piątek, 20 września 2013

195. Błękitny zamek

Błękitny Zamek - Lucy Maud Montgomery


Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł oryginalny: The Blue Castle
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1985 rok


Marzenia – one nie pozwalają szarej i nudnej rzeczywistości owładnąć naszym życiem, zatracając się w nich i od czasu do czasu błądząc w obłokach, możemy choć na chwilę oderwać się się od obowiązków codzienności. Ten, który je ma i potrafi dobrze z nich korzystać jest szczęściarzem, lecz największe szczęście będzie miał ten, który te marzenia zrealizuje – bo czy jest coś piękniejszego?

Joanna ma już prawie dwadzieścia dziewięć lat, a wciąż jest zakompleksioną starą panną, która ulega presji rodziny i swoje życie uważa za stracone – nic jej się w nim nie podoba. Nic oprócz wyśnionego i wymarzonego Błękitnego Zamku, w którym czeka na nią jej książę z bajki i w którym zawsze jest szczęśliwa. Pewnego dnia pod wpływem chwili wybiera się do lekarza nieuznawanego przez jej krewnych, więc utrzymuje to wyjście w tajemnicy. Recepta jaką otrzymuje stawia ją na nogi i każe zmienić swoje życie, a przede wszystkim nastawienie do niego – za rok może już nie żyć, z powodu ciężkiej wady serca. Najmuje się do pracy służącej u niecieszącego się dobrą sławą pijaka, by opiekować się jego bardzo chorą córką, a potem wszystko toczy się już samo…

Wiecie, że uwielbiam Lucy Maud Montgomery? To jedna z tych pisarek, których książki to dla mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Staram się je czytać jak najdłużej by nacieszyć się cudownym, lekkim językiem, pięknymi opisami, trafnymi spostrzeżeniami i genialną, choć bardzo prostą historią, lecz czasami jest to wręcz niemożliwe, bo tak bardzo wciągają mnie do swojego świata, że nie mogę się z niego uwolnić. Najpiękniejsze w tej pisarce jest jednak to, że swoich książek ma całkiem sporo, także jest co czytać i jest czym się cieszyć – ja zaraz po ukochanej Ani z Zielonego Wzgórza, na drugim miejscu mam właśnie Błękitny zamek i o nim chciałabym dzisiaj napisać. A że o ulubionych książkach pisze się najtrudniej, bo ciężko ubrać w proste słowa te wielkie emocje, wybaczcie mi możliwą nieskładność. Tak już bywa…

Błękitny zamek to przede wszystkim powieść ponad czasowa i ponadkontynentalna. Montgomery napisała ją w 1926 roku w Kanadzie, a współczesna czytelniczka taka jak ja czy Ty, może czytać ją dziś w Polsce i niemal nie odczuwać tej wielkiej granicy. Ta autorka po prostu potrafi wcielić się w każdą rolę i wykreować swoje bohaterki w sposób tak genialny, a zarazem prosty, że czytanie jej prozy to prawdziwa przyjemność. Pięknym, choć bardzo lekkim językiem wprowadza nas w świat Joanny i jej problemów, które ta dziewczyna próbuje pokonać. Śledzimy jej historię niby z boku, a jednak żywo w niej uczestniczymy, będąc cichymi statystami obok głównych bohaterów.

Joanna to postać z początku tragiczna i budząca litość czytelnika, ale z każdą kolejną stroną możemy zobaczyć jej wielką przemianę. Na naszych oczach ta dziewczyna nieprawdopodobnie się zmienia i kształtuje, a wygląda to tak prawdziwie, śmiało i budująco, że po przeczytaniu świta nam w głowie myśl – „Ja też tak chcę!”. Poza tym mamy tu również piękny przykład głównych bohaterów, którzy pokazują, że marzenia są od tego by je spełniać i to właśnie należy z nimi robić. Wziąć życie w swoje ręce i nie czekać na lepsze czasy, odpowiednie dni, lepszych ludzi. To z pozoru zwykła opowiastka, ale z głębokim przesłaniem, silnie oddziaływująca na czytelnika i taka, która każe mu się na chwilę zastanowić.

Bardzo mnie cieszy, że w najbliższych dniach wydawnictwo Egmont wznowi Błękitny zamek. Ja swój egzemplarz mam z Naszej Księgarni, wydany jeszcze w 1985 roku, ponieważ łączą mnie z nim i wspomnienia i sentyment, bo choć czytam tę powieść już enty raz, za każdym razem jestem nią tak samo urzeczona i za każdym razem połykam ją w całości i mam ochotę na więcej. Niesamowita, dająca do myślenia, ciepła, przyjazna, zabawna – czego chcieć więcej? Sięgajcie po nią, ja Was do tego serdecznie zachęcam!

11 komentarzy:

  1. Mam to nowe wydanie, ale nie mogę się doczekać aż będę je mogła porównać z wcześniejszymi tłumaczeniami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym poznać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że czytałam tę książkę w szkole średniej, ale tyle czasu już upłynęło od tego momentu, że fabuła ,,Błękitnego zamku'' rozpłynęła mi się niczym poranna mgła.
    Teraz tak sobie pomyślałam, że ja przecież tak nie lubię klasyki a wyjątkowo całą serię o ,,Ani z zielonego wzgórza'' oraz inne dzieła Lucy Maud Montgomery pokochałam. Widać autorka ma wyjątkowy dar, dzięki któremu potrafi zjednać każdą osobę o różnych preferencjach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z twórczości tej autorki znam tylko wspaniałą, ukochaną Anię, więc czas chyba troszeczkę poszerzyć horyzonty :) Fabuła mnie zaciekawiła, więc kiedyś z pewnością przeczytam.
    Z tym, co pisałaś o ponadczasowości,trochę kłóciło mi się zdanie "29-letnia stara panna", ale myślę, że kiedy już przeczytam tę książkę,to nie zwrócę na to większej uwagi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Autorka mojego dzieciństwa, jak najbardziej sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiałam, uwielbiam i chyba na zawsze będę darzyła sentymentem książki tejże autorki. Poza kultową już "Anią.." przeczytałam kilka innych jej książek, jednak "Błękitnego zamku" jak na razie nie miałam przyjemności czytać, tak więc na pewno w niedalekiej przyszłości to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba na dzień dzisiejszy nie mam ochoty na L. M. Montgomery. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjemna, ale mnie nie zachwyciła. Pierwsza połowa powiewała nudą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twórczość L. M. Montgomery! I często do niej wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli masz taką możliwość to pożycz od znajomego nowe wydanie. To które posiadasz jest niepełne ;-/
    A recenzja bardzo mi się podobała i ja również uwielbiam tą książkę;D
    Będę zaglądać.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...