niedziela, 9 lutego 2014

Rozmawiamy: skąd czerpać inspiracje?

Odpowiadając od razu na pytanie zadane w tytule: sama chciałabym w tym momencie to wiedzieć. Ostatnio ciężko mi idzie zorganizowanie się z czymkolwiek, bo albo się uczę, albo śpię. I dlatego kolejna odsłona tego cyklu tak bardzo się przeciągnęła - początkowo miała być w połowie stycznia (najpóźniej), a wyszło... no tak jak wyszło xd Mam jednak nadzieję, że z początkiem ferii (5dni5dni5dni) jakoś to wszystko poukładam - i bloga, i codzienność... i w ogóle. 

Untitled

Tymczasem przejdźmy do tego, czego również nie mam - czyli weny twórczej. Musiałam, po prostu musiałam zapytać o nią Gosiarellę - kiedy ją dopada ten twórczy błysk? Od zawsze byłam stworzeniem nocnym, dlatego to własnie wtedy tworzę teksty, a do głowy przychodzą mi najlepsze pomysły. W dzień za dużo rzeczy mnie rozprasza, jest dużo do zrobienia, ciągle ktoś przeszkadza i tak w kółko. Noc jest cicha, spokojna, a przy tym bardziej nastrojowa, dzięki czemu wena przychodzi sama, a ja ją zauważam. Jak i BezrobotnąWena dopada mnie w bardzo różnych momentach. Czasami bodźcem jest ciekawy fragment książki, czasem jej ogólny wydźwięk, interesujące treści z innych blogów, piękny krajobraz, pogoda, dobry nastrój, złe samopoczucie - nie można wpisać jej w żadne ramy. Pojawia się nieoczekiwanie, nierzadko w najmniej spodziewanej chwili, kiedy niestety nie mam przy sobie nawet kartki i długopisu. Może najść mnie rano w zatłoczonym autobusie, może ukazać się dopiero przed snem, kiedy już niemal wkraczam w krainę błogiego zapomnienia. Szkoda tylko, że nie ma jej zawsze wtedy, kiedy staram się spisać swoje wrażenia po przeczytanej książce lub obejrzanym filmie. Potrafi płatać figle.

Mnie najczęściej dopada jak kładę się spać, ale poza tym w czasie spacerów - w ciągu dnia wiele chodzę na piechotę, a ponieważ jestem okropną gapą i słuchawek zapominam częściej niż większość ludzkości, a gdy już je wezmę przerasta mnie ich rozplątanie to idę... i myślę. Polecam i to bardzo - nie tylko książkowe dylematy można w ten sposób rozplątać! Nawet nie wiecie na ile ja już w tym czasie pomysłów wpadłam!

Tylko, że są takie dni, kiedy tej weny naprawdę brak. Nie ma i już - choćbyś stawała na głowie, nie możesz napisać nic z sensem. I co wtedy? Z pomocą przychodzi Sophie di AngeloU mnie jest to zależne od tego, co chcę opisać. Potrafię po kilku miesiącach wrócić do jakieś pozycji i próbować ją zrecenzować,ponieważ dopiero mnie natchnęło. Niekiedy tuż po lekturze/seansie mam w głowie tysiąc rzeczy, które mogę omówić, a czasami biała plama, null po prostu. Najprościej mówiąc zależy od pozycji/tematu, czy mam wenę i chęć pisać. Staram się nie pisać na siłę, to jest wyczuwalne. Gdy nie mam weny, często piszę np. tylko jeden akapit, a kilka dni później dodaję coś innego i jakoś coś z tego powstaje. Nie zawsze jestem zadowolona, ale czasami gonią mnie terminy, co też nie zawsze mnie cieszy.

Sama świetnie to rozumiem - ostatnio czytam książkę i w głowie mam cały zarys tego co chcę napisać, po czym siadam do komputera i... pustka. Zwłaszcza kiedy jestem zmęczona (ostatnio zdecydowanie zbyt często) - wtedy nie potrafię sklecić prostego zdania, bo wszystko wychodzi strasznie zagmatwane i jakoś niegramatycznie poskładane. Wtedy robię to co ostatnio mogliście zaobserwować - czyli nic. Po prostu trzeba... czekać.
(a przy tym czekaniu namiętnie produkuję różnej maści ciasta - chwilowo akurat żywię się niemal samymi drożdżówkami! i polecam - nie dość, że pomaga, to jeszcze taaaakie pyszne <3)

FashionButter: some details of these trends summer ;)

Lecz gdy przyjrzycie się blogom moich dzisiejszych gości, możecie zaobserwować coś jeszcze - na każdym z nich oprócz standardowych postów z recenzjami, pojawiają się jeszcze takie ekstra, nie zawsze powiązane z literaturą. Jak one znajdują na nie inspiracje?

Gosiarella pisze: Właściwie pomysły same przychodzą. Dobry temat na notkę można znaleźć dosłownie wszędzie. Czasami inspirują mnie rozmowy ze znajomymi, innym razem coś przychodzi mi do głowy, gdy jestem sama ze sobą, a kiedy indziej nowy pomysł zaczyna mnie męczyć, gdy coś czytam lub oglądam. Pomysły można znaleźć wszędzie, ale warto pamiętać, że to sposób ich przedstawienia jest najważniejszy. Nie lubię pustych tekstów bez wyrazu, dlatego publikuje posty na blogu, dopiero wtedy, gdy upewnię się, że jest w nim cząstka mnie i to coś, co może zainteresować czytelników. Podobnie jak SophieCzęsto właśnie z czytanych książek lub obejrzanych filów/seriali czerpię pomysły. Niektóre poruszają naprawdę ciekawe kwestie. Czasami jest to artykuł,który przeczytam w gazecie lub na jakieś stronie; informacja, która wpadnie mi w oko na Facebooku lub samo życie bywa inspirujące. Nie zastanawiam się głębiej skąd biorę tematy; zdarza się, że zaczynam o czymś myśleć i stwierdzam, że jest to warte opisania. Często też takie nierecenzyjne tematy wiążą się z akcją, którą prowadzę na blogu(Miesiąc z...). I Bezrobotna: Z życia, własnych zainteresowań, tego, co jest mi bliskie - tak ogólnie, ale również z innych blogów, jeżeli są to np. różnego rodzaju zabawy. Poza recenzjami książek i filmów, na mojej stronie pojawiają się m.in. zdjęcia. Uwielbiam fotografię, jeżeli tylko mam wolną chwilę staram się wyruszać z aparatem na kolejne łowy. Swego czasu sporo też podróżowałam i chętnie dzielę się tymi moimi "pocztówkami" z wypraw z innymi, a z tego co widzę mój cykl fotograficzny cieszy się sporym powodzeniem, co zachęca do dalszych publikacji takich nierecenzyjnych postów.

Ja mogę im tylko przyklasnąć, ponieważ wychodzi im to wyśmienicie!
Tylko ciekawi mnie - dlaczego się na to zdecydowały?

Bezrobotna odpowiada: Rozpoczynając pisanie bloga, myślałam, że będzie on o wszystkim, co siedzi w mojej głowie i nie musi to mieć nawet jakiegokolwiek związku z kulturą. Szybko jednak te plany zweryfikowałam, dochodząc do wniosku, że pisząc o wszystkim, będę po prostu pisać o niczym. Wiedziałam, że muszę skupić się na danym temacie, dorzucając ewentualnie czasami jakiś delikatny posmak czegoś innego. W ten właśnie sposób stanęło na książkach i filmach. Z czasem do tego zacnego grona doszły również sporadyczne posty fotograficzne, a także nieliczne recenzje gier. Powodem była chyba chęć urozmaicenia treści mojej strony, a także pragnienie podzielenia się z jej czytelnikami choć częścią moich zainteresowań i tego, co sprawia mi przyjemność. Nie samą książką człowiek żyje, więc i blog może przecież choć odrobinę odzwierciedlić to nasze nieksiążkowe oblicze :). A także GosiarellaMogłabym powiedzieć, że zmęczyło mnie pisanie o samych książkach, ale to nie prawda. Pisanie o książkach chyba  nigdy mi się nie znudzi, bo każda z nich ma w sobie inny świat. Porusza inne problemy, skłania mnie do przemyśleń nad zupełnie różnymi tematami. To piękne, że każda książka ma w sobie niepowtarzalnego. Po pewnym czasie stwierdziłam jednak, że same opinie o książkach to za mało, bo nie raz i nie dwa łączą się w ten czy inny sposób z filmami, serialami, muzyką i innymi elementami popkultury. Suma summarum stopniowo zaczęłam rozumieć, że teksty na Gosiarellowym blogu powinny być w pewnym stopniu odzwierciedleniem Gosiarellowych zainteresowań, a tych jest sporo! Tym sposobem czasem pojawiają się posty o tematyce religijnej, historycznej, czy kulturowej. Najgorsze jest to, że nie wiem, czy to mi wystarczy. Podejrzewam, że niebawem przestanę się ograniczać i zacznę pisać o wszystkim, na co mam ochotę, czego życzę wszystkim blogerom książkowym!

My lige as a nerd
I na sam koniec oddajmy jeszcze głos SophieTrochę z powodu tego, że szybko się nudzę, a trochę, ponieważ przyda mi się to przy aplikowaniu na studia,że pisze również na inne tematy. Jestem osobą ze słomianym zapałem, więc pisanie o samych książkach/filmach/serialach, czyli tzn. recenzji szybko by mnie znużyło, według mnie jest to monotonne i dość... suche, gdy blog choć trochę nie jest urozmaicony, choćby takim TOP10, czy jakąś relacją. Czytelnicy nie wiedzą wtedy za dużo o osobie,które prowadzi bloga, jak mają to zresztą zrobić? Uważam, że tworzenie takich wpisów jest również rozwijające. Pisze się trochę inaczej, często zauważalnie swobodniej, gdyż niestety nie wszyscy są szczerzy w tym, co piszą o książkach(co zresztą również czuć i widać). Ostatnia sprawa, że w wybranym przeze mnie kierunku studiów dobrze patrzy się na posiadanie bloga i pisanie na różnorodne tematy, choć o tym dowiedziałam się dopiero niedawno. ;)

Tym pozytywnym akcentem kończę - tym samym zachęcając i Was, byście wyszli poza utarte dotąd ramy i napisali coś całkowicie swojego, innego niż dotąd i otwierającego drzwi do ciekawych artykułów na temat codzienności otaczającej nas wokół. Pomysły są wszędzie - wystarczy je wykorzystać!

Ściskam!

Zaś dziś dziękuję:
Gosiarelli z bloga W krainie stron
Bezrobotnej z bloga Bezrobotna.pl
Sophie di Angelo z bloga Bucherwelt

16 komentarzy:

  1. Miałam zamiar - kiedy tworzyłam swojego bloga, pisać nie tylko o książkach, ale też o filmach,serialach, muzyce. Niestety, rzeczywistość depcze wyobraźnię. Nie miałabym czasu, by to wszystko ogarnąć. I tak piszę teraz tylko o niektórych książkach, które przeczytam. Brak czasu - to mój najgorszy wróg :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post. Czasem mam tak, że nie mam pojęcia co mogłabym napisać, a w innym czasie palce wręcz suną mi po klawiaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja recenzje piszę w trakcie czytania. Jak tylko przeczytam jakiś fragment, dojdę do jakiejś konkretnej konkluzji - od razu notuję. A po przeczytaniu sklejam te notatki w całość. Gorzej z pisaniem książek. Tu znalezienie odpowiedniej ilości czasu, weny i spokoju graniczy z cudem :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny tekst :) miło się czytało :) mój blog również miał być o książkach i jest (oprócz jednego przepisu kulinarnego) :) jak będzie dalej czas pokaże :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dawno nie było tutaj nic z tego cyklu. Nowy temat choć ciekawy, to jednak wiele osób już pisało na ten temat. Twoje "porozmawiamy" wyróżnia się tym, że wypowiada się parę osób, nie tylko Ty. Odpowiedzi dziewczyn pokrywały się trochę z moimi. Sama zawsze siedzę z laptopem po nocy i piszę recenzje/opowiadanie czy coś. Pomysły przychodzę nieoczekiwanie, chociaż czasami trzeba je wywołać chwilą ciszy, relaksu, dobrym filmem czy ciekawym artykułem w Tygodniku lub National.

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja się wypowiem jako ktoś nie blogujący o książkach :). Absolutnie zgadzam się z Sophie, że blogi z samymi recenzjami czyta się dużo, dużo gorzej niż takie, na których "coś się dzieje". Przynajmniej mi się takie gorzej czyta, bo uwielbiam o książkach rozmawiać, ale nie lubię, kiedy ta rozmowa jest sucha i na pewno nie kieruję się cudzymi recenzjami w wyborze lektury. Za to jak ktoś w tym dajmy na to TOP10 opowie o swojej miłości do, no nie wiem, najgorszego/najlepszego czarnego charakteru w literaturze, to jest szansa, że polecę po tę książkę, bo "hej, ten gościu z tej książki brzmi super, chcę go poznać!".
    A swoją wenę do pisania (postów na blogu, opowiadań czy czegokolwiek) już dawno olałam. Jeśli mam pisać dobrze, to nie mogę być zależna od czegoś tak nieprzewidywalnego ;). Myślę, że sam fakt, że chce się coś napisać, generuje odpowiednie nastawienie do rzeczywistości - zaczynasz nie tylko patrzeć, ale też zauważać i korzystać z tych obserwacji. To wściekle ciekawe zjawisko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Ci wyszło zebranie tego wszystkiego w całość ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak Gosiarella zdecydowanie jest stworzeniem nocnym. Wtedy można z nią porozmawiać na fb bez co chwilowego zw z jej strony. I rzeczywiście wtedy ma najlepsze komentarze, teksty, pomysły. Wtedy też niestety odpisuje na moje wiadomości na fb i tak np. budzi mnie o 3 w nocy pikanie komórki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprosiłam i obiecuję poprawę! Poważnie najlepsze? Prywatnie używasz zwrotu najbardziej poryte ;*

      Usuń
  9. Z weną bywa naprawdę różnie. Ostatnio sama zauważyłam, że na moim blogu brakuje... sporo. Ciągle recenzje, recenzje, recenzje. A przez sesję nie miałam czasu na napisanie czegokolwiek wybiegającego poza tę ramę. Ale czas to zmienić. Tyle, że czekam na wenę. Może z dobrą książką przyjdzie?

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie zgodzę się z tym, że pisanie tylko o książkach jest nudne i że nie można przez to poznać danego blogera. To, jaka jest dana osoba, widać też w recenzjach, w rozmowie z nią, w zdaniach wtrącanych w tekście mimochodem, w zdjęciach... Ale, oczywiście, każdy ma swoje zdanie;) I rzeczywiście blogi, na których pojawiają się posty o różnej tematyce, mogą zainteresować więcej osób;)

    OdpowiedzUsuń
  11. z weną i inspiracją nigdy nie jest łatwo. jak jej potrzebujemy to nas omijają, a jak jest tysiąc innych spraw na głowie, to nagle ciągnie mnie do pióra. zazwyczaj niemoc staram się przełamywać zdjęciami. ożywiają one nie tylko bloga ale i mój umysł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja po prostu siadam przed komputerem i piszę, a wychodzą z tego pisania chyba nie za dobre rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post! I nie mówię tego tylko dlatego, że sama się w nim wypowiadałam :). Jeszcze raz bardzo dziękuję za zaproszenie mnie do rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie z pisaniem jest różnie - czasami siadam i słowa jakoś same pojawiają się w głowie, a później na ekranie, a innym razem kursor sobie miga i miga i miga... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zawsze super tekst. Chętnie wziełabym udział w czymś takim.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...