sobota, 5 października 2013

197. Alibi na szczęście

Alibi na szczęście - Anna Ficner-Ogonowska


Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 628
Data wydania: 28 maja 2012


Zachód słońca nad polskim morzem – czy dla zakochanej duszy jest coś piękniejszego? To takie proste, codzienne zjawisko, a w jaki zachwyt potrafi wprawić niewinnego człowieka. Jak natura bez żadnych słów może zachwycić i zamknąć usta największym gadułom w swojej codziennej prostocie. I to za nic – zachody słońca są zupełnie darmowe i dostępne dla każdego – trzeba je tylko umieć zobaczyć i znaleźć czas by się przy nich na moment zatrzymać…

Hania Lerska to młoda polonistka z burzliwą przeszłością. Jej bratnią duszą jest Dominika – najlepsza przyjaciółka, którą traktuje jak prawdziwą siostrę. I choć bardzo się od siebie różnią, świetnie się uzupełniają. Żyje z dnia na dzień, próbując zapomnieć o raniących wydarzeniach z przeszłości. Kiedy jednak na jej drodze staje Mikołaj, wszystko się zmienia. Musi na nowo przewartościować swoje życie i odkryć co w nim jest dla niej najważniejsze, a poza tym na nowo nauczyć się kochać. Okazuje się bowiem, że miłość nie zna granic i zapuka do jej dzwi kiedy zupełnie nie będzie się tego spodziewała…

Ciężko mi napisać coś mądrego o Alibi na szczęście, ponieważ to lektura tak niesamowita, przepełniona tak pięknymi emocjami, że nie sposób ubrać je w słowa i przelać na papier. To książka, która potrząsa duszą, przy której wszystko wychodzi na zewnątrz, a pojawia się miejsce na najpiękniejsze myśli i uczucia. Ja sięgałam po tę powieść i jak już w nią wsiąkłam – nie potrafiłam jej tak po prostu odłożyć. Obiecując sobie, że tylko „jeszcze jeden rozdział” siedziałam z nią do późnych nocnych godzin, by następnego dnia obudzić się niewyspaną, lecz zapominając o wszystkim nie mogłam doczekać się kiedy znów do niej wrócę…

Anna Ficner-Ogonowska pisze w sposób bardzo prosty, ale przy tym niemożliwie piękny. Jej prozę czyta się jak najpiękniejszą poezję – lekko, cudownie i niesamowicie szybko. Alibi na szczęście to niezła cegiełka – liczy sobie ponad sześćset stron, a pochłania się ją w mig – tak bardzo nie można się od niej oderwać.

Główne bohaterki tej powieści to osoby dorosłe i dojrzałe – odpocząć można od buntujących się czternasto-, szesnasto- czy dwudziestolatek, które nie zawsze wiedzą czego tak naprawdę chcą. Hania, Dominika, Mikołaj, Przemek, pani Irenka i cała reszta postaci, które wciąż się na kartach tej książki pojawiają to osoby, które tęsknią i pragną prawdziwej miłości – niej tej sztucznej, wykreowanej przez amerykańskie filmy, lecz tej z głębi ludzkiego serca. Każdy z tych bohaterów jest wykreowany i przedstawiony w tak trafiony i świetny sposób, że nie sposób ich nie polubić – ja nie znalazłam tu ani jednej postaci do której nie zapałałam sympatią od samego początku.

Autorka tworzy tu niepowtarzalny klimat – rodzinne ciepło, tajemnice, codzienne radości i smutki, zakochanie od pierwszego wejrzenia, miłość unosząca się w powietrzu – czy może być coś piękniejszego? To powieść, którą można karmić duszę w smutne dni – nadaje się do tego wyśmienicie, bo oczyszcza ją ze smutku, zniechęcenia, a wlewa nowe siły by walczyć o najważniejsze i najpiękniejsze rzeczy i uczucia w życiu.


Polecam Wam powieść Anny Ficner-Ogonowskiej z całego serca – każda kobieta, która szuka pięknych i niebanalnych historii po prostu musi ją przeczytać, a na pewno się nie zawiedzie. Idealna na letnie popołudnia jak i na te zimowo-jesienne, by rozgrzewać nasze myśli i serca. W moim sercu zawsze będzie zajmować szczególne serce, ponieważ to jest po prostu pozycja wyjątkowa!

14 komentarzy:

  1. Piękna recenzja, piękna książka, piękna historia. Polecam pozostałe części:) Są równie wciągające jak ta pierwsza, o której mowa w poście;) Jedna z moich ulubionych historii. Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam właśnie ochotę na taką ciepłą powieść, która rozgrzeje mnie w te chłodne dni, za którymi nie przepadam. Dobrze, że "Alibi na szczęście" czeka na półce - czuję, że szybko nadejdzie jej kolej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się mocno rozczarowałam zarówno pierwszą jak i drugą częścią. Hania okropnie mnie wkurzała swoim sposobem bycia i wiecznym nieszczęściem, dużo bardziej przypadła mi do gustu Dominika, mimo większych lub mniejszych problemów bardzo przebojowa i energiczna, aż się chce żyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie sobie ją zamówiłam, bo potrzebuję takiej miłej historii. Czegoś co da mi poczucie szczęścia i sprawi, że przez chwilę będę mieć dobry humor :d

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mam ochotę na tę książkę, bo takie pozycje są najlepsze: zarażają optymizmem, ze szczęśliwym zakończeniem...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wiele recenzji, jedne pozytywne, inne wręcz przeciwnie. I każda ma w sobie pewnie sporo racji. Ja mam na półce dwa tomy i planuję przeczytać w tym roku. Oj wiele podejść miałam, chociaż nie zrezygnowałam z powodu złej fabuły, bohaterów czy coś tylko z braku czasu. Wrócę, zobaczymy, czy i mi się tak spodoba jak Tobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i zdecydowanie podzielam Twój entuzjazm. "Alibi na szczęście" to piękna książka <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią przeczytam :) Mam nadzieję, że znajdę tą książkę w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam to samo co Ty w trakcie czytania, jak i po. To jest jedna z moich ulubionych książek, ba, serii. Czym prędzej bierz się za kolejne, warto! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomimo zachęcającej recenzji, zastanowię się. Raczej nie mój gatunek, a ostatnio dość przeczytałam książek obyczajowych/romansów jak na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje się niczym specjalnym, ale Twoja recenzja zmieniła mój punkt patrzenia na nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja już trylogię mam za sobą, czekam teraz na nową świąteczną powieść pani Fincer-Ogonowskiej:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...