niedziela, 30 czerwca 2013

182. Z innej bajki

Z innej bajki - Jodi Picoult


Autorki: Jodi Picoult, Samantha van Leer
Tytuł oryginalny: Between the Lines
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2 kwietna 2013
Liczba stron: 312


Bajki – w dzieciństwie czytane niemal każdego dnia, oglądane w telewizji, przestawiane na deskach teatru – nieważne czy tego prawdziwego, czy tego prowizorycznego – szkolnego. Zawsze owiane pewną tajemnicą, magią, zagadką i najważniejsze, że ze szczęśliwym zakończeniem, gdzie dobro wygrywa ze złem. Bajki czytane w dzieciństwie to coś, czego się nie zapomina przez całe życie i coś co właśnie nieodłącznie kojarzy nam się z tym błogim okresem. A co jeśli przenieść bajkę do świata dorosłych?


Piętnastoletnia Delilah McPhee nie jest uczennicą zbyt lubianą wśród rówieśników i najbardziej lubi swoje towarzystwo oraz towarzystwo książek. Pewnego dnia wypożycza z biblioteki zapomnianą i zakurzoną bajkę, która tak jej się podoba i tak bardzo ją porywa, że nie może przestać jej czytać. Skrycie zakochuje się w głównym bohaterze – księciu Oliverze, któremu brakuje odwagi, ale nie brakuje sprytu, dlatego też jest bardzo zdziwiona kiedy pewnego dnia właśnie on odzywa się do niej z ilustracji. Od tego czasu regularnie ze sobą rozmawiają i bardzo się ze sobą zżywają. Książę bardzo pragnie jednak wydostać się ze swojej historii i wejść do prawdziwego świata. Czy Delilah uda się go do siebie ściągnąć?

Akt czytania to partnerstwo. Pisarz stawia dom, ale to czytelnik się do niego wprowadza.

Z Jodi Picoult zawsze było mi jakoś nie po drodze – chociaż bardzo chciałam, nigdy jeszcze nie przeczytałam żadnej książki jej autorstwa. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, kiedy miałam okazję przeczytać jej najnowszą powieść, która napisała w duecie ze swoją córką Samanthą. I muszę powiedzieć, że proza tych dwóch uroczych pań mnie porwała, zaczarowała i skradła serce. Jestem w ich wspólnej książce zakochana! Z pewnością wrócę do niej jeszcze nie raz.

Z innej bajki to lektura naprawdę magiczna – poznajemy i świetną baśń, która jest dowcipna, ciekawa, wyidealizowana, tak jak baśnie bywają oraz historię współczesną, lecz co najlepsze – i z perspektywy księcia Olivera, który opisuje swoje życie w bajce, a także z perspektywy Delilah. Uważam, że jest to wymyślone prześwietnie, jak płynnie i plastycznie te trzy historie, trzy punkty widzenia się przeplatają. Nie muszę już wspominać chyba o bardzo lekkim stylu pisania Picoult i jej córki, bo to przecież chyba każdy kto z nimi miał styczność wie? Z innej bajki czyta się naprawdę świetnie, szybko i od lektury nie można się oderwać.

Wiecie, czego nikt nie mówi o miłości? Że złamane serce boli jak diabli.

Książkę zdobią dodatkowo przepiękne ilustracje, rodem z najpiękniejszej baśni. Są subtelne, delikatne, ale zachwycają precyzją i pięknem, a dodatkowo – idealnie wpasowują się w tę powieść i zdobią ją. Myślę, że na plus można zaliczyć również niebanalną i ciekawą okładkę, która wspaniale oddaje właśnie klimat i treść książki. Choć bez tych ślicznych i cieszących oko dodatków powieść Z innej bajki byłaby równie dobra, uważam, że świetnie ją uzupełniają.


Choć autorki w zamierzeniu pisały ją dla młodzieży i dzieci, jestem zdania, że może tę piękną powieść przeczytać naprawdę każdy. Jest świetna, wciągająca, zapadająca w pamięć i z pewnością warto ją poznać. Polecam z całego serca – to po prostu trzeba przeczytać!

Recenzja dla portalu Juventum.pl!

piątek, 28 czerwca 2013

Stos wakacyjny

Witam Was, już wakacyjnie! <3

Rok szkolny w końcu zakończony - myślę, że nie tylko ja skaczę z radości kiedy myślę o nadchodzących wakacjach. Myślę więc, że pora zaprezentować co będę w trakcie ich czytać - bo przecież od moich ukochanych lektur wakacji sobie nie robię :3
Na początku plan był taki, że będę czytać w czasie tych wolnych dwóch miesięcy książki z półki - te, które zalegają mi już od jakiegoś czasu. Niestety, nie wiem jak to się stało, ale mam takie zaległości recenzenckie, i jeszcze w czerwcu kolejny stos się uzbierał, że będę to wszystko powolutku nadrabiać :D

Popatrzcie zresztą na moje czerwcowe zdobycze! 

Zaczynając od dołu można zauważyć W krainie białych obłoków (Sarah Lark). Z tej książki cieszę się strasznie, bo czytałam tak pozytywne opinię o niej, że na pewno się nie zawiodę. Nad nią mam Stal (Silvia Avallone) czyli literaturę młodzieżową w włoskim klimacie - może być ciekawie. Obie pozycje od Soni Dragi. Potem Złoty most (Eva Voller) od Open Gate, czyli kolejny tom świetnej trylogii, którą rozpoczęła Magiczna gondola. Jestem jej niesamowicie ciekawa, zwłaszcza, że już dobiegły mnie słuchy iż jest świetna :3. Następnie Kolor bursztynu (Hanna Cygler) w ramach poznawania kolejnych dzieł polskiej pisarki, którą polubiłam oraz Tajemnica Słowiczego Pałacu (Dana Sachs) by wsiąknąć nieco w japońską kulturę. Obie dla portalu A-G-W.info. Ponieważ bardzo lubię powieści z wydawnictwa Nasza Księgarnia, trochę wyżej można zauważyć Szczęście na talerzu (Meredith Mileti), które będę recenzowała dla DużegoKa, a nad nimi moje dwie perełki od Papierowego Księżyca - nawet sobie nie wyobrażacie mojej radości kiedy do mnie dotarły - Moja siostra mieszka na kominku (Anabel Pitcher) i Siedem minut po północy (Patrick Ness).  Dalej są moje nagrody za zajęcie siedemnastego miejsca w konkursie na recenzję księgarni Matras - Herbatniki z jagodami, Blanka (Izabela Sowa) i Pisklak (Zuzanna Orlińska) oraz wygrana w konkursie na Babskie.tv - Podróż po miłość. Emilia (Dorota Ponińska). I ostatnie już zdobycze - wyszperane na Tanim Czytaniu we Wrocławiu - Amore 14 (Federico Moccia), Fletcher Moon. Prywatny detektyw (Eoin Colfer) i Pies Baskerville'ów (Arthur Conan Doyle) - muszę przyznać, że najbardziej cieszy mnie chyba mój ukochany Sherlock Holmes :3 A ostatnia powieść - Motyl (Lisa Genova) - już zrecenzowana, a pożyczyłam ją od koleżanki. 

Na zdjęciu zabrakło Pojedynku uczuć (Krystyna Mirek) od wydawnictwa Feeria, który zrecenzowałam przedpremierowo już dla Was jakiś czas temu i Requiem (Lauren Oliver), również pożyczone od koleżanki - przeczytałam to, wypadło na tle poprzednich części bardzo, bardzo słabo i nie wiem czy będę to recenzować...

I jak?

A na sam koniec chciałabym podzielić się z Wami uśmiechami z ostatnich dni - może kojarzycie te wspaniałe osoby na zdjęciach? Podpowiem, że ja jestem w niebieskiej sukience :3







Enjoy! :*

czwartek, 27 czerwca 2013

181. Gorzkie urodziny

Gorzkie urodziny - Anne Cassidy


Autor: Anne Cassidy
Tytuł oryginalny: Birthday Blues
Wydawnictwo: Stentor
Data wydania: 2008
Liczba stron: 203


Urodziny to dla każdego wyjątkowy dzień – dzień w którym świętuje się razem z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi swoje przyjście na świat. To czas, w którym staramy się zapomnieć o smutkach, a żyć radością i podniosłością tego dnia. Prezenty, życzenia urodzinowe, tort i świeczki do zdmuchnięcia, oczywiście obowiązkowo z pomyślanym wcześniej życzeniem. Lecz czy urodziny mogą stać się również najgorszym dniem w twoim życiu?

Julia kończy siedemnaście lat i liczy na to, że wspaniale spędzi ten dzień – razem ze swoją przyjaciółką i chłopakiem. Niestety, kiedy na nich czeka to dowiaduje się, że za jej plecami zeszli się i ją okłamali – została teraz sama. Zdruzgotana i osamotniona zaprzyjaźnia się z dziewczyną, za którą wcześniej nie przepadała – Tiną. Wkrótce okaże się, że skrywa ona przed światem tajemnicę, której nie powinna ukrywać, zwłaszcza przed najbliższymi osobami z jej otoczenia. Jak Julia sobie z tym poradzi i co zrobi by pomóc Tinie?

Sama nie wiem co skłoniło mnie do sięgnięcia po Gorzkie urodziny – może była to propozycja lekkiej, szybkiej i przyjemnej lektury, może ciekawa okładka lub Wasze pochlebne recenzje? Zresztą – to chyba nie ma większego znaczenia, bo po jej lekturze muszę przyznać, że faktycznie – całkiem nieźle się przy niej bawiłam. I choć posiada małe zgrzyty i z pewnością nie jest literaturą wysokich lotów, myślę, że będę wspominać ją… miło.

Poza bardzo przyjemną historią jaką snuje Anne Cassidy w swojej książce, myślę, że warto zwrócić uwagę jakie ważne tematy porusza. Przedwczesna ciąża i zagrożenie dla nastolatek, depresja, wstyd za własnych rodziców, wybór szkoły, pozbieranie się po upadku czy też zwrócenie uwagi na rówieśników bardziej grubszych i zagubionych. Świetnie potrafiła wpleść to do historii i jednocześnie zachować taką lekkość książki dla nastolatek, po którą pewnie większość z przyjemnością sięgnie i przeczyta, a przy okazji - czegoś mądrego się nauczy.

Autorka używa dosyć lekkiego i przyjemnego stylu pisania, jednak muszę powiedzieć, że książka mimo niewielkiej objętości w pewnych momentach nieco mnie nużyła – zabrakło trochę dynamiczności i więcej akcji. Poza tym muszę również wspomnieć, że z boku ta historia wydaje się również trochę spłaszczona i przesłodzona, a tym samym – mało wiarygodna.

Komu mogę polecić Gorzkie urodziny? Na pewno nastolatkom, które szukają lektury lekkiej i niezobowiązującej – nie zawiodą się jeśli nie będą od niej wymagać wiele. Ta książka może nie jest lekturą obowiązkową, może nie do końca zachwyca, ale nie uważam czasu przy jej czytaniu za stracony i cieszę się, że ją poznałam. Jeśli ktoś potrzebuje na okres wakacyjny powieści ciekawej i nie ogłupiającej to myślę, że ta będzie w sam raz. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Stentor!

środa, 26 czerwca 2013

180. Szmaragdowa tablica

Szmaragdowa tablica - Carla Montero



Autor: Carla Montero
Tytuł oryginalny: La Tabla Esmeralda
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 16 kwietnia 2013
Liczba stron: 672


Miłość nie wybiera. Nie ma możliwości zakochania się i pokochania drugiej osoby na siłę. Kiedy znajdujesz swoją drugą połówkę, bratnią duszę to nie ma znaczenia jakiego jest pochodzenia, ile ma pieniędzy, gdzie pracuje i jaką ma przeszłość. Dla dwojga zakochanych w sobie osób najważniejsze i najbardziej istotne jest uczucie jakim się darzą. Lecz pytanie brzmi – czy będzie ono potrafiło przemóc te wszystkie przeciwności?

Sarah Bauer jest francuską Żydówką pochodzącą z zamożnej rodziny. Jednak kiedy rozpoczyna się druga wojna światowa musi uciekać z domu by przeżyć. W ostatnich chwilach, które spędza z ojcem otrzymuje od niego rodzinny obraz – Astrologa, którego ma za zadanie strzec i pilnować by nie dotarł do niepowołanych rąk. Zwłaszcza, że Hitler polecił jednemu ze swoich żołnierzy – majorowi SS Georgowi  von Borgheim by go odnalazł, ponieważ legenda głosi, że kto odkryje jego tajemnicę będzie rządził światem. Jednak losy Sarah i Georga nagle zaczynają się ze sobą splatać i coś głębszego ich połączy. Jak sobie z tym poradzą?

W Madrycie, na początku XXI wieku, mieszka Ana i razem ze swoim partnerem – Konradem, zajmuje się kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Kiedy pewnego dnia natyka się na list z drugiej wojny światowej, w którym jest wzmianka o Astrologu, postanawia go odnaleźć. Lecz okaże się, że to nie będzie takie łatwe – obraz ma w sobie wiele tajemnic i by je odkryć sama będzie musiała otworzyć się na prawdę. A na dodatek ktoś usilnie chce jej przeszkodzić – co zrobi i czy odkryje tajemniczy obraz? Jakie sekrety on kryje?

Szmaragdowa tablica intrygowała mnie od samego początku, lecz nic dziwnego  – to jedna z tych powieści, które czytać uwielbiam. Na początku jej recenzje były niezwykle pozytywne, później jednak coraz częściej natykałam się na te mniej entuzjastyczne. Postanowiłam sprawdzić to osobiście i zapoznać się z tą historią. I okazało się, że mój instynkt przy jej wybieraniu się nie pomylił – niesamowicie mnie wciągnęła i porwała.

Historia toczy się tu dwoma torami – z jednej strony jesteśmy w Paryżu, trwa druga wojna światowa i Sarah Bauer ucieka z obrazem, a z drugiej w Madrycie, w dwudziestym pierwszym wieku i Ana tego obrazu szuka. Wszystko kręci się właśnie wokół Astrologa i splata losy tych dwóch kobiet razem. Z jednej strony ich życie się diametralnie różni, ale z drugiej obie te historie są podobne, a w finale wspaniale się łączą i komponują dając czytelnikowi zakończenie bardzo niespodziewane i nieprzewidywalne.

 Szmaragdowa tablica to trochę kryminał, trochę sensacja połączone z rozbudowanymi wątkami o sztuce i drugiej wojnie światowej. Mimo dosyć potężnej – na ponad sześćset stron – fabuły i wielu wątków, czyta się ją naprawdę świetnie. Dzięki temu, że Carla Montero ma bardzo lekki i ciekawy styl powieść pochłania się szybko i przyjemnie. Miłym zaskoczeniem jest polski akcent – otóż fragmenty akcji rozgrywają się w Poznaniu i również z tym miastem związana jest zagadka jaką kryje szmaragdowa tablica.

To co nie do końca mi w tej książce odpowiadało, to stworzenie tzw. trójkącików miłosnych, zarówno u Sarah, jak i u Any. Nie cierpię tego zabiegu i denerwuje mnie niesamowicie kiedy nagle do jakiejś zakochanej pary wciska się trzecia osoba, najczęściej mężczyzna i biedna kobieta przez całą powieść zastanawia się kogo wybrać. Tutaj również wyszło podobnie, nieco mnie to zniesmaczyło i ewidentnie to wielki minus tej powieści.

Nie mniej jednak – polecam ją z całego serca, ponieważ ja świetnie się przy niej bawiłam i rozgryzałam zagadkę. Chociaż rozmiar książki może przerazić – z boku wygląda na niezłą cegiełkę, to możecie mi wierzyć, że rewelacyjnie się ją czyta i warto się z nią zapoznać. Myślę, że każdy miłośnik historii żywych, ciekawych i wciągających z dwutorową akcją będzie zadowolony.

Za książkę dziękuję księgarni dobreksiazki.pl - tam też możecie ją zakupić w dobrej cenie!

piątek, 21 czerwca 2013

179. Ala Betka



Autor: Ida Pierelotkin
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 1 czerwca 2012
Liczba stron: 228


Wchodzenie w nastoletni wiek z czasem wydaje nam się takie błahe, takie proste, takie wspaniałe. W porównaniu z dorosłością, w którą nieubłaganie wkraczamy każdego dnia, problemy z tamtego okresu były takie proste, a życie szczere i wesołe. Zero oszustw, zero problemów, zero zmartwień. Bańki mydlane, długie wieczory, zabawy z rówieśnikami. Niejeden chętnie powróciłby do tamtych czasów i znów znalazł się w ciele jedenastoletniego dziecka, choć z bólem musi uświadomić sobie, że nigdy nie będzie już taki młody jak wtedy. Chociaż… od czego są książki?

Ala Betka to jedenastoletnia dziewczynka, która chodzi do z pozoru zwyczajnej szkoły jakiej wiele w pozornie zwykłym miasteczku. Lecz to tylko pozory, bo dzieją się tam rzecz niesłychane – znikają jabłka i trzeba znaleźć złodzieja-jabłkożercę, mnożą się złote rybki i spełniają nawet najbardziej wymagające życzenia, okropny wiatr porywa do góry całą szkołę… Nie mogą narzekać na nudę. A w środku tego wszystkiego jest właśnie Ala Betka i jej otoczenie – dwie najlepsze przyjaciółki, znajomi ze szkoły, nauczyciele, sąsiedzi i rodzina. Jak uporają się z kłopotami?

Są takie książki, które czytane w dzieciństwie nie wypadają z pamięci i choć fabułę pamiętamy przez mgłę, za to emocje jakie towarzyszyły lekturze i czas w jakim ją czytaliśmy nie dają o sobie zapomnieć. Jedną z takich lektur jest właśnie Ala Betka – poznałam ją jako dziesięcioletnia dziewczynka i teraz, z wznowieniem jej w wydawnictwie Akapit Press, sięgnęłam po nią ponownie – by wrócić do ulubionych przygód i spojrzeć na nią świeżym okiem.

Przygody tej dziewczynki mogą wydawać się absurdalne – dzieją się bowiem w tej książce rzeczy niezgodne z rzeczywistością, grawitacją czy normalnością. Mimo to nie nazwałabym tej książki fantastyczną, ponieważ w gruncie rzeczy opowiada ona codzienne historie. Ta cała magiczna otoczka, która tak naprawdę nie do końca jest magiczna (myślę, ze to efekt bardzo rozległej wyobraźni autorki) sprawia, że możemy potraktować Alę Betkę z przymrużeniem oka. A moim zdaniem warto podsunąć ją dzieciom – pod tą zabawą, śmiechem i magią, mówi ona o ważnych kwestiach – empatia, miłość, wybaczenie, zgoda, przyjaźń… Z pewnością młodego czytelnika wiele nauczy i wiele mądrych wartości wbije mu do głowy.

Warto wspomnieć również o prześwietnie wykreowanych bohaterach - każdy z nich ma swoją indywidualną osobność i charakterek, dzięki którym te przygody opisane w książce są tak barwne i wesołe. Autorka kreuje postacie i dobre i złe, ale również takie, które mimo dobrych chęci nieco psują, tworzą zamęt i bałaganią. Każda postać jest potraktowana trochę na wyrost, trochę z przymrużeniem oka, wychodzi z tego ciekawa i wesoła komedia. Albo coś w rodzaju komedio-dramatu.

Choć może nieco starsi czytelnicy będą Alą Betką trochę zawiedzeni, jednak młodszym, a zwłaszcza dorastającym dziewczynką bardzo ją polecam. Czyta się szybko i sprawnie, a przy lekturze znajdujemy wiele uciechy. Styl Idy Pierdelotkin jest niezwykle lekki i plastyczny, więc nie ma problemów z odbiorem lektury. Kiedy się ją zacznie, ma się ochotę czytać do ostatniej strony. Warto po nią sięgnąć i przekonać się samemu.

Recenzja dla portalu Juventum.pl

poniedziałek, 17 czerwca 2013

PRZEDPREMIEROWO: 178. Pojedynek uczuć

Pojedynek uczuć - Krystyna Mirek


Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 19 czerwca 2013
Liczba stron: 335


Rankiem zrywasz się z łóżka skoro świt, by jak najszybciej być na nogach i jak najwięcej móc zrobić. Z pośpiechem wykonujesz poranną toaletą, nakładasz też perfekcyjny makijaż zakrywający zarwaną i przepłakaną w poduszkę noc. Śniadanie zjadasz w biegu równocześnie ubierając zaspane dziecko. Czas pędzi jak szalony – brakuje ci już go na dopicie kawy czy krótką rozmowę – w biegu docierasz do przedszkola by zostawić tam swojego potomka. Przepracowując cały dzień i wykonując zadania ponad swoje możliwości brakuje ci już chęci by wieczorem zrobić coś innego niż padnięcie na łóżko i jak najszybszy sen.

Maja jest jedną z tych kobiet, które muszą radzić sobie same. Pozostawiona przez wcześniejszego partnera – prezesa jednej z najważniejszych i najlepiej prosperujących krakowskich firm - z czteroletnim dzieckiem, które samotnie wychowuje, pracuje w miejscu, gdzie każdy najmniejszy błąd może grozić wyrzuceniem, tęskni za miłością i bezpieczeństwem. Brakuje jej czasu na spędzanie czasu z synkiem, brakuje jej męskiego ramienia na którym może się oprzeć. Wtedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy Szymon Burski – zaginiony syn jej despotycznego szefa. Co połączy go z Mają?

Powieści obyczajowe to jeden z tych gatunków, po które lubię sięgać od czasu do czasu, zwłaszcza kiedy są dobrze napisane. Lubię, kiedy są w nich poruszane ważne tematy, ale też przeplatane z tymi lżejszymi. Lubię wyraziste, ciekawe postacie, które są dobrze wykreowane i nakreślone, cenię sobie również kiedy posiadają poczucie humoru i mają dystans do siebie. To wszystko i nie tylko można znaleźć w kolejnej powieści wydanej przez wydawnictwo Feeria – Pojedynek uczuć.

To nie jest moje pierwsze literackie spotkanie z Krystyną Mirek – miałam już okazję czytać jej wcześniejszą powieść Polowanie na motyle, która delikatnie mówiąc była kiepska – tak kiepska, tak ckliwa i tak nudna, że już nawet nie pamiętam o co w niej chodziło (i jakoś nie czuję potrzeby przypominania sobie). Kiedy sięgałam po Pojedynek uczuć nie skojarzyłam zupełnie, że to ta sama autorka – i bardzo dobrze, ponieważ wtedy pewnie uciekłabym od niej daleko i ominęłaby mnie wspaniała lektura. Bo muszę powiedzieć, że ta polska autorka świetnie się zrehabilitowała i napisała książkę naprawdę dobrą i jedną z najlepszych obyczajówek jakie czytałam.

Sam pomysł na historię może nie jest bardzo oryginalny, ale za to świetnie zarysowany i świetnie opowiedziany. Fabuła z jednej strony to samo życie, zwykła codzienność, ale z drugiej występuje tu również element zaskoczenia, i to niejeden. Mamy okazję wejść w życie bohaterów i choć przez chwilę zająć się ich problemami, dzięki temu odrywamy się od naszych własnych. Autorka używa języka niezwykle lekkiego oraz przystępnego, tak, że czyta się naprawdę szybko i co najważniejsze – z prawdziwą przyjemnością.

Polecam Pojedynek uczuć z całego serca – choć okładka jest dosyć skromna, a opis niewiele mówiący, to jest to powieść naprawdę godna poznania i przeczytania. Na nadchodzące i zbliżające się coraz większymi krokami wakacje wręcz idealna – nie zawiedziecie się!

Za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria!

niedziela, 16 czerwca 2013

Moje niedzielne gadanie: ulubione blogi


Zapuściłam się, wiem. Obiecałam coniedzielny cykl, kilka razy mi się udało, a potem...? Długaśna przerwa i to nie kilkutygodniowa, a kilkumiesięczna. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie - musicie mi to wybaczyć, mogę jedynie dodać, że już kilka tematów miałam przygotowanych, zaczęłam je nawet pisać, ale... coś nie mogłam skończyć. Może kiedyś jeszcze uda mi się coś do nich dodać i je opublikować - wtedy będziecie mogli je przeczytać :3

Dzisiaj jednak mam coś wspaniałego - chciałabym podzielić się z Wami listą moich ulubionych blogów - takich, które kocham, takich, na które wchodzę nawet wtedy, kiedy wpis mnie nie interesuje, takich, które stawiam sobie za wzór i do niego dążę. Postanowiłam skupić się na jednej dziesiątce, bo gdybym nie miała ograniczeń to mogłabym wymieniać je godzinami i latami, a dalej bym nie wymieniła wszystkich i nie powiedziała wszystkiego co mam do powiedzenia. Skupiłam się na samej treści i wyglądzie bloga, bo gdybym miała jeszcze brać pod uwagę właścicielki, które zwykle są osobami przeuroczymi i wspaniałymi to również bym nigdy nie skończyła. Zresztą - koniec gadania, czas przejść do konkretów.

Kolejność jest przypadkowa, choć nie ukrywam, że pierwsze trzy miejsca są przeznaczone dla tych blogów najulubieńszych i najlepszych.

1. BOOKS-SILENCE - pokochałam tego bloga już od pierwszego wejścia, pierwszej notki, pierwszej recenzji. Teksty jakie zamieszcza na nim jego autorka są przepełnione emocjami, nie ma w nich sztywności, suchości, a wręcz przeciwnie - przy każdej recenzji, nieważne czy pozytywnej czy negatywnej ja mam wrażenie jakbym z autorką sama czytała tę ocenianą książkę i już sobie wyrobiła o niej zdanie. Choć nowe posty nie pojawiają się tam często to każdy kolejny jest dla mnie powodem do uśmiechu i radości. 

2. Niebiańskie Pióro - uwielbiam szatę graficzną tego bloga, jej delikatność i subtelność, a także świeże, ciekawe recenzje jakie pisze Cassiel. I choć też nie pojawiają się zbyt często i coraz częściej są tu zastoje, to ja czekam z niecierpliwością na każdy kolejny post. I nie tylko na recenzje - lubię jej notki o filmach, po których mam ochotę zaraz obejrzeć wszystkie przez nią polecane, jak i zapowiedzi, ponieważ zawsze potrafi wynaleźć jakąś perełkę (i to niejedną!).

3. Kreatywa - kto nie zna jeszcze tego bloga? A właściwie to już nie blog, a strona internetowa - ma swoją własną domenę. Każdy wpis Futbolowej, czyli autorki, jest dla mnie prawdziwą inspiracją i lekcją, ponieważ ona nie tylko mnie zachwyca, ale też uczy. Kocham jej pomysły, kocham jej cykle, kocham jej recenzję, a w szczególności zazdroszczę jej łatwości wyrażania swoich myśli i bogatego słownictwa. 

4. FORCE-BOOKS - na ten blog trafiłam przez zupełny przypadek, ale jak raz tam weszłam, to zostałam na zawsze. Niesamowity styl autorki, cięte pióro, wspaniałe pomysły i jak tam wchodzę to mam wrażenie, że jestem w miejscu, które prowadzi osoba naprawdę kochająca czytanie. I to jeszcze osoba naprawdę sympatyczna, fajna i urocza. Aż jestem dumna z tego, że jest moją niemal rówieśniczką!

5. Waniliowe Czytadła - na tym blogu znajduję recenzje książek tak zbliżonych do mojego gustu, że to aż nieprawdopodobne. Ale nie tylko za recenzje go lubię - wyróżnia się on jeszcze tym, że od czasu do czasu pojawiają się również videorecenzje, które wręcz uwielbiam - za szczerość, uśmiech, świeżość, radość z nich płynącą i niezwykłe zacięcie do propagowania czytelnictwa.

6. Wyznania książkoholiczki - to jeden z tych blogów, które są tak przeurocze, mają tak szczere, płynące prosto z serca recenzje, że ja kiedy tam wchodzę zawsze się uśmiecham. Lubię czytać teksty Abigail, lubię jej recenzje, które potrafią mnie zachęcić nawet wtedy kiedy książka mnie w ogóle nie interesuje. A po przeczytaniu recenzji lubię... pogadać o niej z Abi na skajpie :3

7. Killevippen! - choć Ffer nie rozpieszcza nas częstymi tekstami na swoim blogu to jednak jak już coś napisze to ja rzucam wszystko żeby to przeczytać. Ona pisze tak prosto, tak pięknie o książkach, że wybaczam jej nawet to, że robi to rzadko. 

8. Na zimowy i letni wieczorek - jak czytam teksty na tym blogu to zawsze chce mi się śmiać - może dlatego, że jest taki naprawdę przepełniony emocjami? W każdej recenzji jest coś takiego domowego, swojskiego, ale w dobrym tego słowa znaczeniu - jakby przyjaciółka siedziała koło mnie i mi o tej książce opowiadała, wyrzucała z siebie to co gra jej w duszy. A czasami w Środowych wieczorkach zdarza się Gagatkowi powiedzieć coś mądrego i muszę przyznać, że czasami się z nią zgadzam.

9. Brulion Literacki - teksty, które pojawiają się na tym blogu nie nazwałabym recenzjami - to raczej luźne przemyślenia, choć nie byle jakie, ale obmyślane i naprawdę mądre. Lubię to jak autorka pisze o swoich ulubionych lekturach, lekturach, które zostawiły coś w jej sercu, bo robi to pięknie i za to ją bardzo podziwiam.

10. Books Hunter - ostatnie miejsce przypadnie blogowi, który lubię za autorkę - niezwykle sympatyczną i miłą, recenzje, które choć nie zawsze pokrywają się z typem literatury, który ja preferuję to jednak mamy bardzo podobny gust, i przede wszystkim lubię tego bloga za piękną szatę graficzną. Wchodzę na niego czasami tylko dlatego by na nią popatrzeć :D 

Ciężko było wybrać tylko dziesięć typów - uwierzcie. Mam wrażenie, że pominęłam tu wiele blogów, o których chciałabym wspomnieć, a się nie zmieściły. Wiem również, że nie znam wielu wspaniałych blogów, bo jeszcze na nie trafiłam i jeszcze nie zdążyłam się nimi zachwycić. Liczę więc na to, że mnie oświecicie i podacie mi swój ulubiony blog - mogę na Was polegać? A jeśli znacie któryś z wymienionych blogów to podzielcie się swoją opinią - chętnie ją poznam!

Miłej niedzieli! :*

piątek, 14 czerwca 2013

177. Motyl

Motyl - Lisa Genova


Autor: Lisa Genova
Tytuł oryginalny: Still Alice
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 30 maja 2011
Liczba stron: 368


Jesteś pewna, że to pamiętasz, choć nie wiesz co to jest. Kojarzysz, choć w zakamarkach umysłu nie możesz znaleźć wspomnienia, które by ci pomogło i wskazało jakąś drogę. Nie wiesz gdzie jesteś, choć bywałaś już tu nie raz. Nie wiesz co robisz, choć wcześniej nie było ci to obce. Każdego dnia zapominasz coraz bardziej, już sama zatracając się w sobie. Codziennie umyka ci kolejny kawałek wspomnień zostawiając po sobie tylko czarną pustkę.

Alice ma pięćdziesiąt lat i jest szczęśliwą kobietą – wychowała trójkę dorosłych już dzieci, ma kochającego męża, wykłada każdego dnia psychologię na znanym i cieszącym się dużą sławą uniwersytecie, a jej życie to pasmo sukcesów. Jednak od pewnego czasu coraz częściej zdarza się zapominać różne drobne rzeczy, traci orientację i jest zagubiona w otoczeniu, które świetnie zna. Po wizycie  lekarza diagnoza jest dla niej bardzo tragiczna – choruje na Alzheimera – wczesne stadium choroby. Zawala się cały jej, dotąd poukładany, świat. Musi na nowo zawalczyć o swoją rodzinę i przewartościować swoje życie. Czy jej się to uda zanim zapomni wszystko?

Tak bardzo mi przykro, że zachorowałam. Nie mogę znieść myśli, że będzie jeszcze gorzej. Nie mogę znieść myśli, że któregoś dnia spojrzę na ciebie, na twarz, którą kocham, i cię nie rozpoznam.

Po przeczytaniu tej książki na usta ciśnie mi się tylko kilka słów – niesamowita, fenomenalna, geniusz. Naprawdę wspaniała. To jedna z tych lektur, które pochłaniałam w błyskawicznym tempie, choć pragnęłam by nigdy się nie skończyły. To książka przy której wylała tonę łez i książkę po której zakończeniu nie mogłam się otrząsnąć i wiele czasu zajęło mi przemyślenie, by w pełni zrozumieć jej przekaz. To książka, która zatrząsnęła moim światem i zmieniła mój światopogląd.

Historia zawarta w Motylu jest taka prosta, taka ludzka, taka prawdziwa. To coś, z czym możemy spotkać się na co dzień, coś co może kiedyś spotkać nas. To historia o chorobie, chorobę ciężkiej i nieuleczalnej, o walce z niemożliwym. Wydawałoby się, że z czegoś takiego ciężko jest stworzyć powieść porywającą i niezwykle ciekawą. A jednak Lisie Genovie to się udało. Udało jej się napisać powieść, która urzeka swoją szczerością, świeżością i prawdą z niej płynącą.

Przybrała postawę wojowniczki. Zrobiła wydech i nabrała w płuca jeszcze więcej powietrza, akceptując dyskomfort oraz wyzwanie rzucone jej koncentracji i wytrzymałości, zdeterminowana, aby utrzymać ciało w ej pozycji, zdeterminowana, aby walczyć.

Autorka tworzy tę historię pokazując nam miesiąc po miesiącu jak bardzo zmieniało się życie Alice. Z cenionej pani profesor po roku pozostała osoba, która nie może wyjść sama z domu, która nie trafi sama do kuchni czy łazienki, która nie poznaje własnej rodziny. To lektura trudna, ale napisana językiem niezwykle przystępnym i lekkim, tak, że nie trzeba być zgłębionym w tej chorobie by zrozumieć fabułę. Motyl jest powieścią bardzo wzruszającą i poruszającą, która chwyta za serce i nie pozwala o sobie zapomnieć. Myślisz o niej, wracasz do jej fragmentów i wciąż zastanawiasz się nad jej geniuszem.

Lisa Genova stworzyła książkę, która już od pierwszych stron stała się moją ulubioną - jedną z najlepszych jakie przeczytałam w tym roku. Bardzo żałuję, ze nie mam swojego egzemplarza tej powieści, ponieważ z chęcią wróciłabym do niej jeszcze nie raz. Polecam ją wszystkim z całego serca – to książka niesamowicie dobra, niesamowicie wciągająca, wybitnie dobra i naprawdę godna polecenia. Sięgajcie po nią jak najprędzej – na pewno się nie zawiedziecie! Ja zazdroszczę dziś wszystkim, którzy tę wspaniałą powieść mają jeszcze przed sobą...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

176. Tryb warunkowy



Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 26 czerwca 2012
Liczba stron: 2012


Nieodwzajemniona miłość to dla każdej młodej, dorastającej dziewczyny przeżycie trudne i ciężkie do pogodzenia się. Bo przecież ona tak bardzo go kocha, tak bardzo jej na nim zależy, a on tego nie zauważa. Nie widzi jak się stara, nie widzi jaka jest dla niego miła, wyrozumiała, sympatyczna, z jaką radością zawsze go wita, jak wiele byłaby w stanie dla niego zrobić. W końcu całkowicie o niej zapomina, zbywa ją machnięciem ręki, nie wiedząc nawet jak wielki ból jej wyrządza.

Zosia Knyszewska ma dopiero niecałe osiemnaście lat, ale już znalazła swoją miłość na całe życie – zakochała się na zabój w Marcinie, swoim kuzynie. I nic, ani nikt nie potrafi zmienić tego uczucia – nie szkodzi, że on jest od niej starszy, nie szkodzi, że pracuje za granicą, że mieszka na drugim końcu Polski. Dopiero pewna niezbyt miła kolacja otwiera jej oczy i sprawia, że musi szukać czegoś innego. Zaczyna studia anglistyki, wyjeżdża do Londynu, poznaje nowych ludzi, zdobywa przyjaciół. Lecz czy będzie w stanie zapomnieć? Jak dalej potoczy się jej historia?

Szczęście nigdy nie trwa zbyt długo i zawsze trzeba za nie zapłacić.

Tryb warunkowy to byłaby zwykła miłosna historia jakich wiele mamy wydanych – całkiem przyjemna, miła, lecz taka, o której zapomina się równie szybko jak się ją przeczytało - gdyby nie jeden szczegół. Otóż bowiem jest ona osadzona w realiach polskich, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku - w latach stanu wojennego, powstawania Solidarności, internowania… Idealnie sprawdza się więc zarówno dla tych, który ten okres pamiętają i chcą sobie go przypomnieć z łezką w oku, jaki i dla tych, którzy urodzili się kiedy dobiegał on końca i chcieliby poznać go z perspektywy swojej rówieśniczki. Zwłaszcza, że jest on opisany niezwykle obrazowo, plastycznie i zrozumiale, stanowi po prostu świetne tło do opisywanych wydarzeń i perypetii głównej bohaterki.

To było moje pierwsze spotkanie z tak zachwalaną autorką, jaką jest Hanna Cygler, ale z pewnością nie ostatnie – choć powieść może na początku się nieco ślimaczy, to potem kiedy wydarzenia nabierają tempa i robi się coraz ciekawiej to czyta się naprawdę z zapartym tchem. I choć ktoś może powiedzieć, że takich historii jest wiele i ta niczym tak naprawdę się nie wyróżnia, to ja jednak jestem zdania, że ma ona to COŚ.

(...), nie jesteśmy w stanie poznać drugiej osoby. Zawsze odbieramy innych przez pewien pospiesznie naszkicowany przez nas obraz, obraz kreślony jednak zgodnie z nasza własną psychika, doświadczeniem i na nasz własny użytek.

Historię poznajemy z punktu widzenia głównej bohaterki – Zosi, w narracji pierwszoosobowej, czyli można by rzec, że jest to jej swojego rodzaju pamiętnik. Dzięki temu wszystko mamy bardzo klarownie i ciekawie podane, i choć faktycznie, na samym początku ta postać niezwykle mnie irytowała, a oprócz tego także to, że strasznie szybko przeskakiwała w czasie, to jednak z każdym następnym rozdziałem czyta się coraz lepiej. Losy tej postaci są bardzo zawiłe, miejscami tragiczne, smutne, skomplikowane, ale znajduje się też tam miejsce na humor i radość. Autorka dzięki swojemu lekkiemu stylowi ciekawie prowadzi akcję, dając czytelnikowi lekturę świeżą i wciągającą.


Myślę, że w Trybie warunkowym najlepiej odnajdą się jednak kobiety – bo to do nich jest ta powieść adresowana. Ja jestem z niej zadowolona –bardzo przyjemnie spędziłam przy niej czas i na pewno sięgnę po kolejne części, jak również po inne książki autorstwa Hanny Cygler. Uważam, że to autorka z ogromnym potencjałem, nad którym warto się zatrzymać. Liczę na to, że jej kolejna pozycja będzie jeszcze lepsza.

Za książkę dziękuję księgarni dobreksiazki.pl!

sobota, 8 czerwca 2013

175. CHERUB. Anioł Stróż

Anioł Stróż - Robert Muchamore


Autor: Robert Muchamore
Tytuł oryginalny: Guardian Angel
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 17 kwietnia 2013
Liczba stron: 312


CHERUB – tajna organizacja szpiegowska, która pozwala złapanie najgroźniejszych przestępców i poznanie ich pilnie strzeżonych tajemnic. Kto w niej pracuje? Dzieci i młodzież, która nikomu nie wyda się podejrzana! Dzięki ich wrodzonej niewinności, szczerości, odwadze i pomysłowości potrafią dokonać rzeczy niemożliwych dla dorosłych bez wzbudzania jakikolwiek podejrzeń. Podbijają świat i wyruszają nawet w najdalsze zakątki świata, aby sprawiedliwości stała się zadość!

Ethan Aramow ma dużego pecha – najpierw wpada pod samochód, potem ginie jego matka, a do tego jeszcze niewiele ma przyjaciół i rodziny, na której może się oprzeć. Jego jedynym „aniołem stróżem” jest Ryan – kolega ze szkoły, który wyciąga go z kłopotów i ratuje. Ethan nie wie, że jest on agentem Cheruba i zaprzyjaźnił się z nim dlatego, że klan Aramowów zarządza milionami pieniędzy z przekrętów i przemyceń, a zadaniem Ryana jest zniszczenie tej organizacji. Czy uda mu się załatwić to tak, by nie zrujnować Ethanowi życia? Jakie kłopoty czekają na nich po drodze?

Z serią CHERUB jest tak, że nie trzeba znać poprzednich tomów, by sięgnąć po któryś z kolei, ponieważ zwykle są o czymś zupełnie innym i z innymi, nowymi bohaterami. Kilka miesięcy temu miałam okazję zapoznać się z pierwszym tomem tego cyklu, który całkiem przypadł mi do gustu – czytało się miło, choć nie bez maleńkich zgrzytów. Po czternastą część serii sięgnęłam z nadzieją, że autor zrehabilitował się i naprawił większość swoich błędów, tak, że z lektury wyniosę same przyjemne refleksje. Niestety się pomyliłam, ponieważ okazało się, że ta książka to porażka.

Akcja niemal stoi w miejscu, ponieważ nic ciekawego i godnego uwag się nie dzieje. Wydarzenia lecą, pomysł jest naprawdę świetny (w końcu to przecież dzieci – szpiedzy, tego jeszcze na rynku książki chyba nie było!), idealny materiał na trzymającą w napięciu powieść dla młodzieży – niestety autor tego nie wykorzystał. Jego styl pisania jest drętwy, nudny i nie zaciekawia kompletnie – każdy rozdział przypomina poprzedni, przez co lektura wydaje się nużąca i monotonna.

Muszę jednak pochwalić za kreację głównych bohaterów, bo wyszła całkiem nieźle. Ryan i Ethan to dwa różne charaktery, z dwóch różnych środowisk, a jednak coś ich łączy – ciekawość świata, inteligencja, bystrość umysłu. Są przedstawieni w sposób bardzo ciekawy, choć prosty, bez fajerwerków, lecz coś w tej prostocie urzeka. A co do bohaterów drugoplanowych to również nie mam nic do zarzucenia – każdy z nich się wyróżnia czymś innym i dodaje do tej historii jakąś cząstkę siebie.


Mam wrażenie, że Anioł Stróż to książka bardzo niedopracowana i wydana trochę dla pieniędzy, by zarobić na fanach poprzednich tomów. Autor ciągle idzie starym utartym schematem, a jednocześnie dodaje nowe elementy, nie zawsze ciekawe i godne uwagi. Polecam ją tylko wytrwałym czytelnikom serii, a tym co jeszcze jej nie znają zachęcam do zapoznania się z wcześniejszymi częściami.

Recenzja dla portalu DużeKa.pl!

środa, 5 czerwca 2013

174. Skrzydła nad Delft



Autor: Aubrey Flegg
Tytuł oryginalny: Wings over Delft
Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: 10 maja 2012
Liczba stron: 245


Płótno jest jeszcze śnieżnobiałe – dopiero za chwile zostanie wypełnione najpiękniejszymi kolorami, aby stworzyć obraz, który będzie cieszył ludzkie oko, pokazywał piękno świata i ozdobi czyjeś mieszkanie, biuro, salon. Delikatnymi ruchami pędzla nakładasz pierwszą warstwę farby, a za nią idą kolejne pociągnięcia – każde wyważone, pewne i idealne – u Mistrza nie może być mowy o żadnej pomyłce.

Znajdujemy w się w holenderskim miasteczku o wdzięcznej nazwie – Delft, w połowie XVII wieku. Louise Eeden pochodzi z bogatej, wpływowej rodziny – jest córką człowieka zarządzającego produkcją wysokiej klasy porcelany. Oczekuje się od niej, że wyjdzie za syna konkurencji by połączyć interes. Jednakże dziewczyna wcale nie jest pewna czy go kocha – pragnie go poślubić jedynie dlatego by sprawić przyjemność ojcu i nie zaprzepaścić szansy dla rozwoju rodzinnej firmy. Zgadza się również, choć niechętnie,  na namalowanie swojego portretu u jednego z miejscowych malarzy. Tam poznaje jego czeladnika – Pietera i łączy go z nim niespodziewane uczucie. Czy różnice majątkowe, poglądowe i religijne nie będą w stanie ich rozdzielić? Kogo wybierze Louise – biednego chłopaka, którego pokochała czy bogatego narzeczonego, który może zapewnić jej dobrą przyszłość?

Istnieją takie książki, które mimo, że napisane w współczesności, całkiem niedawno, potrafią nas jednak przenieść kilka wieków wstecz. Oddają cały urok tamtych czasów, przekazują ich kulturę, dzięki nim potrafimy wczuć się w klimat, wejść w skórę ludzi żyjących wtedy. Nieważne w jakim miejscu się w tym momencie znajdujemy ciałem – duszą wirujemy między kolejnymi stuleciami i datami. Do takich właśnie lektur można zaliczyć Skrzydła nad Delft.

Aubrey Flegg posiada niezwykle lekkie pióro, więc jego prozę czyta się znakomicie. Prosto i szybko, pochłaniając z uśmiechem na twarzy kolejne strony. Każdy rozdział to nowa niespodzianka, kolejne ciekawe wydarzenia, wprowadzenie nowych wątków, ale również wiele pięknych, bardzo obrazowych i plastycznych opisów – przyrody, krajobrazu, ludzi, zwierząt, codzienności. Zachwyciła mnie prostota i dokładność z jaką nam, Czytelnikom, to podaje i jak pięknie potrafi  opisywać siedemnastowieczną rzeczywistość.


Lektura tej książki jest niezwykle przyjemna – zaczyna się bardzo niewinnie, ale ciekawie, a potem wydarzenia rozwijają się coraz bardziej. Zakończenie zaskoczyło mnie maksymalnie – zdecydowanie nie tego się spodziewałam, ale myślę, że autor świetnie to rozegrał wprowadzając bardzo świeży wątek, niedokończony, który czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam. Dla tego zakończenia i kilku refleksji po nim naprawdę warto sięgnąć po tę powieść. Nie wyróżnia się niczym szczególnym wśród innych o podobnej fabule, ale ma coś w sobie – coś co nie daje o niej czytelnikowi zapomnieć. 

Za książkę dziękuje wydawnictwu Esprit!

niedziela, 2 czerwca 2013

Podsumowanie maja

Hej,

jak tam wasz Dzień Dziecka? Mam nadzieję, że każdego, kto jeszcze czuje się dzieckiem i nie tylko, spotkało wczoraj coś miłego, ja muszę Wam powiedzieć, że mój Dzień Dziecka był wspaniały, niesamowity i mogłabym taki obchodzić co rok <3 A że nie było mnie cały dzień w domu, a dzisiaj go odsypiałam, to podsumowanie wstawiam dopiero teraz :3

Po dość średnim i raczej nijakim kwietniu spodziewałam się, że maj będzie lepszy i choć nie było tragicznie to jednak nadal nie jestem w pełni usatysfakcjonowana, ponieważ myślałam, że będzie lepiej. Nie lepiej w sensie, że więcej przeczytam, bo pod tym względem jestem zadowolona, ale lepiej w sensie, że trafię na bardziej wciągające, porywające i wzruszające lektury - nie było ich wiele. No, ale trudno - nie mam pojęcia kiedy ten miesiąc tak szybko minął, mam wrażenie, że dopiero niedawno kończyły się majówki. Jeśli chodzi o liczby to jest nieźle - 12 pozycji, w tym jedna jeszcze niewydana i nigdzie nie opublikowana, ponieważ to książka mojej koleżanki - dopiero pierwotna wersja ^^

W maju przeczytałam:
  1. Robert Muchamore CHERUB. Anioł Stróż
  2. Marissa Mayer Saga księżycowa. Scarlet
  3. Marie Lu Leganda. Rebeliant
  4. James Patterson Maximum Ride. Żegnaj Szkoło - na zawsze
  5. Katarzyna Michalak Rok w poziomce
  6. Marie Lu Legenda. Wybraniec
  7. Małgorzata Łukowiak Projekt matka. Niepowieść
  8. Magdalena Witkiewicz Ballada o ciotce Matyldzie
  9. Kornel Makuszyński Szaleństwa panny Ewy
  10. Philippa Gregory Władczyni rzek
  11. Andromeda Romano-Lax Noc w Piemoncie
  12. Natalia Jędrzejowska Strefa marzeń
Jak widać, mam jeszcze dwie pozycje do zrecenzowania, i jeszcze kilka zaległości z poprzednich miesięcy - sama nie wiem dlaczego jeszcze nic o nich nie napisałam, ale brakuje mi weny twórczej. A poza tym to ostatnio zakochałam się w Pretty Little Liars i nadrabiam sezony, ponieważ to jest niesamowicie wciągające i wspaniałe <3 I dlatego też tak trochę mnie tu nie ma ;3

Podsumowując...

Ilość książek przeczytanych: 12
  • recenzeckie - 9
  • własne - 2
  • z biblioteki - 1
Ilość książek zrecenzowanych: 10
Najlepsza pozycja: Saga księżycowa. Scarlet i Legenda. Rebeliant, które zaskoczyły mnie niezwykle pozytywnie!
Najgorsza pozycja: CHERUB. Anioł Stróż (jeszcze o niej napiszę ;3)
Polski autor miesiąca: Magdalena Witkiewicz, która okazała się być naprawdę godną uwagi pisarką :3

A w czerwcu...
...nie będę już zamawiać nowych książek! 
...nadrobię zaległości
...pojadę na Tanie Czytanie do Wrocławia i spotkam się z najukochańszymi :3
...wrócę do Mojego niedzielnego gadania i Top10, które mam już przygotowane i obmyślone, tylko muszę je zrealizować 
...przeczytam w końcu coś Z półki, choć nie wiem czy mi się to uda
...będę więcej czytać :3

Trzymajcie się ciepło - miłego tygodnia! :*

PS Serdecznie zapraszam również do polubienia fanpejdża bloga :3
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...