piątek, 24 stycznia 2014

220. Mofongo



Autor: Cecilia Samartin
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 26 kwietnia 2013
Liczba stron: 383


Smaki i zapachy dzieciństwa, zarówno te uwielbiane jak i te znienawidzone, zostają z nami - czy tego chcemy czy nie - do końca życia. Najczęściej jednak przypominamy je sobie z rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy - jak genialnie rozpieszczały nasze podniebienie, karmiły nasze głodne brzuszki, a jednocześnie były tak niesamowicie proste, niewymagające dużego nakładu pracy i przede wszystkim - tak zdrowe! Dla wielu z nas cudownie rozchodzące się ciepło w żołądku po zjedzeniu posiłku swojego życia jest najlepszym wspomnieniem najpiękniejszych chwil - czyż nie?

Sebastian byłby zwyczajnym dzieckiem, gdyby nie to, że ma bardzo złośliwą wadę serca, przez którą właściwie niemal w ogóle nie może się męczyć, gdyż jego organizm to tykająca bomba - w każdej chwili może umrzeć. Chłopiec jednak z całego serca marzy o grze w piłce - niestety, na razie może jej się tylko przyglądać, kiedy kopią ją z radością jego szkolni koledzy. Gdy pewnego dnia wracając ze szkoły wstępuje na chwilę do babci, zastaje przerażający widok - kobieta jest nieprzytomna z powodu wylewu krwi do mózgu. Dzięki jego szybkiej reakcji udaje się przewieźć ją do szpitala, gdzie ratują jej życie, lecz gdy z niego wychodzi już nie jest tą samą osobą. Najpierw farbuje włosy na soczyście truskawkowy kolor, a później postanawia wrócić do starych marzeń, pragnień i przede wszystkim - smaków, wyczarowując w swojej kuchni dania z rodzinnego Portoryko. Pomagać jej będzie oczywiście Sebastian - a jak to wpłynie na jego życie? Czy magia kuchni i domowych smaków może rozwiązać najtrudniejsze problemy?

Mofongo to jedna z tych książek, która z pozoru wygląda dość banalnie - okładka jest bardzo subtelna, lecz przez to traci nieco na przyciągnięciu wzroku czytelnika, a opis raczej zwyczajny. Powiedzmy sobie szczerze - nie zwiastuje niczego genialnego, świeżego ani innego od setek podobnych lektur. Tymczasem warto otworzyć choć pierwszą stronę - autorka porywa nas od razu w swój cudowny świat i nie chce wypuścić - okazuje się, że książka jest po prostu genialna!

Mogę rzec z ręką na sercu - Cecilia Samartin ma niezwykły dar kreowania historii, która sprawia, że czytelnik nią żyje, w niej oddycha i zapomina o całym otoczeniu. Kiedy następował opis dań przygotowywanych przez bohaterów ja się w środku rozpływałam, a brzuch domagał się, żebym do nich jak najprędzej wskoczyła - tak bardzo wszystko jest w niej żywe i wspaniale realistyczne. Autorka prowadzi nas w świat dziecięcy, świat dziecka zagubionego w dorosłych problemach  pragnącego żywej, szczerej, bezinteresownej miłości, przyjaźni, akceptacji. Czyta się to naprawdę cudownie i ogromnie szybko - a wszystko dzięki niezwykle lekkiemu i przystępnemu językowi, który naprawdę wciąga!

Każdy z bohaterów występujących w Mofongo to postać do której nie da się nie czuć choćby odrobiny sympatii. Wiadomo - jednym lubimy bardziej, innych mniej, lecz nie ma się wrażenia, że ktoś tu nie pasuje, jest wciśnięty na siłę i zachowuje się tak sztucznie, że aż nieprawdopodobnie - jest wręcz odwrotnie! Najbardziej przywiązałam się zdecydowanie do głównego bohatera - Sebastian naprawdę skradł moje serce - oraz do jego babci Loli - kobiety równie niesamowitej, co kochanej i niezastąpionej, a przy tym wykreowanej w sposób po prostu cudowny. Z całą pewnością można powiedzieć, że jest to lektura z morałem i na pewno nie jest ogłupiająca - zobaczcie jak pięknie pokazana jest w niej relacja babci ze swoim wnukiem! Choćby dla tego warto po nią sięgnąć!

Mofongo to książka, która zdecydowanie skradła mi serce i dawno już żadnej książki nie przeżywałam tak bardzo jak tej. Na pewno będę ją podsuwać wszystkim - i małym i dużym - ponieważ jest naprawdę genialna, nietuzinkowa, piękna i niesamowita! A dla tego epickiego zakończenia, które zamyka całą historię warto było wylać morze łez - ono idealnie ją podsumowuje! Polecam, polecam i jeszcze raz polecam - naprawdę warto to znać!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

7 komentarzy:

  1. Fabuła zbyt porywająca nie jest, niestety jednak Twoja recnzje przekonała mnie abym nieco przycyhlniej spojrzała na powieść :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówię, że właśnie wpisuję ten tytuł na moją listę "do przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się być ciekawa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Emocje, a do tego jeszcze taka opowieść... muszę koniecznie ją dorwać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie sądziłam, że to tak dobra książka. W trakcie premiery sporo naczytałam się o niej i w sumie nie wiem dlaczego zrezygnowałam z jej przeczytania. Ale będę musiała to nadrobić. Mmm, smaki dzieciństwa... To na pewno truskawki prosto z krzaczka, czereśnie z drzewa u babci w ogródku, czy chociażby zwykłe żółto utarte z cukrem, mmm... Niby nic, a jak wiele!

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja recenzja przekonuje mnie, że warto czytać blogi książkowe. W życiu nie zwróciłabym na recenzowany przez Ciebie tytuł uwagi. Fabuła nie wydaje się faktycznie mega porywająca, a okładka jak sama piszesz, jest dość subtelna,więc nie przyciąga wzroku w księgarni. Natomiast Twoja recenzja i słowa, że książka skradła Ci serce, przekonują mnie, że warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro tak zachęcasz... Zobaczę, co da się zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...