poniedziałek, 30 września 2013

Wrześniowy stosik

Hej,

dzisiaj tak na szybko, bo spieszy mi się do powrotu do cudownej książki, od której nie mogę się oderwać. A poza tym chciałabym ją dzisiaj skończyć, by razem z nią optymistycznie zamknąć wrzesień, który ciągnął mi się i ciągnął, bo po wakacjach powrót do szkoły był... trudny </3 Ale o tym jutro - w podsumowaniu. 

Dzisiaj zaś popodziwiajcie moje zdobycze!


Od dołu:
  • Katarzyna Michalak W imię miłości - od wydawnictwa Literackiego
  • Edward Kelsey Moore Trio z Plainview - do recenzji dla AGW.info
  • Sheryl Sandberg Włącz się do gry - od wydawnictwa Sonia Draga
  • Eve Edwards Alchemia miłości - od Open Gate (już przeczytana - moja recenzja)
  • Eleanor H. Porter Pollyanna - j.w.
  • Mats Strandberg, Sara B. Elfgren Ogień - od wydawnictwa Czarna Owca
  • Zbigniew Nienacki Księga strachów - kupione w bibliotece za złotówkę^^
  • Lucy Maud Montgomery Pożegnanie z Avonlea - j.w.
  • Angela Brazil Przyjaciółki - j.w.
  • Joanna Chmielewska Wszyscy jesteśmy podejrzani - zakup na Targach Książki w Katowicach
  • Olga Rudnicka Drugi przekręt Natalii - j.w.
Sama muszę przyznać, że nabytki zacne^^ A teraz wracam do lektury - miłego wieczoru! :*

piątek, 27 września 2013

196. Alchemia miłości

Alchemia miłości - Eve Edwards


Autor: Eve Edwards
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 25 września 2013
Liczba stron: 384


Miłość nie wybiera. Zakochasz się w kimś kto jest twoim przeciwieństwem, mieszka na drugim końcu Polski, preferują inną muzykę, obyczaje, ma inną rodzinę, inne tradycję, inną sytuację finansową i… nic nie możesz na to poradzisz. Kochasz go i już – właśnie za to jaki jest. Czy uczucie pokona granice? To zależy tylko od Was. W wieku XVI, kiedy rozgrywa się akcja Alchemii miłości, tak prosto nie było…

Ellie Hutton to nieszczęśliwa dziewczyna – jedyne co posiada to bezużyteczny i bezwartościowy hiszpański szlachecki tytuł, a do tego jest córką kiepskiego alchemika i wciąż tuła się z ojcem po zamkach, wieżach i domostwach, a nigdzie nie są mile widziani. Kiedy pewnego razu na uczcie w zamku królowej Elżbiety, gdzie tymczasowo pomieszkują, zauważa Willa – hrabiego, który wyrzucił ich z hukiem ze swojego domu przed czterema laty – ma ochotę schować się pod ziemię. Ten jednak jej nie poznaje i chcąc, nie chcąc – zakochuje się. Nawet gdy prawda wyjdzie na jaw, jego uczucie wciąż trwa, a serce bije tylko dla niej. Wszystko byłoby piękne gdyby nie to, że jego królestwo popada w coraz większą ruinę i jest zmuszony wyjść za bogatą lady Jane, która wniesie duży posag, by ratować swoją rodzinę. Co wybierze – miłość czy pieniądze?

Za powieściami historycznymi nie przepadam – przeczytałam ich niewiele w swojej czytelniczej karierze, jedne były lepsze, inne gorsze, ale żadna jeszcze nie przekonała mnie tak bardzo, że miałam ochotę sięgać po następne książki z tego gatunku. Nigdy mnie do nich nie ciągnęło i dotąd sądziłam, że ciągnąć mnie nigdy nie będzie – historia również nie interesuje mnie aż tak bardzo. A jednak widząc piękną okładkę Alchemii miłości i ciekawy opis dałam się zwieść od postanowienia i postanowiłam spróbować. A to, uwierzcie mi, była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!

Ta książka jest po prostu świetna. Niesamowicie wciągająca, porywająca, z cudownie wykreowanym światem i bohaterami. Czyta się ją po prostu bajecznie i niestety, bardzo szybko. Chciałoby się, żeby ta historia nigdy się nie skończyła, jest taka piękna, niesamowita, przywodząca wspomnienie bajek i baśni. Jedna z najlepszych lektur jakie przeczytałam w tym roku!

Bardzo podoba mi się, jak wszystko jest tutaj dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Bohaterowie – wszyscy świetnie wykreowani, w każdym jest trochę humoru, ociupinę karykatury i naprawdę każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny – jedyny w swoim rodzaju i idealnie odgrywający swoją rolę. Zwłaszcza dwójka głównych bohaterów – Ellie i Will – ich się nie da nie polubić! To para, która podbija serce, za którą całą książkę trzyma się kciuki, choć ich miłość, zakochanie w sobie nie jest nachalne ani drażniące. Jest za to naprawdę… piękne.

 Ma się wrażenie, że w Alchemii miłości wszystko jest na swoim miejscu, całe tło jest świetnie wykreowane, że czytając ma się wrażenie jakby osobiście było się w XVI wieku i z bohaterami jeździło po średniowiecznej Anglii. Autorka serwuje nam niepowtarzalny i nie do podrobienia klimat i urok, który po prostu nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury – tę historię trzeba poznać do końca!


Naprawdę z całego serca polecam Wam Alchemię miłości – to genialna książka historyczna dla młodzieży, która nie nuży, nie irytuje i jest napisana pięknym i do tego bardzo przystępnym językiem, więc czyta się ją wyśmienicie. Cudowna i wręcz idealna lektura na zbliżające się jesienno-zimowe wieczory. Dajcie się skusić, a nie pożałujecie!

niedziela, 22 września 2013

Moje niedzielne gadanie: relacja z Targów Książki w Katowicach



Hej :3


Dzisiaj przychodzę z czymś wspaniałym, bo powoli dobiega końca jeden z najwspanialszych weekendów w moim życiu i myślę, że warto napisać kilka słów o tym jak go spędziłam. Zwłaszcza, że był to weekend stricte książkowy - miałam przyjemność być na Targach Książki w Katowicach. 

Już kiedyś Wam przebąkiwałam, że bycie i uczestniczenie w Targach Książki to jedno z moich marzeń, jednak wciąż miałam do nich albo za daleko, albo nie mogłam w nich uczestniczyć z innych, równie ważnych powodów. Na tych targach... też miało mnie nie być. Znaczy się - bardzo chciałam ta pojechać, ale doszłam do wniosku, że to jednak się nie uda, że nie tym razem. I do piątkowego ranka byłam pewna, że się tam nie pojawię - ale wystarczyło trochę narzekania pewnych niesfornych ludzi i mojej zazdrości, że oni tam będą, a ja nie i... spięłam się, wykombinowałam, a potem wsiadłam w pociąg i ruszyłam do Katowic! (A Wy bierzcie ze mnie przykład - zawsze trzeba spełniać swoje marzenia!) 

Z Anią i Julką :3
Na Targach byłam już o 11, a na spodek dotarłam dzięki niezastąpionej pomocy Agnieszki - nie wiem co bym bez niej zrobiła! (Co jak co, ale na blogerów zawsze można liczyć! <3). Tam już na miejscu umówiona byłam z moimi kochanymi Tris i Abigail, a okazało się, że do naszej gromadki dołączyła jeszcze Emi oraz nowo poznane Julka i Patrycja. Tą gromadą poruszałyśmy się po Spodku, kiedy dołączył do nas również Rafał, z którym poznałyśmy się przy regale z książkami (rozpoznał nas - niesamowite uczucie!). 

Taaak, u nas było wesoło <3 Na zdjęciu od lewej ja, Rafał, Ani i Julka, a fotka ukradnięta Julce :3
Na Targach było całkiem sporo wydawnictw, jak również oficyn wydawniczych, stoisk portali, bibliotek i czasopism. Sporym minusem było to, że zabrakło tych największych i najciekawszych - pojawiły się raczej te mniejsze, z uboższą ofertą. 

fot. Patrycja :3
Zdecydowanie prym wiodło wydawnictwo Dreams, niemal w samym centrum Spodka, z kolorowym stoiskiem, ciekawymi ofertami i uśmiechniętymi paniami, które żywo opowiadały o książkach. Była okazja by również z nimi porozmawiać, co było bardzo miłe. 

fot. Abigail :3
Myślę, że najważniejszym punktem tych Targów, którego wszyscy wyczekiwali było rozdanie nagród E-buki 2013. Udało mi się na nim być i cieszyłam się, że nagrody dostali Ci, którym bardzo kibicowałam i trzymałam za nich kciuki. Pogratulować warto wszystkim, którzy dostali wyróżnienia i nagrody, bo każdy z nich ma wyjątkowy, wyróżniający się blog, który warto czytać i odwiedzać. 

z ukochaną Abigail <3
To był naprawdę udany dzień i gdybym tylko mogła to z wielką radością pojechałabym jeszcze do Krakowa za miesiąc na kolejne Targi Książki, bo naprawdę warto na nich być (niestety, w Krakowie mnie nie będzie, bo to za daleko, ale planuję pojawić się we Wrocławiu na targach w dniach 5-8 grudnia, ktoś się będzie wybierał?). Poznałam nowych blogerów, niektórych mogłam pierwszy raz zobaczyć na żywo, miałam okazję porozmawiać z ludźmi zajmującymi się na co dzień promocją i wydawaniem książek. Niesamowite przeżycia i doświadczenia, ja jestem osobiście bardzo zadowolona i chciałabym pojawić się tam również za rok! 

Nasza ekipa - od lewej: Patrycja, Ania, Ania, Julka i ja :3 A zdjęcie ukradnięte Julce :*
I na koniec moje targowe zdobycze - ja jestem z nich baaaardzo zadowolona!


A wszystkich, którzy wahają się czy na Targi Książki kiedykolwiek pojechać namawiam - naprawdę warto! <3 

piątek, 20 września 2013

195. Błękitny zamek

Błękitny Zamek - Lucy Maud Montgomery


Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł oryginalny: The Blue Castle
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1985 rok


Marzenia – one nie pozwalają szarej i nudnej rzeczywistości owładnąć naszym życiem, zatracając się w nich i od czasu do czasu błądząc w obłokach, możemy choć na chwilę oderwać się się od obowiązków codzienności. Ten, który je ma i potrafi dobrze z nich korzystać jest szczęściarzem, lecz największe szczęście będzie miał ten, który te marzenia zrealizuje – bo czy jest coś piękniejszego?

Joanna ma już prawie dwadzieścia dziewięć lat, a wciąż jest zakompleksioną starą panną, która ulega presji rodziny i swoje życie uważa za stracone – nic jej się w nim nie podoba. Nic oprócz wyśnionego i wymarzonego Błękitnego Zamku, w którym czeka na nią jej książę z bajki i w którym zawsze jest szczęśliwa. Pewnego dnia pod wpływem chwili wybiera się do lekarza nieuznawanego przez jej krewnych, więc utrzymuje to wyjście w tajemnicy. Recepta jaką otrzymuje stawia ją na nogi i każe zmienić swoje życie, a przede wszystkim nastawienie do niego – za rok może już nie żyć, z powodu ciężkiej wady serca. Najmuje się do pracy służącej u niecieszącego się dobrą sławą pijaka, by opiekować się jego bardzo chorą córką, a potem wszystko toczy się już samo…

Wiecie, że uwielbiam Lucy Maud Montgomery? To jedna z tych pisarek, których książki to dla mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Staram się je czytać jak najdłużej by nacieszyć się cudownym, lekkim językiem, pięknymi opisami, trafnymi spostrzeżeniami i genialną, choć bardzo prostą historią, lecz czasami jest to wręcz niemożliwe, bo tak bardzo wciągają mnie do swojego świata, że nie mogę się z niego uwolnić. Najpiękniejsze w tej pisarce jest jednak to, że swoich książek ma całkiem sporo, także jest co czytać i jest czym się cieszyć – ja zaraz po ukochanej Ani z Zielonego Wzgórza, na drugim miejscu mam właśnie Błękitny zamek i o nim chciałabym dzisiaj napisać. A że o ulubionych książkach pisze się najtrudniej, bo ciężko ubrać w proste słowa te wielkie emocje, wybaczcie mi możliwą nieskładność. Tak już bywa…

Błękitny zamek to przede wszystkim powieść ponad czasowa i ponadkontynentalna. Montgomery napisała ją w 1926 roku w Kanadzie, a współczesna czytelniczka taka jak ja czy Ty, może czytać ją dziś w Polsce i niemal nie odczuwać tej wielkiej granicy. Ta autorka po prostu potrafi wcielić się w każdą rolę i wykreować swoje bohaterki w sposób tak genialny, a zarazem prosty, że czytanie jej prozy to prawdziwa przyjemność. Pięknym, choć bardzo lekkim językiem wprowadza nas w świat Joanny i jej problemów, które ta dziewczyna próbuje pokonać. Śledzimy jej historię niby z boku, a jednak żywo w niej uczestniczymy, będąc cichymi statystami obok głównych bohaterów.

Joanna to postać z początku tragiczna i budząca litość czytelnika, ale z każdą kolejną stroną możemy zobaczyć jej wielką przemianę. Na naszych oczach ta dziewczyna nieprawdopodobnie się zmienia i kształtuje, a wygląda to tak prawdziwie, śmiało i budująco, że po przeczytaniu świta nam w głowie myśl – „Ja też tak chcę!”. Poza tym mamy tu również piękny przykład głównych bohaterów, którzy pokazują, że marzenia są od tego by je spełniać i to właśnie należy z nimi robić. Wziąć życie w swoje ręce i nie czekać na lepsze czasy, odpowiednie dni, lepszych ludzi. To z pozoru zwykła opowiastka, ale z głębokim przesłaniem, silnie oddziaływująca na czytelnika i taka, która każe mu się na chwilę zastanowić.

Bardzo mnie cieszy, że w najbliższych dniach wydawnictwo Egmont wznowi Błękitny zamek. Ja swój egzemplarz mam z Naszej Księgarni, wydany jeszcze w 1985 roku, ponieważ łączą mnie z nim i wspomnienia i sentyment, bo choć czytam tę powieść już enty raz, za każdym razem jestem nią tak samo urzeczona i za każdym razem połykam ją w całości i mam ochotę na więcej. Niesamowita, dająca do myślenia, ciepła, przyjazna, zabawna – czego chcieć więcej? Sięgajcie po nią, ja Was do tego serdecznie zachęcam!

wtorek, 10 września 2013

194. Stal

Stal - Silvia Avallone


Autor: Silvia Avallone
Tytuł oryginalny: Acciaio
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 384


Najlepsza przyjaciółka to dla każdej dorastającej dziewczyny skarb i nie można zaprzeczyć, że mając taką, od razu jest jakoś lżej. Bo wszystkie problemy i trudności dzielimy na pół, bo masz komu opowiedzieć śmieszne historie, anegdoty, masz z kim obgadywać koleżanki, z kim spędzić deszczowe i słoneczne dni. Taka osoba cię rozumie, wspiera i zawsze coś doradzi – prawdziwa bratnia dusza. Nie raz jest bliższa niż rodzina, niemal jak siostra. I jedno jest pewne – nie da się jej zastąpić!

Anna i Francesca to dwie czternastoletnie najlepsze przyjaciółki, które razem dojrzewają i powoli wchodzą w dorosłość na małym, brudnym i biednym włoskim osiedlu przy ulicy Stalingradzkiej. W ich domach nie brakuje problemów dnia codziennego – jedna ma ojca nieroba, który nie zna granic w dotkliwym karaniu swoich dzieci i nie umiejącą postawić mu się matkę, tato drugiej zaś, haruje za grosze w  stalowni, która daje chleb połowie miasta, a jej starszy brat nie potrafi niczego uszanować i ucieka rodzicom z domu na całe tygodnie, mieszając się w podejrzane sprawy. W tym środowisku obie dziewczyny muszą poradzić sobie również z największym nastoletnim problemem – pierwszą miłością, która niespodziewanie wchodzi w ich przyjaźń. Czy będą potrafiły ją dobrze przyjąć?

Włochy kojarzą nam się niezmiennie z słońcem, radością, zabytkami, dziedzictwem kultury, bogatymi miastami, pięknem i niczym nie zmąconą wspaniałą sielanką. Często zapominamy, że obok tych wielkich, komercyjnych, stworzonych specjalnie pod turystów mieścin, znajdują się również te biedniejsze, skromniejsze, gdzie ludzie w pocie czoła muszą harować na każdy grosz. I gdzie nie jest już tak cudownie i beztrosko. Silvia Avallone w swojej powieści Stal świetnie nam ten „drugi świat” przybliża i pokazuje wszystkie jego strony.

Stal to lektura napisana językiem bardzo prostym, bezpośrednim, lecz czasami bardzo ciężkim w odbiorze. Przedziwnie czytało mi się tę książkę – w pewnych momentach niesamowicie mnie wciągała i nie mogłam się od niej oderwać, w innych zaś bardzo mnie męczyła i musiałam sobie ją dawkować. Choć nie ma tu może zbyt wiele pędzącej akcji, a wydarzenia biegną raczej spokojnym rytmem to ma ona w sobie coś takiego, że czyta się ją naprawdę dobrze. Może dlatego, że to książka o zwyczajnym życiu zwyczajnych ludzi – a coś takiego łatwo i szybko się przyswaja.

Silvia Avallone świetnie ukazuje codzienne życie nastolatek naznaczone problemami, na które często nie mają wpływu, i niezwykłą lekkością przelewa na papier wszystkie emocje, które im towarzyszą. Potrafi używać trafnych porównać, wyciągać w czasie lektury wnioski i przekazać czytelnikowi wsunięty między wersy morał – każdy czytając tę lekturę powinien odkryć go sam. Nie każda powieść dla młodzieży wydawana w ostatnich czasach go posiada – czytając zaś Stal, coś z tej lektury możemy wynieść.


Myślę, że to potrzebna książka, która otworzy oczy obcokrajowcom na trudne warunki życia biedniejszej, mniej medialnej części Włoch i z boku pokaże dorastanie dwójki dziewcząt w chaosie dnia codziennego. Polecam ją wszystkim, którzy nie boją się trudnych tematów i wcale nie takiej lekkiej lektury, ale za to z przesłaniem. Myślę, że się nie zawiedziecie!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sonia Draga!

środa, 4 września 2013

PRZEDPREMIEROWO: 193. Bransoletka



Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 11 września 2013
Liczba stron: 296


Okres dorastania to czas, który można zmarnować, przehulać, zmarnotrawić, a potem pewnego dnia obudzić się jako dorosły człowiek, który musi zadbać o siebie całkiem sam i nie wie co ma robić, lub inaczej - dobrze wykorzystać i zainwestować w siebie. Łatwo powiedzieć, prawda? A trudniej wykonać. Nie łudź się, że sam sobie z tym poradzisz, zresztą – nikt ci tego nie każe. Znajdź kogoś kto ci pomoże i poprowadzi przez te zagmatwane i trudne ścieżki życia – od razu będzie ci lżej.

Weronika jest przeciętną nastolatką z masą problemów – okropny straszy brat, którego zaczęła nawet nazywać Bazyliszkiem, ojciec, który wciąż się z niej naśmiewa i kpi oraz do tego toksyczna przyjaciółka. Dziewczyna usilnie pragnie się zakochać i pewnego dnia udaje jej się – na wycieczce szkolnej do Warszawy, na którą wybiera się przez zupełny przypadek, dosiada się do niej przystojny Łukasz. Weronika, jak można się domyślić, jest w siódmym niebie, zwłaszcza kiedy chłopak wyraża żywe zainteresowanie nią, rozmawia, opowiada o sobie i okazuje się, że mają wiele cech wspólnych. Pewnego dnia Łukasz proponuje jej warsztaty teatralne, na których czeka dziewczynę niemiła niespodzianka. Lecz czy one zmienią coś w jej życiu?

Literatura młodzieżowa to gatunek, który w ostatnim czasie coraz bardziej schodzi na psy – produkowane są na coraz większą skalę i co najdziwniejsze – coraz częściej czytane przez nastolatków, książki ogłupiające, nudne i bez żadnego morału. Tak zwane odmóżdżacze, które do życia czy umysłu młodego czytelnika nie wnoszą zupełnie nic,  a zapomina się je już kilka chwil po skończeniu ostatniej strony. Na całe szczęście gdzieś między tą górą nic nie wartych powieści można znaleźć prawdziwe perełki – jedną z nich są powieści Ewy Nowak. To, że ja tę autorkę uwielbiam, chyba wszyscy wiedzą, ale chciałabym, żebyście pokochali ją tak samo, ponieważ jestem pewna, że warto!

Bransoletka to lektura, która spodoba się nie tylko nastolatkom, ale również przypadnie do gustu nieco starszym – myślę, że przede wszystkim dlatego iż to książka napisana językiem niezwykle lekkim, ciekawym, czasami zabawnym, a co najlepsze – szalenie wciągającym. Połyka się ją w kilka wieczorów, bo wręcz nie można się od niej oderwać.  Świat, który wykreowała autorka to świat świetnie nam znany, a jednak kiedy widzimy go z innej perspektywy – młodej, dorastającej i zakompleksionej dziewczyny, w której nagle zaczynają postępować niezwykłe zmiany – dostrzegamy to, o czym często zapominamy i choć na chwilę wchodzimy w jej rolę, którą autorka tak genialnie wykreowała.

Jeśli jesteśmy już przy bohaterach to trzeba przyznać, że każdy z nich jest niezwykle żywy, świetnie i ciekawie rozrysowany i stworzony, a do tego każdy odgrywa jakąś rolę w tej powieści, która ma czegoś młodego czytelnika nauczyć. Zaczynając od Weroniki, jej rodziny kończąc na Łukaszu, kolegach, koleżankach, przyjaciółkach, Salomei – wszyscy oni nie są przypadkowymi statystami w Bransoletce – mają swój udział w jej sukcesie.

Najnowszą powieść Ewy Nowak, wydaną tym razem przez wydawnictwo Literackie polecam z całego serca – to kawał wspaniałej, wciągającej i przede wszystkim mądrej, a nie przytłaczającej literatury dla młodzieży i nie tylko, z polskim tłem. Naprawdę zazdroszczę Wam, że macie ją jeszcze przed sobą, bo ja chętnie przeczytałabym ją jeszcze i jeszcze kolejny raz – polecam z całego serca!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Literackiemu!

wtorek, 3 września 2013

2 w 1, czyli stos i podsumowanie sierpnia



Hej, hej :3

Ze smutkiem musieliśmy się już pożegnać z cudownymi i najpiękniejszymi wakacjami i powitać wrzesień, a z nim - szkołę. Szczerze mówiąc to ja już od pierwszego dzwonka tęsknię za tym lipcowo-sierpniowym błogim czasem, ale z drugiej strony wiem, że trzeba też wziąć się do pracy, bo przede mną rok bardzo pracowity i ciężki. 

W sierpniu... czasu na czytanie miałam niewiele. Ciągle gdzieś wyjeżdżałam, znikałam i albo się pakowałam, albo rozpakowywałam, tak więc blog trochę pokrył się kurzem. Ale - nie żałuję, ponieważ spędziłam ten czas najlepiej jak mogłam i było naprawdę cudownie <3 A, że przeczytanych książek tylko 4.. to nic - poprawię we wrześniu, prawda? 


W sierpniu przeczytałam:
  1. Virginia C. Andrews Kto wiatr sieje
  2. Lucy Maud Montgomery Ania na uniwersytecie
  3. Małgorzata Warda Dziewczynka, która widziała zbyt wiele
  4. Szymon Hołownia Ludzie na walizkach
Jak widać - zrecenzowana tylko jedna i na razie się nie zapowiada, żebym zrecenzowała również tamte trzy, ponieważ są to lektury z mojej prywatnej półki i... trochę mi się nie chce :P Wybaczcie :3

Podsumowując...

Ilość książek przeczytanych: 4
  • recenzeckie - 1
  • własne - 3
  • z biblioteki/pożyczone - 0
Ilość książek zrecenzowanych: 3
Najlepsza pozycja: właściwie to.. wszystkie były świetne! Każda inna, ale wszystkie miały w sobie TO COŚ, co było... fajne, ciekawe, nietuzinkowe i warte uwagi :3
Najgorsza pozycja: nie było! :3
Polski autor miesiąca: tutaj stawiałabym na Małgorzatę Wardę, ponieważ w książce Szymona Hołowni samego Hołowni było.. niewiele :P 

A we wrześniu...

...koniecznie muszę nadrobić wszystkie zaległości - czytelnicze i przede wszystkim recenzenckie!
...chciałabym przeczytać przynajmniej 10 książek 
...wracam do regularnego pisania dla literatura.juventum.pl, gdzie serdecznie zapraszam :3

A teraz.. STOS! 
Nie chciało mi się robić osobnego postu, więc będzie jeden wspólny :3 Zwłaszcza, że stosik na szczęście nie jest duży, więc nawet nie ma czym za bardzo się chwalić :P



1. Sophie McKenzie Zawrót głowy - od Juventum
2. Jordi Sierra i Fabra Krzyk - j.w. 
3. Lucy Maud Montgomery Błękitny zamek - znalezione w antykwariacie na dworcu kolejowym za 4 zł i to jeszcze w takim wydaniu w jakim czytałam to kilka lat temu - nie mogłam przepuścić okazji <3
4. Paullina Simons Dziewczyna na Times Square - od wydawnictwa Świat Książki, jestem jej bardzo ciekawa, bo dużo naczytałam się o tej autorce :3
5. Robert Bolt Misja - od Mamy
6. Ania Golędzinowska Ocalona z piekła - kupione na spotkaniu z autorką tej książki, byłą polską modelką pracująca we Włoszech dla największych projektantów i fotografów. Po usłyszeniu świadectwa życia tej kobiety nie mogłam sobie odmówić jej autobiografii i mam - a do tego z autografem i przemiłą dedykacją <3
7. Michelle Paver Bogowie i wojownicy - perełka od A-G-W.info :3

A do tego jeszcze....


...szczotka najnowszej powieści Ewy Nowak, którą wydaje wydawnictwo Literackie 11 września :3 Już przeczytana, recenzja na dniach, a dzisiaj mogę powiedzieć tylko tyle, że naprawdę warto na nią czekać <3 

I jeszcze jeden coś - mój jeszcze wakacyjny uśmiech do Was <3


niedziela, 1 września 2013

Moje niedzielne gadanie: 25 powodów, dla których warto być blogerem książkowym

Witajcie :3

Wakacje niestety dobiegły końca, i osobiście tak samo jak nie wierzyłam, że już się zaczęły na początku lipca, tak teraz nie wierzę, że jutro mam iść do szkoły xd Nie mam jeszcze nic a nic przygotowane, wszystko w proszku, ale wierzę, że sobie jakoś poradzę :D Tak czy inaczej, sierpień się skończył, więc dzisiaj miał być stos. Albo podsumowanie. Ale nie będzie.

Nie będzie, ponieważ wczoraj obchodziliśmy Dzień Blogera. A, że wczoraj nie mogłam napisać nic na ten temat, bo nie miałam jak (ale nie żałuję, bo dzień miałam świetny - warto było ;3), to dzisiaj chciałabym również wspomnieć coś na ten temat. Bo trzeba. Bo prze te dwa lata, kiedy tu jestem blogosfera stała się moim drugim domem i pokochałam ją całym sercem. Aktualnie bez tworzenia bloga nie wyobrażam sobie życia, nie mówiąc już o tych, których dzięki niemu poznałam <3


Blogowanie jest super! Tu 25 powodów, które tę tezę potwierdzają:

1. Mam swoje miejsce w sieci. To czyni mnie wyjątkową.
2. Mogę pisać na swoim blogu co mi się żywnie podoba. I mogę też ustawić taki szablon jaki chcę, popsioczyć na świat, zrobić rewolucję i nikt nie może mi tego zabronić.
3. Poszerzam swoje horyzonty.
4. Poznaję niesamowitych ludzi. Nie tylko blogerów ale również autorów, pracowników wydawnictw, osoby, które kochają czytanie i żyją z tego.
5. Jestem na bieżąco z najnowszymi zapowiedziami i literackimi nowościami. I mogę je śledzić :3
6. Sięgam po lektury, po które nigdy wcześniej bym nie sięgnęła. 
7. Otwieram się na innych. 
8. Mogę uczestniczyć w takich wydarzeniach jak Targi Książki czy spotkania autorskie i dowiaduję się o nich jako jedna z pierwszych. A na Targi mam jeszcze specjalną wejściówkę :3
9. Mogę prowadzić długie dyskusje o literaturze, książkach, czytaniu i pisaniu z innymi blogerami i nikogo to nie dziwi. A jakie te dyskusje są wspaniałe! <3
10. Szkolę i ćwiczę swój język, ortografię, gramatykę i interpunkcję przez pisanie. Przez co inwestuję w siebie na przyszłość!
11. Mogę podziwiać i sama pokazywać innym swoje nabytki książkowe. Kto nie kocha stosików? I biblioteczek? <3
12. Kiedy wchodzę do księgarni/biblioteki to kojarzę większość tytułów i okładek, a o wielu czytałam również recenzje. Nie potrzebuję już więc pomocy wiecznie zajętych sprzedawców i bibliotekarek.
13. Poznaję coraz to nowszych autorów, gatunki literackie i nowe tytuły.
14. Dzięki współpracy recenzenckiej przyczyniam się do promocji dobrej literatury i mam okazję zobaczyć jak od środka wygląda praca w wydawnictwie.
15. Nawiązuje niezwykłe przyjaźnie, które trwają długo, długo, długo. Pisałam już o tym tutaj, ale mogę jeszcze raz powtórzyć, że nigdzie nie spotkałam lepszych ludzi niż w blogosferze <3
16. Mam okazję poznać zdanie innych na temat moich ulubionych książek czy filmów. Chociaż w większości i tak się zgadzamy :D
17. Dzięki dyskusjom w komentarzach czy prywatnych mogę przeżyć lekturę jeszcze raz.
18. Czytając inne blogi, sama wiele się uczę i wciąż się inspiruję. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak wiele - za to bardzo Wam dziękuję! <3
19. Obracam się wśród ludzi, którzy doskonale rozumieją mój zachwyt czy rozczarowanie literackie i tylko oni rozumieją literacko-książkowe żarty i anegdoty :D
20. Nauczyłam się wytrwałości i samodyscypliny. Recenzja przecież musi być na czas, prawda? :D
21. Książka stała się dla mnie czymś więcej niż zwykłym przedmiotem. Wcześniej też była wyjątkowa, ale teraz postrzegam ją jednak inaczej.
22. Choć nie liczy się dla mnie ilość tylko jakość przeczytanych pozycji, to jednak dzięki blogowaniu zaczęła większą uwagę zwracać na to, ile czasu marnuję przed komputerem i ile stron mogłabym w tym czasie przeczytać :D 
23. Zdecydowanie więcej czytam, a dzięki comiesięcznym podsumowaniom, mogę tę liczbę kontrolować... i mogę być z siebie dumna :3
24. Mam mnóstwo okazji, by sprawiać sobie samej książkowe prezenty - duża liczba wyświetleń, udana recenzja, Dzień Książki, Dzień Recenzenta, Dzień Blogerów... Czyż to nie jest wspaniałe?
25. Blog to jedno z najważniejszych miejsc w internecie dla mnie i jestem z niego i z siebie niesamowicie dumna.

To już wszystko, choć powodów jest znacznie więcej - macie jeszcze jakieś propozycje? Chętnie się z nimi zapoznam :3 Stos i podsumowanie miesiąca będzie na dniach, a na razie... miłej niedzieli! :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...