny szał na korespondencyjny przyjaciół, nawet Bravo czy Popcorn miały rubryki z namiarami i zdjęciem :)) też się do takich ludzi pisało.
      obecnie nagminnie wysyłam maila, a list, taki prawdziwy... będzie pewnie z siedem, osiem lat przerwy...

      Usuń
    2. ja również pisywałam do ludzi z Bravo/Popcornu ależ to były czasy! :) aż miło powspominać. niestety żaden z takich kontaktów nie przetrwał próby czasu. a ostatni list napisałam 2/3 lata temu, a dostałam pół roku/rok temu? ;)

      Usuń
  5. Jaki piękny wpis, bardzo sugestywny... nie wysłałam prawdziwego listu od co najmniej paru lat. Choć kiedyś, jeszcze na początku studiów, postanowiłyśmy z koleżanką do siebie pisać na papierze. Czasem też się wymieniałyśmy listami bez wysyłania. Po prostu, by było na papierze.

    Cieszę się bardzo, że w mejlach można wszystko poprawić, wymazać całe zdania i wszystko wciąż wygląda schludnie, nie ma przekreśleń. Ale z drugiej strony bez atramentowych zawijasów ucieka trochę duszy.

    Pozdrawiam i dzięki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3

      warto napisać, naprawdę. bo tak jak napisałaś - w listach jest dużo duszy. dużo człowieka!

      Usuń
  6. Taki prawdziwy list wysłałam bodajże w październiku, a krótkie liściki zwykle dołączam do prezentów, które wysyłam znajomym z całej Polski (ostatnio były pod koniec kwietnia chyba Julki), więc nie wiem, czy to się zalicza. Uwielbiam pisać, zaklejać kopertę i lecieć na pocztę, ale największą radość sprawia mi odpowiedź, kiedy przychodzę do domu, a tata już krzyczy z salonu, że przyszedł do mnie jakiś list. To piękne uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ja też!
      w ogóle i w pisaniu i dostawaniu listów jest coś pięknego <3

      Usuń
  7. Piszę listy i wysyłam pocztówki. E-maile, choć szybsze i praktyczniejsze, w żaden sposób nie zastąpią delikatnej faktury kartki, znajomego charakteru pisma, widocznego drżenia, gdy dłoń, która stawiała litery, zawahała się na moment. Kocham tradycyjną korespondencję całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno dzięki akcji na FB powróciłam do pisania listów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, a pochwalisz się jaka to akcja? :))

      Usuń
  9. W sumie nie pamiętam, kiedy ostatni raz wysłałam taki prawdziwy list. Z trzy, albo cztery lata temu w szkole korespondowaliśmy w ramach projektu. Polegało to na tym, aby pisać po angielsku, a pisaliśmy z Hiszpanami. Akurat tak wypadło, że pisałam z Polką, która kilka lat temu wyprowadziła się do Hiszpanii. Pamiętam, że mimo świadomości, że ktoś kazał nam te listy pisać było niesamowite przeżycie, a każdy list był powodem do radości. Wszystkie listy oczywiście zatrzymałam i coś czuję, że dziś je sobie przejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam bardzo dawno .

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako nastolatka intensywnie korespondowałam z kilkoma koleżankami. Później jakoś to zanikło... Listy pisane ręcznie wysyłałam ostatnio niecałe dwa lata temu, po ślubie. Razem z mężem zawarliśmy tam podziękowania dla gości. Spotkały się z odzewem (odebrałam kilka telefonów z informacją, że takiego listu dawno nie otrzymali i bardzo się wzruszyli). Dlatego wiem, że warto. Tylko niestety nie zawsze czas pozwala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę, ale super! mieliście świetny pomysł, sama z radością bym taki list dostała od bliskiej osoby, u której byłam na ślubie :)
      z tym czasem to rozumiem, sama mam z tym ogromny problem - jak za list się nie wezmę od razu, to przekładnie go w nieskończoność nie kończy się... nigdy. I potem stwierdzam po miesiącu, że teraz już go wysyłać nie warto..

      Usuń
  12. Aż bym chciała dostać list, tak pięknie o tym napisałaś! Taka forma korespondencji ma niesamowity urok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję <3
      jeśli chcesz dostać list, to sama napisz do kogoś pierwsza! odpowiedzi są jeszcze lepsze, a przy okazji sprawisz komuś swoją listową niespodzianką ogromną radość :3

      Usuń
  13. Kiedy ostatnio wysłałam list? Chyba w grudniu... Lubię listy, zwłaszcza te przychodzące niespodziewanie. I pocztówki - te bywają nawet lepsze, chociaż tak niewiele można tam napisać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie lubię pocztówek, bo pocztówki wysyła się na szybko, często pisze na kolanie, nie ma tam wiele miejsca i nie można się rozpisać... i pocztówki nie są w kopercie, a koperta wiele daje <3

      Usuń
  14. Wstyd przyznać, ale jeszcze nigdy nie wysłałam ani nie otrzymałam prawdziwego listu. To na pewno o wspaniałe uczucie, gdyż sms czy mail przepadnie, a papierowa wersja zostanie. W gruncie rzeczy bardzo bym chciała z kimś korespondować, ale nie bardzo mam z kim. Wszyscy znajomi wolą raczej elektroniczną drogę, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy się chce, to się zawsze da z kim! może wolą elektroniczną drogę dlatego, że nigdy nie dostali papierowego listu? ;))

      Usuń
  15. Rzadko piszę listy, prędzej je otrzymuję. Dla mnie najlepiej sprawdzają pocztówki, takie pamiątkowe, ma to większy sens, niż pisanie listów z kimś, z kim i tak ma się kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam dwa wielkie pudła listów, bo kiedyś, będąc nastolatką, pisałam listy na potęgę do wielu ludzi z całej Polski. Dzisiaj to fajna pamiątka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham pisać listy <3
    Robię to od trzeciej klasy podstawówki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Listy muszą być czymś naprawdę pięknym, ale... Ja sama nie potrafiłabym takowego wysłać, bo wiem, że ludzie, do których mogłabym go zaadresować, nie odebraliby go w taki sposób jak ty, co jest niezmiernie smutne. A może po prostu mój nastrój depresyjny teraz o sobie daje znać. :/
    Ale notka jak zwykle piękna i jak zwykle budująca. Mnie osobiście wprawiająca w wielką melancholię i żal.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny wpis! Myślę, iż sztuka pisania listów jest cudownym kunsztem i sama chciałabym się go nauczyć, bo niestety nigdy nie było okazji. Brak czasu, a nawet brak osoby, z którą mogłabym wymieniać się korespondencją. Ale cieszę się, że Tobie to się udaje! Tak dalej!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...