wtorek, 15 kwietnia 2014

239. Małgorzata idzie na wojnę



Autorzy: Wojciech Lubawski, Tomasz Natkaniec
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 17 marca 2014 r. 
Liczba stron: 272


Mówi się, że kobiety to słaba, niewystarczalna, krucha i delikatna płeć. Że same rzadko dają sobie radę i wciąż potrzebują towarzystwa w każdej dziedzinie swojego życia. I kiedy trzeba twardej ręki, silnego ramienia, odwagi, waleczności i siły zawsze przed szereg wychodzą dzielni mężczyźni, którzy robią wszystko za nie. Bo przecież najważniejsze zadanie kobiet to ładne wyglądanie, uśmiechanie się i wspieranie swych wojów, którzy za nie idą na śmierć. Czy to nie wystarczy?

Małgorzata - piękna dziewczyna wychowana przez okrutną stryjenkę i kochanego, lecz nieobecnego stryja w malowniczym Krakowie - wychodzi za mąż za miłość swojego życia, czyli przystojnego malarza Januarego. Szczęśliwa planuje już ślub i wesele, nie może doczekać się kiedy zacznie nowe, pełne przygód życie, a w przyszłość patrzy z radością. Nie martwi się absolutnie tym, że zbliża się wojenna zawierucha. Do czasu gdy pewnego poranka otrzymuje list informujący o tym, że jej ukochany postanowił ślub przełożyć i za namową kompanów zgłosić się do wojska pod wodzą Piłsudskiego. Dziewczyna z racji swojego silnego temperamentu, złamanego serca i urażonej dumy wpada w gniew i postanawia go dogonić - za honor postawia sobie odnalezienie niedoszłego męża oraz sprowadzenie go do domu. Nie przejmuje się wcale tym, że po drodze wiele będzie musiała wycierpieć, wiele zobaczyć, wiele przeżyć i zmienić cały swój światopogląd - jak sobie poradzi? Czy wszystko odnajdzie swoje szczęśliwe zakończenie?

Powiem szczerze, że od tej pozycji nie oczekiwałam wiele - można powiedzieć że nic specjalnego. Szkoda, że osoba, która projektowała tę okładkę, nie zadbała o nią nieco lepiej - myślę, że wizualnie nie przykuwa ona uwagi i raczej potencjalnego czytelnika nie zachwyca ani nie zatrzymuje na chwilę. A szkoda, ponieważ Małgorzata idzie na wojnę to perełka, która wciąga od pierwszych stron!

Niezwykle ciekawa jest geneza napisania tej książki, która bardzo wpływa na fabułę, sposób przedstawiania, akcję i treść - mianowicie zaczęło się od tego, iż autorzy od zawsze bardzo interesowali się historią, a w szczególności starymi dokumentami. Pewnego dnia kupili na eBayu list, który niesamowicie ich zaintrygował - tak bardzo, że postanowili szukać źródła i odtworzyć całą przedziwną sprawę. Kiedy poznali ją w całości, nie mogli powstrzymać się przed spisaniem i opublikowaniem, a jak się okazało - była to decyzja bardzo dobra! Język jest niesamowicie lekki, spójny, bardzo przyjemny w odbiorze. Autorzy czasami próbują się do historii nieco wtrącić, wrzucić swoje spostrzeżenia, czasami zabłysnąć historyczną ciekawostką, co sprawia, że lektura nie jest jednostajna. Czytelnik ma wrażenie jakby siedzieli obok, przy pykającym kominku, i wszystko opowiadali - ze śmiechem, anegdotkami i tłumacząc wszystko jasno i klarownie. Tak by pojąć mógł to każdy. I dlatego właśnie nie można się od niej oderwać!

Cała otoczka tej powieści, każdy detal, szczegół i tło również jest godne podziwu. Zadbano o wspaniałe opisy, nie tylko przyrody, lecz i miasta (początek dwudziestego wieku na krakowskim, a później kieleckim rynku - wyobrażacie to sobie? coś wspaniałego!), ludzi, obyczajów, tamtejszych mód, przywar, rozmów. Wszystko jest to niezwykle jasne dla każdego czytelnika - i młodszego i starszego. Nie mówiąc już o bohaterach - każdy z nich, a w szczególności Małgorzata - zarysowany został tak żywo, barwnie i niebanalnie, iż nie sposób ich nie polubić. 

To może nie jest książka wybitna, ale na tyle dobra, że będę ją świetnie wspominać, ponieważ genialnie spędziłam przy niej czas, a z pewnością jeszcze do niej wrócę - bo warto! Jedyne co mnie zawiodło to końcówka, zdecydowanie inaczej wyobrażałam sobie zakończenie tej historii. Lecz gdyby Wojciech Lubawski i Tomasz Natkaniec zdecydowaliby się wydać coś więcej byłabym z pewnością pierwsza w kolejce do przeczytania, zdecydowanie. Pokazali, że potrafią pisać, że umieją połączyć historię z przygodą i to w sposób, od którego trzeba czytelników odciągać siłą. Polecam, bardzo polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak!

8 komentarzy:

  1. Po Znaku nie spodziewałabym się oryginalnych okładek ;) A co do fabuły - dobry pomysł, ale nie jestem przekonana co do wykonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam i w całości zgadzam się z recenzją. Powiem więcej: od lat nie czytałam lepszej powieści historycznej.

      Usuń
  2. Okładka i tytuł skojarzyły mi się z filmem "Bitwa Warszawska 1920" i okropną rolą Urbańskiej. Raczej nie przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już wiesz, książkę bardzo chcę przeczytać. No i nie wiem dlaczego, ale mi okładka się podoba! jakoś tak zapada w pamięć ^^
    Aha, no i świetna recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za bardzo gustuję w powieściach historycznych, ponieważ do tej pory spotkałam bardzo niewiele takich, które opisane są na tyle barwnie i ciekawie, żeby przy nich nie zasnąć. Niestety chyba mam pecha do tego gatunku :( Mimo Twojej zachęty jednak sobie odpuszczę.

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym przeczytać. Lubię silne kobiety w literaturze, a wstęp mnie bardzo zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce wcześniej nie słyszałam, ale do jej przeczytania skutecznie mnie zachęciłaś. Z pewnością muszę ją kiedyś przeczytać! Muszę dodać, że jeszcze z podobną książką się nigdy nie zetknęłam, więc to musi być ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
  7. mam słabość do każdej książki o mojej imienniczce, a najbardziej do "Mistrza i M." ... po tę pozycję również sięgnę :D
    Try to design

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...