sobota, 23 listopada 2013

208. Bling Ring

Bling Ring - Nancy Jo Sales


Autor: Nancy Jo Sales
Tytuł oryginalnyThe Bling Ring: The Teenaged Burglary Gang That Took Hollywood
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 11 czerwca 2013
Liczba stron: 312


Idziesz szkolnym korytarzem i wiesz, że w tym momencie wszystkie pary oczu są skupione właśnie na tobie. Nic dziwnego, w końcu na sobie masz przecież najmodniejszy model butów, ciuchy połyskujące na każdym kroku są z najwyższej półki, a okulary przeciwsłoneczne na twoim nosie kosztowały więcej niż ktokolwiek z tego szkolnego towarzystwa jest w stanie sobie wyobrazić. Za tobą unosi się delikatny zapach perfumy, nikt jednak nie jest w stanie dokładnie go zidentyfikować, ponieważ jest ona tak droga, że większość nawet nie chce pomyśleć ile musiałaby za nią zapłacić. Ah, sława i bogactwo są takie piękne!
                                             
A właśnie sławy i bogactwa pragną nastolatki niemal w całych Stanach i na całym świecie, oglądając na każdych stronach plotkarskich gazet, w telewizji, radiu i ulicznych bilbordach gwiazdy i gwiazdeczki, które opływają w kosztowności, prezenty i nierozpakowane jeszcze torby z ostatnich zakupów na które wydały więcej pieniędzy niż przeciętny człowiek zarabia. A jeśli jest się młodą osobą mieszkającą tuż przy samym Hollywood, gdzie sław różnej maści jest ogrom, nie ma się co dziwić, że zazdrość i zawiść bierze górę. I takim właśnie sposobem, pewnego dnia piątka nastolatków postanowiła to zmienić i bez skrupułów weszła do domu Paris Hilton. Drzwi były otwarte, a wszystko na wierzchu.. Jak tu się nie oprzeć? Jesteście ciekawi jak to się skończyło, jakie były konsekwencje i ile udało im się ukraść zanim ktoś się zorientował?

Powiem szczerze, że sama nie do końca wiem co mnie popchnęło do sięgnięcia po Bling Ring, bo generalnie filmu nie widziałam, tematyka jakoś specjalnie nie porywa, okładka też nie zachwyca. Może ta wszechobecna reklama, może kilka zachwytów, może kusząca wizja zajrzenia do czyjegoś życia? Cokolwiek to było, Bling Ring przeczytałam. I sama nie jestem pewna co mam o niej sądzić. Bo to powieść co najmniej bardzo skrajna -  z jednej strony ciekawa, nietuzinkowa, podejmująca oryginalny temat, a z drugiej – nudna i bez polotu.

Bo owszem – to bardzo ciekawy, wnikliwy reportaż, napisany przyjemnym w odbiorze językiem, napisany z dużą dokładnością, wyjaśnieniem trudniejszych zagadnień, nie wszystkim przecież znanym, z wywiadami, pojawieniem się osób zamieszanych w sprawę, tych postronnych, komentarzy autorki. Tylko, że to wszystko po stu stronach (a nawet po mniej – zależy kto ile wytrzyma) zaczyna po prostu nudzić. Bo owszem, to dobry temat na artykuł, krótki materiał, ale nie trzystustronicową powieść, w której tak naprawdę zaczyna się lanie wody, bo są takie rzeczy, że można o nich napisać krótko i bardzo ciekawie lub długo i, niestety, nudno. Bardzo nudno.

Nancy Jo Sales ma niezwykle irytujący zwyczaj wracania do tych samych wątków co kilka rozdziałów i na nowo „odgrzewania starych kotletów”. Ileż razy można czytać o tym samym? Lub coś takiego – coś pisze, potem przerwa to kilka stronicowym wykładem na temat najczęściej amerykańskiej statystyki z dokładnym omówieniem przyczyn, skutków i jak to dzisiaj wygląda, a potem z powrotem, jak gdyby nigdy nic, wraca do pierwszego wątku, przez co wyprowadza czytelnika z równowagi. Przynajmniej mnie wyprowadzała – nagminnie dużo razy.

Muszę jednak przyznać, że autorka w bardzo zgrabny i ciekawy sposób potrafiła wpleść w główny wątek tej książki amerykańską kulturę, dzięki czemu czytający może bardzo dobrze ją poznać i się ją wczuć. I choć nieco irytująco mierzy wszystkich jedną miarą, to nie można nie przyznać jej tego iż umiejętnie w swojej książce edukuje nieco czytelnika, który może nawet nie jest świadomy tego jak bardzo w Ameryce rozprzestrzenił się kult sławy i pieniądza (a statystyki są straszne, uwierzcie mi).

To nie jest zła książka, ale moim zdaniem już po stu stronach jej temat został wyczerpany i dalsza część to było wielkie lanie wody na potęgę, które na pewno nie było takie potrzebne. Czy sięgnęłabym po kolejną książkę Nancy Jo Sales? Chyba nie, ponieważ ta.. nie powaliła mnie po prostu. Choć przyznaję, że czas przy niej spędzony nie był zmarnowany. Sami zastanówcie się czy macie ochotę po nią sięgać.

Recenzja dla portalu literatura.juventum.pl!

9 komentarzy:

  1. Jak dla mnie, książki na podstawię filmu mają coś nie tak z kolejnością powstawania :) Na filmie byłam (całkiem niezły), ale książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją w planach, czeka i kusi na półce.I chyba przeczytam ją dla samego poznania, czy mamy o niej takie samo zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam filmu, nie mam w planach, nawet tych dalszych, książki. Nawet przez chwilę nie poczułam do niej iskierki zainteresowania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oglądałam film i wydawał mi się nudny - pomysł po prostu nie był zbyt ciekawy. Książki jeszcze nie czytałam.

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam książki, nie mam zamiaru. Ale za to obejrzałam film i oprócz dobrej gdy aktorskiej nie dostrzegłam w nim nic głębszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Film oczywiście zobaczę, ale książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie mam zamiaru czytać tej książki, bo ani nie porywa, ani nie powoduje palpitacji serca, więc chyba wszystko jasne. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą, że rozkapryszone nastolatki są dobrym tematem na nudnawy i wtórny reportaż, a nie na całkiem długą powieść. Raczej nie zdecyduję się sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie mam ochoty na tę książkę...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...