niedziela, 31 marca 2013

PRZEDPREMIEROWO: 153. Look


Look - Sophia Bennett


Autor: Sophia Bennet
Tytuł oryginalny: The Look
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 10 kwietnia 2013
Liczba stron: 360


Małe i dorastające dziewczynki dzielą się na dwie grupy: te które pragną w przyszłości być modelkami i te, które o tym w ogóle nawet nie myślą. Myślę, że stwierdzenie, że liczbowo ta pierwsza część jest o wiele większa nie minie się z prawdą, ponieważ przyznajcie same – która z nas nigdy nie marzyła o tym, żeby być podziwianą, fotografowaną, nagradzaną i obsypywaną kwiatami? A czy myślałyśmy kiedyś o cieniach tego zawodu?

Ted jest zwykłą nastolatką z dość nieprzeciętną rozczochraną czupryną przypominającą ptasie gniazdo, zrośniętymi, gęstymi brwiami i bardzo długimi nogami. Mimo to (a może właśnie dlatego?) pewnego dnia to właśnie ją, a nie jej piękną starszą siostrę zauważa Simon, który prowadzi agencję modelek. Dziewczyna na początku nie jest przekonana w udziałach w sesjach, pokazach, ale dzięki namowom daje się skusić. Świat modelingu ma jednak wiele wad, a druga strona medalu nie będzie już taka słodka. Czy Ted nie zapomni o chorej na raka siostrze, rodzinie czy też zakochanym w niej Nicku kiedy będzie spełniać swoje ukryte marzenia?

-Od kiedy przejmujesz się szczęściem swojej siostry? - zadrwiła Daisy.

-Od kiedy ma chłoniaka.
-Słuszna uwaga.

Szczerze mówiąc to temat modelingu jakoś mnie nigdy nie kręcił specjalnie, choć nic do nich oczywiście nie mam. Lecz zawsze byłam daleka od tych tematów, może dlatego, że z natury jestem nieśmiała. Mimo wszystko jednak z przyjemnością sięgnęłam po książkę w tym temacie licząc na ciekawą młodzieżówkę, zwłaszcza po przeczytaniu tych wszystkich zachęcających recenzji. Czy ją otrzymałam? Tak, ale było nieco gorzej niż oczekiwałam.

Zdecydowanie na plus autorce wyszło to, że napisała porządną powieść z każdym elementem. Mamy wstęp, nie za długi, ale też nie za krótki, który idealnie wprowadza nas w fabułę, następnie rozwinięcie akcji, które również spełnia swoją rolę i słodkie, cukierkowe, lepkie, ale pocieszne zakończenia. Wszystko jest na swoim miejscu, każdy element gra i choć zdarzają się małe potknięcia językowe, stylistyczne to czyta się bardzo szybko i dosyć miło.

Ava pstryknęła i pokazała mi zdjęcie. Nie dość, że wyglądałam na seryjnego mordercę, ale jeszcze na czubku głowy miałam drzewo.

Zaskoczyła mnie bardzo ciekawie wykreowana główna bohaterka i jej rodzina. Okazali się przemiłymi, sympatycznymi bohaterami, których nie sposób polubić, choć ich niektóre zachowania były nieco dziwne i jak na dorosłych ludzi niepoważne to mimo to cała ta ciepła otoczka i klimat jaki wytwarzali wokół siebie i wydarzeń działała na plus. Są taką naprawdę prawdziwą kochającą się, a przede wszystkim wspierającą się rodziną, która nie boi się zmierzyć z przeciwnościami losu, bo mają siebie. Bardzo mi to przypadło do gustu! Co do innych, drugoplanowych bohaterów to są wykreowani raczej średnio, nie wiemy o nich za wiele, więc ciężko mi oceniać. Mogę powiedzieć tylko tyle, że żadnego z nich jakoś specjalnie nie polubiłam.

Choć Look w moich wyobrażeniach miał być nieco lepszy to i tak przy jego lekturze świetnie się bawiłam. Polecam go wszystkim nastolatkom, którym śni się kariera modelki, a także tym, które marzą o tym po cichu. Seria Niebieskie migdały zapowiada się naprawdę obiecująco i z niecierpliwością czekam na kolejny tytuł!

7/10

sobota, 30 marca 2013

152. Zerwane zaręczyny


Zerwane zaręczyny - Agatha Christie


Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginału: Sad Cypress
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 18 lutego 2013
Liczba stron: 240


Zaręczyny to dla każdej kobiety powinien być moment niezwykły, zaskakujący i pełen radości, a także moment otwierający w życiu kolejny nowy rozdział. Te magiczne dwa słowa, często jeszcze wcześniej okraszone pięknymi komplementami, powinny wycisnąć z oczu łzy i zamknąć usta, bo czasami nie lepiej nie mówić nic więcej niż potrzeba. Lecz czy takie zaręczyny są drogą do pięknego życia małżeńskiego?

Elinor i Roderick znają się od dziecięcych lat i od tego czasu czują do siebie ogromną sympatię. W wieku dorosłym ku uciesze całej rodziny, a zwłaszcza chorej ciotki Laury zaręczają się i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będą stanowić szczęśliwe małżeństwo. Niestety kiedy tylko Roddy poznaje Mary od razu się w niej zakochuje i ze skruchą wyznaje Elinor, że nie może się z nią ożenić. Kilkanaście dni później Mary nie żyje, a wszystko wskazuje na to, że winna jej śmierci jest właśnie niedoszła narzeczona. Tylko Herkules Poirot ma pewne wątpliwości i rozpoczyna śledztwo, aby oczyścić ją z zarzutów. Czy mu się to uda?

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z prozą Agathy Christie wiedziałam od razu, że to pisarka, którą nie od parady nazwano Królową Kryminałów. Takich zawiłych i genialnych intryg jeszcze nigdy nie spotkałam i już dawno tak świetnie nie bawiłam się podczas odkrywania zakończenia. Ale czy w kolejnej książce potrafiła to powtórzyć? Jak najbardziej!

Pośród koszmaru przeciętność jest symbolem nadziei, jedynej nadziei. A zresztą to, co pospolite, zawsze poczytywałem za najlepsze.

Przyznam szczerze, że na początku niezbyt ciekawie się to zapowiadało – może dlatego, że narracja jest trzecioosobowa, wszystko opowiada nam bezuczuciowy i wszystkowiedzący narrator, a kilka pierwszych rozdziałów to wprowadzenie do akcji. Lecz kiedy na scenę wchodzi Herkules Poirot wszystko nabiera tempa, wydarzenia mkną coraz szybciej, przez głowę przelatuje tysiące myśli, a od książki nie można się oderwać. Kryminał staje się coraz bardziej mroczny, lecz jednocześnie posiada urok, klimat i lekkość.

W kryminałach Agathy Christie najbardziej uwielbiam to, że w samej końcówce nie możemy przestać ich czytać, bo to kto okaże się tym feralnym mordercą absorbuje wszystkie nasze myśli. Autorka nas zwodzi, prowadzi przez różne kręte ścieżki, tak, że sami nie wiemy co o tym myśleć. A kiedy już poznajemy ostatnie strony dochodzi do nas jak logiczne i proste jest to rozwiązanie choć tak trudne do odgadnięcia.

Człowiek ma zawsze instynkt życia. Nie żyje dlatego, że nakazuje mu to takie czy inne rozumowanie. Ktoś, o kim mówimy: „lepiej, żeby umarł”, wcale nie życzy sobie śmierci. Z drugiej strony ludzie posiadający na pozór logiczny cel w życiu odchodzą, ponieważ brak im sił do walki.

Zerwane zaręczyny to kolejny mistrzowski kryminał angielskiej Królowej Kryminału, który mnie porwał i zachwycił. Mam nadzieję, że każdy kolejny po który sięgnę będzie jeszcze lepszy, jeszcze bardziej zagadkowy, a przynajmniej równie dobry. I choć ta pozycja jest trochę gorsza niż A.B.C to zdecydowanie warta uwagi.

8,5/10
Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

piątek, 29 marca 2013

151. Czy wiesz co jesz? Poradnik konsumenta, czyli na co wart zwracać uwagę robiąc codzienne zakupy


Czy wiesz co jesz? Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę, robiąc codzienne zakupy - Katarzyna Bosacka


Autorzy: Katarzyna Bosacka, Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska
Wydawnictwo: Publicat
Data wydania: czerwiec 2011
Liczba stron: 248


Bez jedzenia nie da się żyć – to prawda znana jak świat. Z każdym kolejnym wiekiem to jedzenia, sposób podania się zmieniało. A im bliżej współczesności tym więcej w jedzeniu konserwantów, ulepszaczy i zapychaczy oraz katów dobrego smaku. A lekarze i dietetycy są zgodni – to co jemy ma wpływ na to jak długo będziemy żyć. Jak więc zjeść dobrze, tanio, zdrowo i przede wszystkim – żeby się najeść?

Książka Czy wiesz co jesz? jest podzielona na kilka rozdziałów. W każdym z nich mamy inny posiłek, tak więc wyróżniamy : śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację, a w każdym w tym rozdziale szczegółowo omawiane są różne potrawy bądź też dodatki – chleb, masło, ser żółty, szynka, mięso, kawa, mleko, słodycze, jogurt, owoce i warzywa i wiele, wiele innych, niemal wszystko co zjadamy. Możemy sprawdzić ich kaloryczność, zalety, wady, jak często warto je spożywać i co wartościowego nam dadzą, a także poznać fakty i mity na ich temat. W ostatnim rozdziale podane są wszystkie konserwanty (razem z symbolami) jakie dodawane są do żywności i ich szkodliwość. Z pewnością każdy kto chce sprawdzić co naprawdę wkłada do koszyka z zakupami spożywczymi powinien tę książkę przeczytać.

Katarzyna Bosacka to kobieta, która mi imponuje i mnie inspiruje. W swoim programie na TVN Style Wiem co jem genialnie przedstawia Polakom zdrową żywność i bez ściemy pokazuje co warto jeść, chociaż przyznaję, nie zawsze forma tego przekazu mi odpowiada. W książce tego nie ma - znajdujemy tu w 100% porady pani Bosackiej dla konsumenta. Jest przy tym tak naturalna i szczera, że nie sposób jej nie wierzyć. Kiedy tylko zobaczyłam tę książkę od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. A teraz jestem pewna, że nie raz jeszcze z niej skorzystam, bo jest rewelacyjna!

Język jakim napisana jest ta książka jest bardzo prosty i łatwy w zrozumieniu. Czyta się szybko i z dużym zaciekawieniem, ponieważ autorki potrafią zachęcić czytelnika. Z nieprawdopodobną szczerością rozbierają na części pierwsze wszystko co jemy o niczym nie zapominając, co dla mnie jest naprawdę zasługujące na brawa. Jestem pełna podziwu dla ich profesjonalności i wiedzy, naprawdę!

Książka z pewnością będzie bardzo pomocna dla tych, którzy dbają o linię czy też o swoje zdrowie (co moim zdaniem powinien czynić każdy, bo mamy je tylko jedno). Między rozdziałami można skakać, wyszukując akurat to co w danej chwili jest nam potrzebne. Jej poręczny, niewielki format sprawia, że możemy książkę ze sobą zabrać wszędzie – a zwłaszcza na zakupy.

A ty wiesz już co jesz? Uwierz mi, że warto to sprawdzić. Katarzyna Bosacka z duecie z Małgorzatą Kozłowską-Wojciechowską oddają do rąk czytelnika niezwykły poradnik w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Mi niezwykle przypadł on do gustu i z pewnością sięgnę po niego jeszcze nie raz!

9/10
Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

PS To drugi post dzisiaj, na wcześniejszy, czyli Top10 (po raz pierwszy na blogu!) zapraszam tutaj :)

Top10 - najważniejsze książki mojego życia (#1)

Słowem wstępu - na fejsbuku wspomniałam, że ostatnio chodziło mi po głowie stworzenie swojego własnego rankingu Top10, które kiedyś namiętnie czytałam u Futbolowej. Teraz przyszedł czas na mnie - mam zamiar mniej więcej co tydzień jeden ranking po kolei (!) dodawać. Na razie wstępnie w piątek, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu :)

***

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.





Pismo Święte - nie sięgam po nie bardzo często, ale co jakiś czas. Częściej słucham niż samodzielnie czytam. Źródło inspiracji, natchnienia, tu znajduje wszystko czego szukam. Zdecydowanie jedna z najważniejszych książek w moim życiu.





A.A. Milne, Kubuś Puchatek - uwielbiam Puchatka! Najpiękniejsza książka mojego dzieciństwa, po którą w chwilach smutku sięgam do dnia dzisiejszego. Pamiętam jak zaśmiewałam się do łez czytając przygody przyjaciół ze Stumilowego Lasu. Tam są jedni z moich ulubionych książkowych postaci i pocieszenie każdego smutku. Poza tym niewyczerpane źródło radości!




L.M.Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza - jedna z najpiękniejszych książek mojego życia. Zresztą cały cykl jest mi ogromnie bliski. Pani Montgomery jest dla mnie prawdziwą mistrzynią słowa, Ania to bohaterka za którą szalałam i którą szukałam całe swoje życie. Ogromnie byłam zła na Panią Polonistkę, że nie omawialiśmy jej jako lektury, nie mniej jednak pierwszą część jak i kolejne przeczytałam po kilkanaście razy, za każdym tak samo świetnie się bawiąc <3




A. Lindgren Pippi Pończoszanka - przyznaję, że Pippi wygrała tu zEmilem ze Smalandii Dziećmi z Bullerbyn, ale chyba tylko dlatego, że ją poznałam pierwszą. Uwielbiałam tę małą rudą dziewczynkę, która mieszkała w Willi Śmiesznotce. Za jej cięty języczek, za jej przygody, za jej charakterek... Zresztą cała twórczość Astrid Lindgren jest wspaniała, to książki idealne dla każdego dziecka i nastolatka. Mam nadzieję, że kiedyś sama będę mogła czytać ją moim dzieciom!



M. McDonald Hania Humorek ogłasza niepodległość- dostałam tę książkę na chyba dziesiąte urodziny i oszalałam na jej punkcie. Przez kilka następnych lat cudowna Hania Humorek była moim numerem jeden, zebrałam prawie całą serię jej przygód (a jest ich kilkanaście) i do dziś z sentymentem wspominam.




S. C. Lewis Opowieści z Narnii - okej, faktycznie najpierw pooglądałam film Lew, Czarownica i stara szafa, który wtedy właśnie wchodził do kin, ale zaraz potem sięgnęłam po książkową wersję. Do dziś nie potrafię powiedzieć, która część tego cyklu jest moją ulubioną (choć bohatera wskażę bez trudu - Łucję!), każda ma w sobie coś świeżego, ciekawego, każda wnosi coś pięknego i niepowtarzalnego. Lewis napisał cudowną baśń, którą wg mnie powinien poznać każdy. Ja na tegorocznych wakacjach mam zamiar wszystkie części sobie odświeżyć!


W.M.Thackeray Pierścień i róża - dostałam tę książkę kiedyś na zakończenie roku szkolnego, ale ponieważ nie zachęcała mnie specjalnie ani okładką ani treścią trochę przeleżała na półce zanim po nią sięgnęłam. A kiedy zaczęłam ją czytać z miejsca się zakochałam w tej niezwykłej, mądrej i dowcipnej historii! Co jakiś czas lubię do niej wrócić, moje wrażenia sprzed roku mogliście przeczytać tutaj.




F.H.Burnett Mała księżniczka - długo się zastanawiałam czy nie umieścić tu Tajemniczego ogrodu albo Małego lorda, które również są dla mnie bardzo ważnymi książkami, w końcu jednak wygrała Mała księżniczka, ponieważ jest chyba najsmutniejsza i najbardziej poruszająca. Ogromnie lubię tę pozycję, jest dla mnie jednym z arcydzieł literatury dziecięcej!



R. Dahl Charlie i fabryka czekolady - kiedyś spacerowałam w bibliotece nie wiedząc jaką książkę wybrać i właśnie ten tytuł przykuł moją uwagę. Jeszcze tego samego wieczoru przeżyłam prawdziwą przygodę razem z Charlim w fabryce czekolady. Ta książka ma również swoją genialną ekranizację, którą uwielbiam prawie tak samo jak pierwowzór. Moją recenzję również sprzed roku można przeczytać tu.



M. Pagnol Żona piekarza - ta książka jest dla mnie ważna nie tylko dlatego, że była moim pierwszym egzemplarzem recenzyjnym, nie tylko dlatego, że długo jej oczekiwałam i kiedy ją rozpakowałam to była moim najlepszym prezentem, nie tylko dlatego, że czytałam ją w okresie przed samymi świętami Bożego Narodzenia i z nimi mi się kojarzy, ale przede wszystkim dlatego, że jest to genialny dramat, który rozbawia do łez i pokazuję wspaniałą francuską kulturę. Groteska z nutką tragedii.



***
Uff, to wszystko. Ten powrót do najpiękniejszych książek mojego życia był dla mnie wspaniały - chętnie przeczytałabym te wszystkie lektury jeszcze raz. Szkoda, że nie mam więcej miejsca (a może to i dobrze...?), bo mogłabym wymieniać jeszcze baaaardzo długo.

A jakie są Wasze typy?

Nie widzę sensu dodawać osobnego posta z życzeniami (które wkrótce pewnie zaleją internet), ale już dzisiaj pragnę życzyć Wam wesołych świąt, spędzonych w gronie rodziny, w spokoju i radości ze Zmartwychwstałym. Smacznego jajka i mokrego dungusa!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...