czwartek, 3 lipca 2014

255. Ars Dragonia



Autor: Joanna Jodełka
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 21 maja 2014
Liczba stron: 280


Idziesz prawie na palcach, oddychając najciszej jak tylko potrafisz. Boisz się, że nawet najmniejszy szmer może obudzić potwory mieszkające na ścianach i dachach poznańskich, zabytkowych i tajemniczych kamienic. Barokowe, tłuściutkie aniołki, w zwiewnych szatach, groźne gryfy, ptaki, potwory, tylko czyhające na odwrócenie Twojej uwagi. Stąpasz coraz ciszej, ale i szybciej, bo już coraz bardziej chcesz znaleźć się w bezpiecznym domu. Tam, gdzie nie będziesz musiał mieć otwartych oczu dookoła głowy. Ale.. czy na pewno?


Szesnastoletni Sebastian przyjeżdża do Poznania na pogrzeb dziadka, o którym dowiedział się przez tajemnicze zaproszenie z dołączonymi biletami. Sama śmierć zaszła w bardzo tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach, wokół których piętrzą się tylko pytania bez odpowiedzi. Spotyka tu swojego dawno niewidzianego ojca, który na jego widok jest bardzo zaskoczony oraz piękną Lunę, która bardzo zmieni jego życie. Komuś bardzo zależało na tym, żeby Sebastian znalazł się teraz w Poznaniu - czy chłopiec będzie w stanie odgadnąć jaką ma tu rolę? I czy uda mu się ją wypełnić?

Kiedy patrzę na swoje ogromne stosy książek, czekające w kolejce na przeczytanie, zauważam, że coraz mniej tam polskich nazwisk wśród autorów. Przypadek czy może zmienność preferencji? A jednak wciąż daję im szansę - dostała ją również Joanna Jodełka, pisarka, której byłam pewna, że nie zawiedzie. A jednak... coś nie wyszło.

Chyba nie zrozumiałam tej książki - mimo że jest niewielka objętościowo, każda strona dłużyła mi się niemiłosiernie, a ja już nie mogłam się doczekać kiedy ją skończę i dowiem się, o co tu chodzi. Bo nie wiedziałam. Ars Dragonia jest dla mnie historią bardzo zagmatwaną, w której działo się tak wiele, na tak wielu płaszczyznach, że ciężko połapać się, gdzie jesteśmy i co się dzieje. Nie zrozumiałam ani tego dziwnego świata, ani zasad w nim panujących, ani tym bardziej dziwnych wstawek sprzed wieku, którymi autorka raczyła nas nagle w środku rozdziałów.

Wiele tu mamy bohaterów, a żaden z nich nie jest wykreowany dobrze, ciekawie i od a do zet. Sebastian denerwował mnie już od pierwszej strony swoją nieporadnością, jąkaniem się (chyba nic nie wychodzi równie słabo w książkach jak jąkający się bohater - wszystkie dialogi w tym momencie szlag trafia, nawet gdy są dobre, inteligentne i zgrabne) i miałkim charakterem. Reszta postaci wypada bardzo blado i żaden nie zapada w pamięć - a szkoda. Wielu mi się myliło, czasem czytałam kolejny fragment o tej samej osobie i nie pamiętałam, czy wcześniejszy był na pewno o niej, czy też o kimś bardzo podobnym. Gdyby chociaż imiona były bardziej charakterystyczne - tymczasem wszystkie brzmią tak samo dziwacznie.

Ars Dragonia może nie jest książką słabą ani tragiczną, ale na pewno bardzo niedopracowaną i nie trzymającą się rzeczy. Polecam ją czytelnikom mało wymagającym - może Wy odnajdziecie w niej coś więcej. Ja Joannie Jodełce jeszcze dam szansę - ale raczej już na pewno nie w literaturze młodzieżowej. 

8 komentarzy:

  1. Naprawdę miałam na nią ochotę, ale chyba sobie odpuszczę. Nie lubię takich książek, podczas czytania których myślę tylko, że chciałabym, żeby się wreszcie skończyła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodziewałam się czegoś dobrego, ale po Twojej recenzji odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba sobie odpuszczę, chociaż miałam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z biegiem czytania recenzji, doszłam do wniosku, że nawet gdybym miała tę książkę z biblioteki, to pewnie nie będę marnowała na nią czasu. Może to zagmatwanie akcji bym przeżyła, bo czytałam większe absurdy na blogach z opowiadaniami, ale nie przeżyje ciągnącej się w nieskończoność akcji, a także jąkających się dialogów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że się zgadzamy ;)

    (A jąkający się bohater genialnie wyszedł Kingowi w "To". No ale King to King ;P)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wreszcie! Do książki od początku podchodziłam z wielkim dystnansem (po prostu... raczej nie sięgam po prozę polskich autorów, a już szczególnie nie po młodzieżówki polskich autorów) i te wszystkie pozytywne i przeciętno-pozytywne recenzje mimo wszystko mnie nie przekonywały. Choć niektórzy byli blisko ^^ I wreszcie trafiłam na recenzję, której szukałam :)
    Cieszę się, że napisałaś opinię tej książki i że nie do końca ci ona przypadła do gustu, bo nie wiem czy wiesz, ale sprawiłaś, że nie będę mieć wielkich wyrzutów sumienia, jeśli zignoruję 'Ars Dragonię'. :) Choć nie powiem, graficznie książka mi się podoba :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedopracowana to mało powiedziane, ja właśnie sądzę, że jest słaba ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy ja wiem... Wydaje mi się, że nie odnajdę tej książki w stosie innych, bo jest przeciętna i taka nijaka. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...