środa, 31 lipca 2013

Stos, którego miało nie być

Witajcie,

kiedy ten lipiec tak szybko zleciał? To już naprawdę połowa wakacji za nami? Niemożliwe :P
Tego stosu miało nie być, ponieważ początkowe plany na te wakacje obejmowały czytanie tylko i wyłącznie książek własnych. Jednak jak to z moimi planami bywa - nie wypaliły. Teraz muszę się sprężyć i naprawdę ograniczyć liczbę książek do mnie przychodzących, bo... nie wyrabiam xd 

Podziwiajcie co w lipcu do mnie zawitało:


Na samej górze jedyny tutaj egzemplarz do recenzji, czyli Cień pamięci od A-G-W.info, którego jestem bardzo ciekawa ze względu na tematykę jaką podejmuje - choroba Alzheimera. Potem z wymiany Dziewczynka, która widziała zbyt wiele - dużo o niej słyszałam oraz również z wymiany mam brakujące na zdjęciu Ludzi na walizkach Hołowni. Następnie pożyczona od ukochanej Mery, której dziękuję przeogromnie trylogia Anny Ficner-Ogonowskiej - Alibi na szczęście, Krok do szczęścia i Zgoda na szczęście. Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo nie mogę doczekać się lektury <3 Dalej książki ukradnięte Fufusiowi, które również były moim książkowym must have, ale jakoś nigdy nie miałam okazji ich przeczytać. A, że powiązane są z moją ukochaną Anią z Zielonego Wzgórza to tej okazji nie mogłam przepuścić - Ania z Wyspy Księcia Edwarda, jeszcze autorstwa Montgomery oraz prequel Ani czyli Droga do Zielonego Wzgórza. Na samym końcu Samotnica wygrana u Waniliowej, która też mnie cieszy, ale nie mam pojęcia kiedy się za nią zabiorę xd :3

Jutro wstawię podsumowanie, gdzie trochę przybliżę Wam mój lipiec oraz plany na sierpień, a na razie pozdrawiam Was cieplutko - trzymajcie się! :*

wtorek, 30 lipca 2013

189. W krainie białych obłoków

W krainie białych obłoków - Sarah Lark


Autor: Sarah Lark
Tytuł oryginalny: Im Land Der Weissen Wolke
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 19 września 2012
Liczba stron: 616


Zimny, atlantycki wiatr dmie na pokładzie kiedy już zbliżacie się do portu. Porywa w dziwaczny taniec twoją suknię i włosy, a potem robi z nimi co chce. Na całe szczęście już dobijacie do brzegu i lada moment, po trzech tygodniach podróży statkiem, staniesz na suchym lądzie. Lądzie, o którym nic nie wiesz, który wciąż jest pełen nieodkrytych niespodzianek czekających na ciebie. Nie masz pojęcia co cię czeka i z bijącym sercem robisz kolejny krok ku nowemu życiu, zostawiając całą przeszłość daleko w tyle. Tu już nic nie będzie takie samo.

W 1852 roku z Londynu wyrusza rejsem statek do Nowej Zelandii, a na pokładzie znajdują się dwie, nieznane sobie kobiety, które wyruszają do nowego świata, aby zacząć nowe życie. Helen wcześniej była guwernantką, lecz jej uciążliwa i nie przynosząca żadnej satysfakcji praca nudziła ją i nie dawała ciekawych perspektyw na przyszłość, więc kiedy zobaczyła piękny list farmera zza wielkiej wody, postanowiła skorzystać z okazji i zostać jego żoną. Zaś Gwyneira swój los zawdzięcza ojcu, który przez przegraną w karty zaręczył ją z synem „owczego barona”. Obie kobiety muszą wyjść za mąż za mężczyzn, których nie znają i osiedlić się w całkiem nowym miejscu, o którym nic nie wiedzą. Obie tę krainę wyobrażają sobie jako raj – czy taka właśnie będzie? Co czeka ich na drodze do szczęścia?

Czasami jest tak, że do książki pomimo wielu pozytywnych opinii dalej nie jestem przekonana i choć każdy mi ją poleca, to ja nadal nie mam większej ochoty na nią, a czasem bywa tak, że wystarczy jedna rekomendacja i robię wszystko, by właśnie tę pozycję znaleźć, a potem jak najszybciej przeczytać, bo muszę ją znać. W krainie białych obłoków należy właśnie do tej drugiej grupy – od dawna nie mogłam się jej doczekać, a kiedy w końcu schwytałam ją w swoje dłonie byłam przeszczęśliwa. Okazało się jednak, że lektura była całkowicie inna, niż się spodziewałam – co nie znaczy oczywiście, że był zła – wręcz przeciwnie!

W krainie białych obłoków to dobry przedstawiciel z gatunku sagi rodzinnej, a sagi rodzinne to coś, co naprawdę lubię. Autorka stworzyła powieść wielopokoleniową, długą, rozciągniętą w czasie i poruszającą wiele wątków oraz problemów, z całą gamą przeróżnych postaci. Niesamowite jest to jak naprawdę dobrze potrafiła to ze sobą zgrać i poukładać, tak, że nie ma tu żadnych zgrzytów, ani nie widać niedopracowania – wszystko dopięte na ostatni guzik. Taką powieść czyta się wyśmienicie, szybko i mimo dość potężnej liczby stron, nie czuć znużenia.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na to, że jest to powieść, która niesamowicie wciąga i porywa do swojego świata, od którego nie można się oderwać. Świetnie się przy niej odpoczywa, spędzając chwile na zajmowaniu się nie swoimi problemami, lecz problemami Helen i Gwyneiry, do których w trakcie lektury niesamowicie się przywiązujemy i zżywamy z nimi. Zresztą każdy z bohaterów tej książki jest naprawdę wspaniale i bardzo ciekawie wykreowany, tak, że samoistnie od początku jednych kochamy, a drugich nienawidzimy i to jest… genialne!

Ciężko znaleźć naprawdę dobrą i świetnie napisaną sagę rodzinną, a ta właśnie do takich należy. Jestem pewna, że trafi w gusta każdej głodnej dobrej lektury kobiety (i nie tylko!), która potrafi docenić literaturę kobiecą najwyższej klasy – taką, z którą genialnie spędza się czas, wciąga, nie pozwala od siebie oderwać, a do tego zwraca uwagę na wciąż aktualne problemy. Naprawdę warta przeczytania – sięgnijcie po nią koniecznie! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sonia Draga!

niedziela, 28 lipca 2013

50 niecodziennych faktów o mnie

Witajcie, witajcie!

Też u Was tak strasznie gorąco, że nic tylko zdychać? Nie pomaga nawet potrójna porcja lodów, arbuz, wachlowanie się czym tylko się da, ani siedzenie w cieniu... Po prostu tylko się rozpłynąć xd Ja tymczasem chciałam Wam dzisiaj zaprezentować coś, na co wpadłam u kilku blogerek i szalenie mi się to spodobało. Poznajcie sami 50 unikalnych faktów o mnie! 

1.       Mieszkam pod Wrocławiem, w Oławie, w mieście, w którym kiedyś mieszkał syn króla Jana III Sobieskiego – Jakub Sobieski oraz w mieście, z którego odjechał w stronę Wrocławia pierwszy w Polsce pociąg.
2.       Uwielbiam słodycze niemal pod każdą postacią! A oprócz słodyczy równie chętnie wcinam również owoce – w ostatnim czasie niemal kilogramami arbuzy^^ Poza tym to jestem małym niejadkiem.
3.       Ostatnio odkryłam również, że kajaki to jest to! Kajaki są po prostu świetne :3
4.       Od małego śpiewam w każdej chwili. Nie często słucham muzyki sama z siebie (chociaż muzykę kocham <3), ale zawsze sobie coś pod nosem nucę – przy sprzątaniu, gotowaniu, pod prysznicem, przy czytaniu, kiedy na coś czekam, kiedy mi się nudzi, w dobrym i złym humorze.
5.       Mam trójkę młodszego rodzeństwa, a oprócz tego masę młodszych kuzynów i kuzynek, zawsze jestem najstarsza i szczerze mówiąc choć kiedyś mi to przeszkadzało, to teraz nie chciałabym się z nimi wiekiem zamienić. Będąc najstarszą mogę rządzić^^
6.       Nie mam jeszcze dokładnie sprecyzowanych planów co chciałabym robić w przyszłości, choć zastanawiam się między pedagogiką (patrz punkt 5) i psychologią. Wiem natomiast, kim na pewno nie będę – lekarzem, to praca zdecydowanie nie dla mnie xd
7.       Choć pewnie wszyscy już o tym wiedzą to ja uwieeeeelbiam Anię z Zielonego Wzgórza, a ogromny sentyment mam również do Kubusia Puchatka.
8.       Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez prowadzenia bloga – uwielbiam to!
9.       Bardzo lubię oglądać videorecenzje, choć sama nie widzę siebie nagrywającą taką – dlatego jeszcze bardziej podziwiam tych, którzy to robią! W większości to świetna robota, naprawdę godna podziwu ^^
10.   Namiętnie zbieram zakładki do książek, mam już ich sporo i zawsze je używam. Do każdej książki wybieram osobną zakładkę i jest to jeden z moich ulubionych momentów przed czytaniem <3
11.   Potrzebuję dużo snu, żeby funkcjonować normalnie i nie marudzić xd Dlatego też łóżko to moje ulubione miejsce w domu :3
12.   Oprócz blogów książkowych lubię wchodzić również na te kulinarne, lifestylowe i rozwojowe, natomiast nie przepadam za tymi zbyt modowymi i stricte kosmetycznymi.
13.   Lubię od czasu do czasu coś upiec, a najlepiej coś pysznego i słodkiego :3 Drożdżówki, babeczki, murzynki i nie tylko – mniam!
14.   Zdecydowanie za dużo czasu spędzam przed komputerem, ale staram się w miarę możliwości ten czas ograniczać.
15.   Lubię mieć wszystko zaplanowane i nie lubię jak ktoś niszczy moje plany.
16.   Cenię sobie własną prywatność i nie cierpię nadmiernego i nieuzasadnionego wścibstwa i wtrącania się w nie swoje sprawy.
17.   Czasami wchodzę do księgarni tylko po to by popatrzeć na książki <3
18.   Wszędzie gdzie jestem nie wiem jakim cudem robi się bałagan xd
19.   Nie potrafię pomalować sobie paznokci innym lakierem niż bezbarwnym.
20.   Ciągle się gubię i ogólnie mój zmysł orientacji jest… kiepski xd
21.   Bardzo lubię chodzić w spódnicach i sukienkach, choć nie mam ich wiele :3
22.   Nie przepadam za oglądaniem filmów, bo szybko się przy nich zaczynam nudzić, ale od czasu do czasu udaje mi się coś obejrzeć. Zwłaszcza bajki Disneya – Zaplątani tutaj zdecydowanie wymiatają <3
23.   Prawie w ogóle nie oglądam telewizji, czasami tylko coś obejrzę na internecie.
24.   Mam duży sentyment do Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz :3
25.   Często mi się zdarza gadać do siebie i uśmiechać się do swojego odbicia w lustrze :3
26.   Co jakiś czas wpadam na genialne pomysły, ale nie zawsze one wychodzą xd
27.   Uwielbiam małe dzieci <3
28.   Marzę o pojechaniu na Targi Książki w Warszawie, Krakowie lub Katowicach <3 Niestety, wszędzie mam daleko, ale może w tym roku się uda :3
29.   Język niemiecki i śląski to dla mnie czarna magia – nie potrafię tego ogarnąć i zrozumieć xd
30.   Luuubię niespodzianki <3 I lubię też robić je innym :3
31.   Przy czytaniu lubię sobie coś chrupać, ewentualnie coś dobrego popijać :3
32.   Lubię i morze i góry :3
33.   Często i szybko chodzę :3 Na własnych nogach oczywiście :3
34.   Nigdy nie jadłam szpinaku, ale jakoś mnie nie przekonuję xd I nie mam ochoty go spróbować by się przekonać – omijam go raczej z daleka xd
35.   Nie potrafiłabym mieszkać na wsi – to zdecydowanie nie dla mnie xd
36.   Marchewki jadam tylko i wyłącznie na surowo – ugotowane tudzież upieczone już mi nie smakują.
37.   Obok arbuzów truskawki i maliny to moja kolejna owocowa miłość <3
38.   Często się śmieje, nawet sama do siebie, a często również do ekranu komputera :3
39.   Ciężko mnie ogarnąć xd
40.   Może to dla niektórych będzie śmieszne, ale ja dopiero niedawno odkryłam, że Kaufland to połączenie dwóch niemieckich słów i oznacza miejsce zakupów xd Jednak osiem lat nauki tego języka na coś się przydało!
41.   Nadużywam emotikonek, a zwłaszcza ‘xd’.
42.   Skrzynkę mailową sprawdzam 134673434934 razy dziennie.
43.   Jak mam zły humor to potrafię być nieznośna.
44.   Nie cierpię przy oglądaniu czegoś obcojęzycznego lektora – preferuję jedynie napisy :3
45.   Komary, muchy i inne wnerwiające małe stworzonka nie mają ze mną szans!
46.   Często się wzruszam.
47.   Uwielbiam pyszną i dobrze zrobioną herbatę, a ludzi dzielę na tych, którzy ją lubią jak ja i którzy jej nie lubią xd Tej drugiej grupy oczywiście nie rozumiem zupełnie.
48.   Od dziecka pije duże ilości zwykłej niegazowanej wody.
49.   Nie rozumiem ludzi, których jara łowienie ryb.
50.   Czasami za dużo gadam, a czasami siedzę cicho jak myszka :3

Nikt mnie do tej zabawy jeszcze nie nominował, więc ja zachęcam wszystkich żebyście wzięli ze mnie przykład i bez imiennego zaproszenia się przyłączyli :3 Wymyślenie 50 faktów wcale nie jest takie trudne jak się wydaje :3 

Miłej niedzieli! :*

sobota, 27 lipca 2013

188. Rendez-vous ze śmiercią

Rendez-vous ze śmiercią - Agatha Christie


Autor: Agata Christie
Tytuł oryginalny: Appointment with Death
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 9 stycznia 2013
Liczba stron: 216


Upał jest tak nieznośny,  że nie pomaga ani szklanka zimnego napoju, lodów, ani wachlowanie, ani siedzenie w cieniu. Pot spływa po twoich czerwonych i rozpalonych skroniach, czole, ramionach. Oddychasz już powietrzem tak dusznym, pełnym kurzu, że mimo wypoczęcia jesteś zmęczona temperaturą i aurą. Z westchnieniem żalu i oczekiwaniem na chłód wieczoru opadasz na leżak, a w tym czasie tuż obok ciebie odbywa się morderstwo…

Pani Byton posiada piątkę dorosłych już dzieci, jednak mimo, że nic im nie brakuję materialnie i mają zapewnioną dobrą przyszłość, to są wychowywane bardzo surową i żelazną ręką, a tak naprawdę to nie mają w swoich sprawach nic do powiedzenia – wszystko ustala ich matka. Pewnego dnia całą rodziną wybierają się na wycieczkę do Jerozolimy, gdzie też przypadkowo przebywa detektyw Herkules Poirot. I właśnie tam, w bardzo upalne popołudnie służący zauważa, że starsza kobieta odpoczywająca w cieniu, nie żyje. Z pozoru wszystko wskazuje na to, że śmierć wynikła z przemęczenia, gorąca, jednak przyjaciel rodziny ma podejrzenia, zauważa dziwne zbiegi okoliczności wiążące się z tym zgonem i postanawia poprosić detektywa o pomoc. Czy Poirot da radę rozwiązać tę zagadkę w ciągu 24 godzin, bo tylko tyle ma czasu?

To już czwarta powieść Christie jaką przeczytałam (może przemilczmy to, że w tym roku miało być jej kryminałów przeczytanych znacznie więcej) i po raz kolejny potwierdzam tezę, iż to prawdziwa, najlepsza i niezrównana Królowa Kryminału, której pomysły zachwycają, zadziwiają i za każdym razem wprawiają mnie w ogromne zdumienie i szacunek dla niej. I tym razem oczywiście też tak było.

Rendez-vous ze śmiercią to lektura mimo ciężkiego tematu i skomplikowanej fabuły niezwykle lekka i ciekawa, a pochłania się ją niemal błyskawicznie dzięki jej niewielkiej objętości. Kryminał oczywiście zbudowany jest wyśmienicie i najlepiej w swoim rodzaju – z prawdziwą tajemnicą, zagadką, budzącymi wątpliwości zbiegami okoliczności i oczywiście z wbijającym w fotel zakończeniem, które okazuje się być zupełnie innego od tego, które przez całą powieść obstawialiśmy i byliśmy pewni, że będzie właśnie takie.

Bardzo ciekawym plusem tej powieści jest to, że narracja jest przeprowadzana z różnych punktów widzenia bohaterów, w narracji trzecioosobowej. Mogę dodać, że jest to narracja przeprowadzona naprawdę świetnie, jeszcze bardziej podkręca ciekawość czytelnika, który oczekuje końca i rozwiązania intrygującej zagadki. A kiedy zostanie ona bardzo wnikliwie i z psychologicznego punktu widzenia przedstawiona to, jak napisałam w poprzednim akapicie, szczęka opada do podłogi i ma się ochotę wykrzyknąć tylko to, że Herkules Poirot to geniusz geniuszów!

Choć poprzednie kryminały Agathy Christie podobały mi się nieco bardziej, to ten na pewno nie jest zły – wręcz przeciwnie, bardzo go polecam! Niedługi, wciągający i porywający – tak można go krótko opisać. Na wakacyjne upały idealny – można wczuć się w książkowy klimat jeszcze bardziej! Polecam!

Za książkę dziękuję Grupie wydawniczej Publicat!

sobota, 20 lipca 2013

187. Siedem minut po północy

Siedem minut po północy - Patrick Ness


Autor: Patrick Ness (wg pomysłu Siobhan Dowd)
Tytuł oryginalny: A Monster calls
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 29 maja 2013
Liczba stron: 216


Każdy człowiek kiedyś umrze – to odwieczne prawo rządzące światem, którego nie przeskoczymy. Umrzemy czy tego chcemy czy nie, a nikt nie będzie pytał nas o zdanie. Umrze i ten dobry i ten zły, chciwy, jak  skromny, bogaty i biedny. Śmierć choć jest tak prosta i nieodwołalna budzi jednak wiele pytań i wątpliwości – zwłaszcza wtedy gdy musimy pożegnać się z ukochaną osobą. Głośno pytamy dlaczego?  i nie otrzymujemy odpowiedzi. Na śmierć nie ma odpowiedzi. A może jest?

Trzynastoletni Connor wychowywany samotnie przez mamę, musi zmagać się z jej niemal nieuleczalną i bardzo ciężką chorobą. Chłopiec nie ma łatwego życia, zwłaszcza, że w szkole nie jest zbyt lubiany i nie ma przyjaciół. Pewnej nocy w koszmarze, dokładnie siedem minut po północy nawiedza go potwór z cisowego drzewa za jego oknem i proponuje opowiedzenie trzech niezwykłych historii, które mają go czegoś nauczyć oraz uzdrowić jego matkę jeśli będzie to możliwe. W zamian Connor będzie musiał sam opowiedzieć czwartą opowieść – opowieść z głębi swojego serca. Czy będzie potrafił?

Wydawnictwo Papierowy Księżyc przyzwyczaja z każdą kolejną pozycją swoich czytelników do tego, że każda ich książka to prawdziwa perełka, którą zdecydowanie warto przeczytać. Dlatego też, kiedy okazało się, że mogę przeczytać Siedem minut po północy – pozycji, która na początku wydawała mi się czymś zupełnie innym niż była – wpadłam w stan niezwykłej radości. Byłam pewna, że się nie zawiodę i… nie zawiodłam się!

Pierwsze co rzuca się w oczy przy tej lekturze to to jak pięknie i wspaniale jest ona wydana. Nieco mrocznie, tajemniczo i podsycając ciekawość, a jednocześnie jest w tych pięknych ilustracjach, które zdobią treść i okładce autorstwa Jima Kay wiele subtelności, dokładności, precyzji. To coś zachwycającego, niezwykłego i naprawdę czarującego. Poza tym książka wydana jest na wysokiej jakości papierze, z bardzo wygodną czcionką, więc pochłanianie jej to wręcz czysta przyjemność.

Wracając do historii – jak już wspomniałam, to coś fantastycznego. Niesamowicie wciągająca, porywająca, wzruszająca i łapiąca za serce. Pochłania się ją jednym tchem i nie można się od niej oderwać – tak bardzo angażuje czytelnika. To co stworzył Patrick Ness według oryginalnego pomysłu zbyt szybko zmarłej pisarki Siobhan Down, jest powieścią absolutnie genialną i niepowtarzalną.

Oryginalność i niebanalność – to jest to, co stawia Siedem minut po północy nad innymi pozycjami. Czegoś takiego jeszcze nie było, to coś innego niż inne powieści, thillery i kryminały z podobnie brzmiącą fabułą i treścią. Patrick Ness napisał książkę, która niezwykle zapada w pamięć, nie daje o sobie zapomnieć i po której występuje „czytelniczy kac” – tak długo utrzymuje się w pamięci czytelnika – nie chce ani na krok wypuścić go ze swojego świata.

Polecam Siedem minut po północy z całego serca – to kawał świetnej literatury, z pozoru o trzynastoletnim chłopcu, a jednak skierowaną do starszych czytelników. To co można wyciągnąć z tak niedługiej lektury, aczkolwiek niezwykle porywającej, przerośnie wasze oczekiwania. Sięgajcie jak najprędzej – nie pożałujecie!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

sobota, 13 lipca 2013

186. Złoty most

Złoty most - Eva Völler


Autor: Eva Voller
Tytuł oryginalnyZeitenzauber - Die goldene Brücke: Band 2
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12 czerwca 2013
Liczba stron: 439


Paryż – miasto miłości, zakochanych, francuskich bułeczek, ślimaków, pięknych strojów, niecodziennej mody, wieży Eiffla i… podróży w czasie. Miasto, do którego większość z nas wybrałaby się od zaraz, a już po powrocie pragnęła wrócić tam jeszcze raz. To miejsce oryginalne, piękne i romantyczne, które od lat skrywa w sobie tajemnice. Czy jesteś gotowy przenieść się do roku 1625 by je odkryć?

Anna po swojej pierwszej przygodzie w Wenecji z  podróżnikami w czasie postanawia zostać w tym dłużej i dalej kontynuować tę przygodę razem ze swoim ukochanym Sebastianem. Niestety, kiedy jest w trakcie pisania egzaminów maturalnych, on zostaje przeniesiony do Francji w roku 1625 i staje się muszkieterem kardynała Richelieu. A przy okazji – traci pamięć i nie pamięta zupełnie, że pochodzi z XXI wieku. Anna musi przybyć i go ratować, lecz okaże się, że to nie będzie takie łatwe, bo po drodze ma do wykonania zadanie. Czy uda im się wrócić szczęśliwie do domu?

Mówi się, że drugie tomy serii zawsze są gorsze, a ja zawsze nie do końca się z tym zgadzałam. Uparcie twierdziłam, że są wyjątki od reguły, a nawet więcej! – że drugie części są zwykle lepsze, ciekawsze i bardziej wciągające. I choć już wiele razy po znakomitym pierwszym tomie zawiodłam się na kolejnych, dalej wierzyłam, że to przypadek, jeden na tysiąc. Dziś jednak, kiedy tych przypadków zdarza mi się coraz więcej, muszę się zgodzić z regułą – tak, zwykle w drugich częściach autorzy partaczą sprawę i grzebią swój potencjał. Złoty most może nie jest spartaczony, ale i tak to nie to samo. I nie to, czego się po nim spodziewałam.

W moim odczuciu Magiczna gondola była niezła, a nawet coś więcej – była bardzo dobrym czytadłem, genialnym odprężaczem, świetnym przykładem dobrej literatury młodzieżowej. Czytało się ją szybko, miło, przyjemnie i nie zapominałam treści już następnego dnia – pamiętam ją do dziś, ponieważ była niebanalna, z humorem i wciągająca. Kiedy zabierałam się za Złoty most chciałam, żeby to się powtórzyło, bo przecież już raz tej autorce udało się napisać coś fajnego. I początek tego drugiego tomu był naprawdę fajny, zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Lecz później zaczęło się już psuć, a każdy kolejny rozdział był coraz gorszy.

Myślę, że zawiniła główna bohaterka, którą autorka wykreowała na tak głupią i infantylną postać, że ja nie wierzyłam, że ona naprawdę jest już pełnoletnia. No litości! Jej zachowanie było takie przewidywalne, nieprzemyślane i po prostu dziecinne, że miałam ochotę coś jej wykrzyczeć w twarz, żeby się ogarnęła i zaczęła myśleć. Zabrakło mi jej błyskotliwości, humoru, gracji i inteligencji, a także tego uroku i tajemniczości, które posiadała w pierwszym tomie. Eva Voller zabrała jej to co miała najlepsze i zastąpiła to bezmyślnością i naiwnością.

Muszę jednak przyznać, że czyta się błyskawicznie dzięki bardzo lekkiemu, młodzieżowemu językowi, idealnie przystosowanego do nastoletniego czytelnika, który chłonie taką powieść. Choć niewiele się przy niej myśli, za to pozwala się odprężyć i kiedy nie złorzeczymy na głupotę głównej bohaterki, nawet czasami uda się roześmiać z jej przygód. Jest dużo akcji, więc czasami wręcz nie można się oderwać i choć może nic mnie zbytnio w niej nie zaskoczyło to jednak wyczekiwałam końca i rozwiązania zagadki oraz wszystkich wątpliwości. I muszę powiedzieć, że końcówkę uważam za udaną – naprawdę wyszła autorce.

Myślę, że tym, którym Magiczna gondola przypadła do gustu powinni się ze Złotym Mostem zapoznać, bo choć jest od pierwszej części o wiele gorszy, to jednak losy bohaterów i pomysł autorki są na tyle ciekawe, że czyta się przyjemnie. I choć boję się tego co Eva Voller zaserwuje nam w trzeciej odsłonie to i tak po nią sięgnę by się przekonać jak dalej potoczyły się losy Anny. A może nie będzie tak źle?

piątek, 12 lipca 2013

185. Noc w Piemoncie

Noc w Piemoncie - Andromeda Romano-Lax


Autor: Andromeda Romano-Lax
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 304


Sztuka to wbrew pozorom wszystko co nas otacza i jest ona gdzieś głęboko zakorzeniona w każdym człowieku. W mniejszym lub większym stopniu, jednakże każdy w jakiś sposób kocha piękno, podziwia naturę i dokonania swoich przodków. Żyjąc w dwudziestym pierwszym wieku możemy oglądać i patrzeć z fascynacją, szacunkiem i podziwem jaką ogromną spuściznę artystyczną zostawiły nam poprzednie pokolenia ludzi.

W 1938 roku kolekcjoner zwraca się z prośbą do młodego, lecz nieco doświadczonego i ze sporą wiedzą Ersta Voglera o przewiezienie z Rzymu do Monachium słynnej rzeźby – Dyskobola. Młody mężczyzna pochodzący z Trzeciej Rzeszy zgadza się na tę propozycję i wyrusza w podróż niemal przez całą Europę do faszystowskich Włoch. W tym czasie będzie miał okazję wiele się nauczyć, zmierzyć się ze samym  sobą i poznać życie z innej strony. Czy uda mu się potem osiągnąć cel wyprawy?

Nie lubię niespodziewanych lektur, książek, które trafiają do mnie przez przypadek, nie do końca są u mnie pożądane, a wypadałoby wcześniej czy później się z nimi zmierzyć. Noc w Piemoncie właśnie do takich lektur należy. Na początku nie miałam zbytniej ochoty się za nią zabierać, później zachęcona paroma pozytywnymi rekomendacjami postanowiłam się z nią zapoznać. Zabrałam się za lekturę i szczerze mówiąc, ta książka nie powaliła mnie.

Andromeda Romao-Lax pisze w taki sposób, że mimo, że w książce jest akcja, jest ciekawa fabuła to jednak mimo wszystko bardzo nuży i nudzi. Nie da się jej przeczytać jednym tchem i już chwilę po tym jak ją zaczniemy mamy ochotę ją odłożyć i nie wracamy do niej z przyjemnością. Lektura Nocy w Piemoncie nie jest odprężeniem, nie potrafi wciągnąć i porwać czytelnika – w gruncie rzeczy jest tak, że osoba poznająca wykreowaną historię jest do niej obojętna – nie ma możliwości by mogła się z nią utożsamić.

Poza tym z rytmu czytania wybijały mnie obcojęzyczne wstawki i powiedzonka w dialogach, najczęściej po włosku lub po niemiecku, które nie były tłumaczone i często ich nie rozumiałam. Trochę mi one wadziły, przeszkadzały, choć może dla kogoś, kto pasjonuje się kulturą tych zachodnio-południowych państw bardzo przypadnie to do gustu. Ogólnie myślę, że ta książka jest przeznaczona dla osób naprawdę fascynujących się sztuką, rzeźbą, zwłaszcza starożytną i dla tych, którzy lubią takie klimaty wędrówkowe – bohaterzy bowiem wciąż się po Europie przemieszczają.

Mnie ta książka nieco znużyła i zmęczyła, ale nie dlatego, że jest zła, lecz dlatego, że po prostu to nie moje klimaty. To nie jest lektura, której nie polecam – historia wymyślona całkiem niebanalnie i ciekawie, język bardzo plastyczny, bardzo nacechowana historią sztuki, z wieloma ciekawostkami. Myślę, że wielu przypadnie do gustu – w końcu ta autorka napisała już jeden bestseller. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia!

***

Dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili - bardzo Was proszę o oddanie swojego Lubię to! przy mojej recenzji TUTAJ :3 Będę Wam ogromnie wdzięczna!

czwartek, 11 lipca 2013

184. Lalki z getta

Lalki z getta - Eva Weaver


Autor: Eva Weaver
Tytuł oryginalny: The Puppet Boy of Warsaw
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 23 kwietnia 2013
Liczba stron: 384


Gliniana głowa, oczy z guzików, skrawki nitek na włosy, druciane okulary na noc i kawałek szmatki, z której uszyte ma ubranko. Mała, niewinna, słodka pacynka, która potrafi rozpogodzić każdego, poprawić humor, wywołać uśmiech, pozwala zapomnieć o kłopotach, problemach, troskach. Niesamowite, ile radości wywołuje coś, co dla innych byłoby tylko niepotrzebnymi śmieciami. Jak wiele potrafi zdziałać ludzka, a zwłaszcza dziecięca wyobraźnia, kiedy zobaczy coś inspirującego.

Mika jest żydowskim chłopcem mieszkającym w warszawskim geccie razem ze swoją mamą oraz z dziadkiem, po którym w spadku otrzymuje niezwykły płaszcz z kieszonkami, w których ukryte są różne skarby – między innymi właśnie kolorowe pacynki. Od tej pory chłopak zaczyna robić przedstawienia lalkowe, które przedstawia swojej rodzinie i znajomym, by umilić przetrwanie w tym strasznym okresie jakim była druga wojna światowa. Pewnego dnia jego lalkowe wyczyny zauważa pewien niemiecki żołnierz i od tego czasu Mika jest zmuszany do wystawiania mu i jego kompanom przedstawień. Czy uda mu się oprócz tego zrobić coś dobrego?

Książki przesiąknięte drugą wojną światową i Holocaustem to coś, co naprawdę lubię czytać, poznawać i pochłaniać. Do dzisiaj wyszło ich naprawdę sporo i każda jest wyjątkowa, niepowtarzalna, inna, choć mówią o tym samym okresie, tych samych wydarzeniach. Lalki z getta już od początku przedstawiały się obiecująco – zwłaszcza, że poza opisami okrutnej wojny niosły ze sobą coś więcej – jakąś opowieść, przygodę. Zaczęłam czytać pełna nadziei na przyjemną i ciekawą lekturę, ale nie spodziewałam się nawet, że będzie ona taka fenomenalna i wciągająca.

Eva Weaver stworzyła powieść, która wciąga i porusza już od pierwszych stron. Poznajemy historię z punktu widzenia Miki, który jest zaledwie dorastającym chłopcem, więc też jego opowieść nie może być i nie jest zbyt poważna, nużąca i jednocześnie zawiera w sobie wiele takich z pozoru nic nie znaczących codziennych szczegółów, a jednak istotnych. Język ma w sobie niezwykłą lekkość i plastyczność, a czyta się wręcz wyśmienicie. Naprawdę autorka wykonała wspaniałą i dobrą robotę.

Niby wszystko dzieje się za murami brudnego, smutnego getta, szaleje wojna, wszędzie roznosi się okrucieństwo, nienawiść, złość, śmierć i tak naprawdę Holocaust w tej powieści ciągle jest, ale tutaj nie wysuwa się on na pierwszy plan. Jest gdzieś z tyłu, w tle tej pięknej opowieści, którą snuje Eva Weaver. Gdzieś ten smutek, głód i przygnębienie są schowane za wesołymi, beztroskimi pacynkami i ich niezwykłą i niebanalną historią.

Nawet jeśli ktoś za literaturą wojenną nie przepada to po Lalki z getta i tak może spokojnie i bez obaw sięgać, bo to nie jest kolejna smutna i przygnębiająca opowieść – wręcz przeciwnie, ona pokazuje, że gdzieś w tunelu jest światełko i do niego trzeba dążyć. Naprawdę piękna, poruszająca i choć to tylko fikcja literacka autorki to i tak czyta się fenomenalnie dobrze. Polecam gorąco i z całego serca!

Recenzja dla portalu Juventum.pl!

***

Dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili - bardzo Was proszę o oddanie swojego Lubię to! przy mojej recenzji TUTAJ :3 Będę Wam ogromnie wdzięczna!

wtorek, 9 lipca 2013

Proszę Was o pomoc!

Witajcie,

dzisiaj przychodzę do Was z ogromną prośbą, która wiele dla mnie znaczy - wystartowałam w konkursie na recenzję na stronie koobe.pl i potrzebuję Waszych głosów. Nagrodą jest czytnik ebooków, który marzy mi się od dawna i chyba, każdy książkopożeracz mnie zrozumie ;)) 

Zagłosujcie proszę klikając znacznik Lubię to! przy mojej recenzji książki Druga strona szczęścia. Jest ona piąta od góry. Głosować możecie TUTAJ

Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo będę Wam wdzięczna :3

niedziela, 7 lipca 2013

183. Druga strona szczęścia

Druga strona szczęścia - Seré Prince Halverson


Autor: Sere Prince Halverson
Tytuł oryginalny: The Underside of Joy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 23 maja 2013
Liczba stron: 376


Kiedy tylko cię zauważą rzucają się w Twoje ramiona. Stęsknione po całym dniu rozłąki lepkimi rączkami oplatają Twoją szyję i wtulają swoje małe główki w twój kark. Dwa małe skarby – największe skarby w Twoim życiu. Tak bardzo je kochasz, że mimo iż nie łączą cię z nimi żadne więzy krwi, w chwili największego zagrożenia oddałabyś za nie życie. Tak bardzo ci na nich zależy i tak bardzo nie chciałabyś ich stracić.

Ella Been nie miała w życiu okazji zaznać szczęścia ani prawdziwej miłości dopóki na jej drodze nie stanął Joe – opuszczony ojciec z dwójką malutkich dzieci. Od pierwszego wejrzenia przypadli sobie do gustu i zakochali się w sobie, wkrótce tworząc prawdziwie zgraną i kochającą się rodzinę. Ich szczęście niszczy nagły wypadek i śmierć Joe’ego, po trzech latach wspólnego przebywania. Ella zostaje wdową z dwójką dzieci, które zdążyła bardzo pokochać. Na pogrzebie pojawia się nagle rodzona matka Anne i Zacha i żąda praw do nich i opieki. Ella jednak nie chce poddać się bez walki – czy będzie potrafiła o nie zawalczyć? I co jeśli to się okaże trudniejsze niż oczekiwała, bo niechciana prawda wyjdzie na jaw?

Życie każdego dnia przynosi nam tyle nowych tematów, pomysłów i dialogów na historie, że nic dziwnego, że tak wiele autorów pragnie o nich napisać. Przelać na papier to co widzą, to co przeżyli, to co siedzi im w głowie i pragną podzielić się tym z innymi. I choć nie zawsze te historie są dobre i warte przeczytania, natknąć się można czasami na takie perełki jak Druga strona szczęścia. To jedna z tych książek, które ma się ochotę przemyśleć, po których następuje „czytelniczy kac” i o których myśli się długo po zamknięciu ostatniej strony.

Jak określiłabym tę historię w kilku słowach? Jako bardzo poruszającą, mądrą, ciekawą i wciągającą. Historia wykreowana przez Sere Prince Halverson jest taka prosta, taka życiowa, a jednak zachwyca. A raczej łapie za serce, wzrusza, nie pozwala się od siebie oderwać. Czytając ją zapominałam o wszystkim dookoła mnie i chciałam jak najdłużej pozostać w świecie wykreowanym przez tę autorkę. Świecie nieco tragicznym, smutnym, pogrążonym w żałobie, ale z drugiej strony bardzo rodzinnym, ciepłym i przytulnym.

W lekturze poruszane są ważne kwestie, takie jak przede wszystkim prawo do opieki dla dzieci przez matkę, ale którą – tę która je urodziła, czy tę która je wychowała? To myślę istotny temat i trudny do rozwiązania, bo życie pisze różne scenariusze. Lecz nie tylko na tym skupia się Halverson – podejmuje również aspekt psychozy poporodowej, nagłej śmierci, wypadków oraz wplata do historii wątki historyczne takie jak internowanie Włochów przez Amerykanów. Wszystko to jednak jest tak plastycznie i obrazowo napisane, że książkę czyta się świetnie i bardzo szybko, ponieważ niesamowicie wciąga i porywa.

Jestem zachwycona tym jak świetnie zostali nakreśleni bohaterowie – a zwłaszcza Ella, główna bohaterka, którą poznajemy jako kobietę bardzo silną psychicznie i kochającą matkę, która zrobi wszystko dla swoich dzieci, nawet jeśli biologicznie nie są jej. A jeśli jesteśmy przy dzieciach, to Anne i Zacha pokochałam od pierwszych stron i nawet złapałam się na tym, że kiedy później w całkiem innej powieści widziałam te imiona od razu o nich myślałam. Te postacie, które wykreowała Sere Prince Halverson to osoby, które ja chciałabym kiedyś spotkać na swojej drodze – niezwykle ciepłe, przyjazne i sympatyczne.

Druga strona szczęścia to lektura bardzo ambitna, ciekawa, nietuzinkowa i wartościowa. Należy do tej grupy powieści, które ja mam ochotę przeczytać jeszcze raz i na nowo przeżyć. Może faktycznie dzisiaj na rynku wiele jest takich opowieści, ale myślę, że tę wyróżnia jej głębokość i szczerość. Naprawdę warto ją przeczytać! Polecam ją z całego serca każdemu – i młodszym i starszym. Myślę, że będziecie nią tak samo usatysfakcjonowani jak ja.

Recenzja dla portalu A-G-W.info.
Ebook tej książki można zakupić na stronie koobe.pl klikając TUTAJ :)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Podsumowanie czerwca 2013

Witam wszystkich!

Czy tylko do mnie nie dociera jeszcze zupełnie, że naprawdę już trwają te wymarzone wakacje? Ciągle się jeszcze czuję dziwnie jak jest poniedziałek i nie muszę wstawać do szkoły :P Nie znaczy to oczywiście, że się nie cieszę - cieszę się strasznie, strasznie, strasznie! :3 Zwłaszcza, że mam na te wakacje pany zacne :3

Czerwiec był miesiącem naprawdę niezłym - i czytelniczo wypadł bardzo dobrze - w końcu dwanaście pozycji to nie byle co, a także muszę powiedzieć, że przeczytałam w nim dosyć sporo książek świetnych i wciągających. Jedyne co mi nie wyszło to to, że znowu przybyło i przypałętało się do mnie zbyt wiele książek do przeczytania, chociaż chciałam tym razem je ograniczyć ;3 Początkowe plany czytania głównie książek z własnej półki na wakacjach nieco uległy zmianie, ale nie znaczy, że nie ruszę ich w ogóle - wręcz przeciwnie! W sierpniu zwłaszcza wezmę je w obroty - ale o tym poczytacie za miesiąc :P Co jeszcze mogę powiedzieć o czerwcu? Myślę, że warto dodać, że spotkałam się z Tris i Fufusiem we Wrocławiu i było przewspaniale :3 I że znów się spotykamy możliwe, że w tym samym składzie za kilka dni :3 Łohoho, już się nie mogę doczekać *.*

W czerwcu przeczytałam:
  1. Aubrey Flegg Skrzydła nad Delft
  2. Hanna Cygler Tryb warunkowy
  3. Lisa Genova Motyl
  4. Krystyna Mirek Pojedynek uczuć
  5. Lauren Oliver [requiem]
  6. Ida Pierdelotkin Ala Betka
  7. Carla Montero Szmaragdowa tablica
  8. Sere Prince Halverson Druga strona szczęścia
  9. Anne Cassidy Gorzkie urodziny
  10. Jodi Picoult, Samantha van Leer Z innej bajki
  11. Anne Cassidy Z tęsknoty za Judy
  12. Małgorzata Galuba Szkoła czasu
Jak widać recenzencko mam jeszcze małe zaległości, a do tego dochodzą jeszcze te lektury, któe aktualnie kończę oraz zaległości jeszcze z maja i kwietnia, których dalej nie zrecenzowałam :P Ale obiecuję na tych wakacjach poprawę!

Podsumowując...

Ilość książek przeczytanych: 12
  • recenzeckie - 10
  • własne - 0
  • z biblioteki/pożyczone - 2
Ilość książek zrecenzowanych: 9
Najlepsza pozycja: w czerwcu przeczytałam tyle świetnych książek, że aż ciężko mi wybrać, ale chyba postawię na Motyla, Pojedynek uczuć i Drugą stronę szczęścia, o której wkrótce napiszę ;3
Najgorsza pozycja: [requiem] (wiem, że lubicie negatywne recenzję, więc również coś się postaram skrobnąć :P)
Polski autor miesiąca: zdecydowanie Krystyna Mirek, która zaskoczyła mnie bardzo, ale to bardzo pozytywnie  :3

A w lipcu...
...nadrabiam zaległości - książkowe i recenzenckie
...postawiłam sobie ambitny plan przeczytania piętnastu pozycji i do tego dążę
...wypoczywam i świetnie się bawię
...częściej zaglądam tutaj jak i na fejsbukowego fanpejdża :3 (nie żebym to zaniedbywała, no ale przydałoby się wpadać częściej ;3)

Miłych, udanych i słonecznych wakacji Wam życzę! :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...