czwartek, 7 listopada 2013

Kilka słów o tym, jak podążamy za tłumem

Mam dzisiaj dzień wytchnienia, odpoczynku, ponieważ z racji wczorajszej męczącej wycieczki i złego samopoczucia po niej zostałam w domu. Deszcz dzwoni mi przyjemnie w szybę, ja połykam kolejne książki, zajadam się czekoladą (truskawkową! słodka strasznie, ale pyszna :3), piszę kolejną recenzję (ale jakoś opornie mi to idzie), a przy okazji też zebrało mi się na rozkminy. Dla niewtajemniczonych - rozkminy to takie myśli, które nachodzą człowieka zupełnie niespodziewanie - robisz coś zwykłego, codziennego i nagle dostajesz olśnienia, wpadasz na coś, o czym wcześniej nie myślałeś, a to wydaje ci się takie genialne, że musisz się tym podzielić. Zaraz, teraz, natychmiast. Co też postanowiłam uczynić.

(:A rzecz w tym, że ostatnio coraz częściej obserwuję zjawisko podążania, często całkiem ślepo, za tłumem. Przykład? Ktoś nie czyta powieści obyczajowych, kobiecych, bo ich po prostu nie lubi, nie czuje się dobrze w tych tematach, uważa je za błahe i nieważne, ale nagle wszyscy polecają jedną z nich, wychwalają nad niebiosa i nie mogą się nadziwić jaka jest wspaniała, cudowna, ulubiona. Twierdzi, że nie może się oprzeć, a że akurat tak się składa, że współpracuje z wydawnictwem, które tę powieść wydaje i postanawia wziąć ją do recenzji. Kiedy przychodzi zaczyna czytać i nic, nie rozumie tego zachwytu. Po lekturze siada do recenzji i co robi? Atakuje powieść kobiecą za to, że jest... powieścią kobiecą (może nie tak wprost, ale po przeczytaniu takiej recenzji wiadomo, że problem tkwi nie w książce, lecz w gustach recenzenta). I gdzie tu logika? Ten przykład nie jest wymyślony, nie trzeba długo szukać w naszej blogosferze, żeby go odnaleźć niemal na każdym kroku. Wszyscy polecają? Co z tego, że tego nie lubię - jak wszyscy to mają, wszyscy o tym gadają to ja nie mogę być gorszy!

Nie jest tak? Dlaczego często zamiast swojego sumienia słuchamy się tłumu, innych, którzy może nawet nie zawsze dobrze nam doradzą, ale żeby wiedzieć o czym mówią, co jest na topie i żeby nie odstawać od reszty robimy to samo. I to nie tylko w lekturach jakie dobieramy, ale również w takich sprawach jak wygląd czy nazwa - najpierw wszyscy masowo przenosili się z onetu na blogspota, potem wszyscy zmieniali swoje tła na jak najjaśniejsze i najprostsze, teraz nagle wszyscy zmieniają nazwę bloga - zauważyliście? I zapytajmy się własnego sumienia - robimy to dlatego, że naprawdę jest to konieczne czy dlatego że zobaczyliśmy to u innych i też takie chcemy mieć?

A najśmieszniejsze w tym jest to, że przecież wszystko to potem szybko ucicha i nikt o tym już nie pamięta. Pewnie niektórzy jeszcze pamiętają aferę jaka była jakieś półtora roku temu z konkursami - ktoś gdzieś odkrył, że rozdawajki są niezgodne z prawem polskim i można za nie zapłacić naprawdę wysokie kary. Wtedy w ciągu naprawdę tygodnia wszystkie rozdawajki jakie na blogach były zostały zatrzymane, zawieszone lub zaraz dopisano do nich konieczne zadanie konkursowe. Wszystkich ogarnął blady strach, bo przecież nikt tej kary płacić nie chciał (a patrząc z perspektywy czasu - jaka była szansa na to, że ktoś wejdzie na bloga książkowego i widząc candy wlepi mandat i zacznie ścigać blogera?). A teraz? To wszystko już dawno minęło i bez oporów robione są konkursy, w których jedynym warunkiem jest zgłoszenie się w komentarzu. Czy gdyby dzisiaj ktoś z wpływowych blogerów opublikował tekst z fragmentami artykułów w prawie polskim, które o tym mówią, czy mielibyśmy sytuację podobną jak przed rokiem?

lili
Czasami śmieszy mnie, jak widzę na waszych fanpejdżach fejsbukowych pytania do czytelników - czy zmieniać tło? która nazwa będzie lepsza? co myślicie o tym co zrobiłam? czy ten konkurs to na pewno dobry pomysł? Ludzie, nie potraficie już sami decydować o swoim blogu? Potrzebujecie do wszystkiego potakiwania innych? Jasne, czasami warto posłuchać kogoś innego, zdać się na opinię recenta, któremu ufamy, ale jednocześnie przy tym kierować się własnym mózgiem i własnym sumieniem. I intuicją - one często wiedzą lepiej, tylko my ich nie chcemy słuchać.

Wiem, że trochę marudzę, ale mam nadzieję, że do kogoś to przemówi. I nie bierzcie wszystkiego do siebie - mówię tu o wielu przypadkach, na które wciąż się natykam, lecz wiadomo - są takie blogi i takie strony, które naprawdę robią to, na co mają ochotę, piszą to co chcą i świetnie im to wychodzi, bez podążania ślepo za tłumem. I wiem, że ja też nie jestem święta i też wciąż popełniam te błędy o których piszę, ale powoli staram się je.. eliminować. I robić nie to co wszyscy, ale to na co mam akurat chęć. I wenę :3

***
Z bieżących informacji :
mam przeogromne zaległości recenzenckie, ale jednocześnie tyle rzeczy na głowie, że nie mam czasu i weny się za to wziąć. Ale obiecuję poprawę i w przyszłym czasie zasypię Was recenzjami :3 
Poza tym to zapraszam na mojego fanpejdża - tam często piszę o tym co mi leży na sercu i co mi w duszy gra :3 A poza tym tam będziecie jako pierwsi informowani o nowych recenzjach :3 
A w weekend... konkurs! A jeśli nie możecie się już doczekać, to możecie wystartować także w innym konkursie - na Literaturze! TUTAJ go znajdziecie :3 Zacne nagrody czekają!
I zapraszam Was do śledzenia najlepszego portalu o literaturze dla młodych - literatura.juventum.pl - gdzie znajdziecie najlepsze recenzje wielu młodych recenzentów pełnych zapału, a oprócz tego zapowiedzi, cytaty, artykuły, fragmenty czytane przez redaktorki i nie tylko! :3

Enjoy! :*

22 komentarze:

  1. Czekam na konkursik i życzę weny : )

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazywa konformizm. A takich jest miliardy na całym świecie. Rzadko zdarzają się nonkonformiści. Ja w swoim mniemaniu mam się za nonkonformistkę, chociaż czasami zdarza mi się podążyć za tłumem lub przeciwnie - nienawidzę robić tego co wszyscy (hipsterzy?). Nie widzę problemu w pytaniach typu "jak się podoba wygląd bloga". Wszystko zależy od gustu i warto spytać też czytelników co o tym myślą. Być może jest to spowodowane brakiem pewności siebie niektórych. I nie można ich za to potępiać. Tę zmianę w wyglądzie bloga zauważyłam, zresztą nadal panuje moda na minimalizm. Ale z tą nazwą bloga.. pierwszy raz słyszę (czy raczej czytam).
    Btw. uwielbiam te Twoje debaty na blogu. Strasznie ciekawie się je czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, jak mi miło *.* Będą częściej!
      Ja też staram się nie robić tego co wszyscy i najbardziej na świecie wkurza mnie takie "kserowanie" kogoś. Jest to moim zdaniem niedojrzałe i naprawdę irytujące - branie z kogoś przykładu jest ok, ale nie kopiowanie go niemal całkiem.
      A co do nazwy bloga to większość ostatnio zaczęła ją zmieniać... nowa moda.

      Usuń
  3. Tak szczerze, nie widzę sensu zmiany nazwy bloga u osoby, która bloguje od dłużej niż roku. Poznaję, zapamiętuję taką osobę, a tu nagle zmiana szablonu, inna nazwa, jasne tło i przy 100 obserwowanych przeze mnie blogach kilka blogów zlewa się w jedno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może taka osoba po prostu źle się czuła z tą nazwą? Ludzie blogi zmieniają, ich nazwy też. A co najważniejsze, ludzie siebie zmieniają, lubią zaczynać od początku, gdy tam coś kiedyś nie wyszło. Blog to tylko blog, nie aż blog.;-)
      I nie wypominając, Karolce też się zdarzyły takie zmiany...

      PS. Wiesz co ci zrobię, jak mi czegoś nie przyślesz? :p

      Usuń
    2. Mery, Ps. jest do mnie czy Karolki?

      Usuń
    3. Do Karolki, ale jak chcesz to możesz też mi coś przysyłać :p Ja dla ciebie coś mam. :-)

      Usuń
    4. A co masz? :)). Dajjj :D

      Usuń
    5. Tak, ale nie chodzi, że zmiany są złe, tylko o taką postawę, że "o, wszyscy zmieniają - ja też zmienię!". Aktualnie w blogosferze taką fazę na zmiany przechodzimy... ;)

      I wiem, że muszę przesłać i naprawdę robię wszystko żeby to zrobić jak najszybciej, ale co zrobić jak na głowie 36546871982 spraw? xd Przepraaaaszam :*

      Usuń
  4. Bardzo dobry tekst, ale nie wiem za bardzo jak się wypowiedzieć. W blogosferze dopiero raczkuję, bo jestem w niej dopiero od sierpnia i nie poznałam jeszcze jej wszystkich cieni i blasków. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam,wtedy kiedy weszłam do blogosfery (kwiecień tego roku) było wszystko normalnie tak do czerwca. Nagle dużo blogów zmieniło szablon na ten Template Galauness by Iksandi Lojaya (ten co ma Abigail). Mega dużo dużych blogów zmieniło na ten.
    Ja tam zostaje przy tej ...ale zaczytanej..., zmieniam czasem szablon, ale i tak wracam do tego samego ;)
    Tak samo z książkami. Ja zawsze czytam o czym jest dana pozycja. Jak nie interesuję się literatury religijną lub kucharską, nawet jak dostaję do rec. ten typ książki, to odpisuję
    : dziękuję, ten typ książek mnie nie interesuje i po sprawie)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm... coś w tym jest, ale nie ze wszystkim się zgodzę. Ja np zmieniłam adres bloga i wcale nie dlatego, że przyszła jakaś moda, po prostu stwierdziłam, że mam pomysł na inny, w moim mniemaniu lepszy, i postanowiłam dokonać zmiany dość szybko, kiedy blog nie ma jeszcze roku. Ale ślepe podążanie za tłumem też mi się nie podoba - trzeba kierować się własnymi upodobaniami itd ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm, ale przecież czasem jest tak, że chcemy spróbować czegoś innego i sięgamy po książki, których normalnie byśmy nie przeczytali... Kierujemy się opiniami innych, a że nie zawsze trafimy w swój gust - to już inna kwestia...
    ps. tekst zmuszający do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście nie mam "fanpejdża" na facebooku i mam nadzieję, że nie podpadłem Tobie. :) Owszem, zapytam, co sądzicie o nowym szablonie albo coś w tym stylu, ale bez przesady: mój blog, moja sprawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fanpejdż na fejsbuku to w gruncie rzeczy dobra rzecz! :D

      Usuń
  9. Mnie natomiast czasami śmieszy gdy ktoś na siłę próbuje udawać, że nigdy za tłumem nie idzie. Wydaje mi się, że zdarza się to każdemu, ważne po prostu by częściej jednak kierować się własnymi potrzebami, gustami itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To już wiem, dlaczego u niektórych tak drastycznie pojaśniało tło, chociaż czasami to może być kwestia przypadku i "widzi mi się". Ostatnio też myślałam nad zmianą adresu bloga na mniej wymyślny, tym bardziej, że nie jest on aż tak bardzo rozpoznawalny. Stwierdziłam, że ostatecznie zmiana nic nie wniesie, będzie co ma być.

    Czasami jednak podążanie za tłumem nie jest złe np. ostatnio ruch stał się jakimś taki trendem i to akurat uważam za pozytywne zjawisko. Ale martwi mnie znów moda na palenie trawki i przekonanie o jej nieszkodliwości(ba nawet o pozytywnych skutkach) wśród młodzieży.

    Zresztą... Najważniejszy jest rozsądek i umiar.

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę zaglądała do Ciebie częściej, świetny blog! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej śmieszy mnie,gdy ktoś chce uchodzić za kogoś oryginalnego, jednak w rzeczywistosci taki nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. khem , khemm..

    Całkiem niezłe rozkminy. Ale to już tak z "ludziami" jest ; lepiej skopiować kogoś, niż pomyśleć nad czymś lepszym. Jesteśmy baardzo leniwi.
    Non stop się porównujemy.Nie wynika z tego nic dobrego, tylko sami tracimy pewność i wiarę w siebie i swoje możliwości. I po co ? Inny nie znaczy gorszy.
    Dostosowywanie się nie zawsze jest dobre .

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...