wtorek, 12 listopada 2013

206. Mój Adam

Mój Adam - Ewa Nowak


Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Mój Adam
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 9 października 2013
Liczba stron: 315


W dzisiejszych czasach panuje myśl, że ślub jest najważniejszym dniem w życiu młodej zakochanej pary i to jaki będzie zaświadczy o ich przyszłym życiu. Dlatego też na śluby bierze się ogromne kredyty, zaprasza całą, nawet najdalszą rodzinę i pokazuje się wszystkim „na co nas stać”. I wszyscy żyją w błogim przekonaniu, że to wszystko wystarczy, aby każdy kolejny dzień był miodem i mlekiem płynący. Tymczasem to nie ślub jest najważniejszym dniem w życiu – najważniejszy jest każdy dzień po ślubie. Najważniejsze jest to, aby gdzieś między tymi pieniędzmi, kwiatami i prezentami nie stracić prawdziwej i szczerej miłości.

A właśnie o miłości jest nowa książka Ewy Nowak – Mój Adam - która stanowi zbiór dwunastu opowiadań, całkowicie niepowiązanych ze sobą, a traktujących właśnie o miłości. A właściwie o miłości, w której nie ma miłości. O braku miłości. O braku szczęścia w miłości. I o tym jak czasami można się w niej pomylić, zabłądzić, zawirować. Co robić gdy wszystko zaczyna się walić, gdy ma się ochotę pójść na skróty, gdy z tęsknoty za ukochaną osobą aż boli serce.  A to wszystko z bohaterami których poznać mogliśmy w serii miętowej, którą pokochały tysiące dziewcząt w Polsce i teraz mogą na chwile wrócić do niej wspomnieniami, podpatrując do wydarzyło się u znanych im bohaterom.

Ewa Nowak to jedna z tych autorek, których książki biorę w ciemno. Nieważne przez kogo wydana, nieważne kiedy, nieważne czy przeznaczona dla młodzieży czy dla dzieci (a musicie wiedzieć, że książki dla dzieci autorstwa Ewy Nowak są naprawdę wspaniałe i ja osobiście je uwielbiam!), najważniejsze, że jej autorstwa. Przeczytałam już każdą książkę w jej dorobku, większość nawet dwukrotnie lub trzykrotnie, i każda jest niepowtarzalna i naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ewa Nowak potrafi poruszyć moje nastoletnie serce, potrząsnąć moją nastoletnią duszą i sprawić, że jej książki połykam tak błyskawicznie, że po lekturze aż mi szkoda tej literackiej uczty. I kiedy sięgałam po Mojego Adama, miałam dosyć wysokie wymagania. I muszę przyznać, że troszeczkę się zawiodłam. Ale naprawdę troszeczkę.

Bo okazało się, że pisanie długiej powieści, w której można do woli rozwijać wątki, a krótkich opowiadań, to dwie różne sprawy.  I może się okazać, że autorka, która powieści pisze fenomenalnie równie fenomenalne napisze opowiadanie (przykład pierwszy z brzegu? Moja ukochana Montgomery! Każdy jej zbiór opowiadań to przedłużenie wspaniałości Ani z Zielonego Wzgórza i reszty – po prostu mistrzyni form krótkich i długich!). Lecz może być i odwrotnie – świetność książki nie przełoży się na świetność opowiadań. Ewa Nowak stoi gdzieś pośrodku – w całej mojej miłości do jej twórczości muszę przyznać, że te opowiadania nie są na tak wysokim poziomie jak cała seria miętowa. Owszem, lekki, przyjemny styl pozostał, język również bez zastrzeżeń, ale czegoś brakuje – jakiegoś ciągu, wydarzenia jakby w tych opowiadaniach za szybko biegły, brakuje przerwy z charakterystyczną dla tej autorki anegdotą, uśmiechem, cytatem, przygodą. Brakuje tego, za co najbardziej kocham jej dłuższe formy.

Mimo wszystko jednak autorka nie zawiodła w jednej z najcenniejszych rzeczy w książce – w morale. Morał jest i to w każdym opowiadaniu – można go znaleźć wszędzie i każdy z nich jest prosty, plastyczny, zrozumiały, a jednocześnie autorka nie przekazuje go w sposób brutalny i nachalny. Pokazuje na przykładzie, sama wciela w swoich bohaterów złe oblicza, pod nogi kładzie im całe mnóstwo problemów (mi, jako duszy wrażliwej, naprawdę czasem było ich bardzo szkoda!) i każde to opowiadanie zakańcza jakąś myślą do zastanowienia dla czytelnika. Te zakończenia są otwarte i choć u innych autorów mnie to irytuje, u Ewy Nowak mnie to zachwyca, ponieważ w naprawdę prosty, ale trafny sposób przekazuje wszystko co miała do powiedzenia i… znika. A czytelnik może na chwile pomyśleć.

Choć w Moim Adamie znalazłam kilka mankamentów, co zmienia jednak faktu, że przy tej lekturze naprawdę dobrze się bawiłam. Ewa Nowak, nawet na niższym poziomie, wciąż pozostała ulubioną Ewą Nowak i jej charakterystyczny, bardzo przyjemny w odbiorze język, humor i morał również. Czyta się błyskawicznie, dosłownie w kilka chwil i jest świetne na przerwę czy też smutne popołudnie. Polecam i młodzieży i tym starszym  - bez wygórowanych wymagań naprawdę będziecie zadowoleni!

10 komentarzy:

  1. Lubie sięgać po twórczość Ewy Nowak, dlatego i na tą pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że to jest strasznie dziwne, ale ja czytałam tylko jedną książkę Ewy Nowak. I do tego nie spodobała mi się ona. No cóż, gusta są różne. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam książek tej autorki, chociaż w gimanzjum moje koleżanki zachwycały sie twórczością tej autorki... Może sięgne kiedyś z ciekawości, ale zasadniczo mnie nie ciagnie niestety ;) Już nie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i w sumie mam podobne zdanie do Twojego - też się trochę zawiodłam. Jeśli np porównywać "Mojego Adama" do "Bransoletki" to jak dla mnie widać sporą różnicę. Ale masz rację - co innego pisać opowiadania, a co innego dłuższe formy. Jednak Nowak, to Nowak i tak pozostanie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście czytałam może dwie pozycje z dzieł Nowak, więc pewnie niedługo to nadrobię.

    zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu przeczytać całą tą serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałem zaledwie kilka książek Ewy Nowak i nieustannie je chwalę, ciągle żałując, że nie przeczytałem więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna okładka. Brzmi ciekawie może oo nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewa Nowak jest genialna.
    Jej książki też.
    I recenzja też:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...