piątek, 29 marca 2013

Top10 - najważniejsze książki mojego życia (#1)

Słowem wstępu - na fejsbuku wspomniałam, że ostatnio chodziło mi po głowie stworzenie swojego własnego rankingu Top10, które kiedyś namiętnie czytałam u Futbolowej. Teraz przyszedł czas na mnie - mam zamiar mniej więcej co tydzień jeden ranking po kolei (!) dodawać. Na razie wstępnie w piątek, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu :)

***

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.





Pismo Święte - nie sięgam po nie bardzo często, ale co jakiś czas. Częściej słucham niż samodzielnie czytam. Źródło inspiracji, natchnienia, tu znajduje wszystko czego szukam. Zdecydowanie jedna z najważniejszych książek w moim życiu.





A.A. Milne, Kubuś Puchatek - uwielbiam Puchatka! Najpiękniejsza książka mojego dzieciństwa, po którą w chwilach smutku sięgam do dnia dzisiejszego. Pamiętam jak zaśmiewałam się do łez czytając przygody przyjaciół ze Stumilowego Lasu. Tam są jedni z moich ulubionych książkowych postaci i pocieszenie każdego smutku. Poza tym niewyczerpane źródło radości!




L.M.Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza - jedna z najpiękniejszych książek mojego życia. Zresztą cały cykl jest mi ogromnie bliski. Pani Montgomery jest dla mnie prawdziwą mistrzynią słowa, Ania to bohaterka za którą szalałam i którą szukałam całe swoje życie. Ogromnie byłam zła na Panią Polonistkę, że nie omawialiśmy jej jako lektury, nie mniej jednak pierwszą część jak i kolejne przeczytałam po kilkanaście razy, za każdym tak samo świetnie się bawiąc <3




A. Lindgren Pippi Pończoszanka - przyznaję, że Pippi wygrała tu zEmilem ze Smalandii Dziećmi z Bullerbyn, ale chyba tylko dlatego, że ją poznałam pierwszą. Uwielbiałam tę małą rudą dziewczynkę, która mieszkała w Willi Śmiesznotce. Za jej cięty języczek, za jej przygody, za jej charakterek... Zresztą cała twórczość Astrid Lindgren jest wspaniała, to książki idealne dla każdego dziecka i nastolatka. Mam nadzieję, że kiedyś sama będę mogła czytać ją moim dzieciom!



M. McDonald Hania Humorek ogłasza niepodległość- dostałam tę książkę na chyba dziesiąte urodziny i oszalałam na jej punkcie. Przez kilka następnych lat cudowna Hania Humorek była moim numerem jeden, zebrałam prawie całą serię jej przygód (a jest ich kilkanaście) i do dziś z sentymentem wspominam.




S. C. Lewis Opowieści z Narnii - okej, faktycznie najpierw pooglądałam film Lew, Czarownica i stara szafa, który wtedy właśnie wchodził do kin, ale zaraz potem sięgnęłam po książkową wersję. Do dziś nie potrafię powiedzieć, która część tego cyklu jest moją ulubioną (choć bohatera wskażę bez trudu - Łucję!), każda ma w sobie coś świeżego, ciekawego, każda wnosi coś pięknego i niepowtarzalnego. Lewis napisał cudowną baśń, którą wg mnie powinien poznać każdy. Ja na tegorocznych wakacjach mam zamiar wszystkie części sobie odświeżyć!


W.M.Thackeray Pierścień i róża - dostałam tę książkę kiedyś na zakończenie roku szkolnego, ale ponieważ nie zachęcała mnie specjalnie ani okładką ani treścią trochę przeleżała na półce zanim po nią sięgnęłam. A kiedy zaczęłam ją czytać z miejsca się zakochałam w tej niezwykłej, mądrej i dowcipnej historii! Co jakiś czas lubię do niej wrócić, moje wrażenia sprzed roku mogliście przeczytać tutaj.




F.H.Burnett Mała księżniczka - długo się zastanawiałam czy nie umieścić tu Tajemniczego ogrodu albo Małego lorda, które również są dla mnie bardzo ważnymi książkami, w końcu jednak wygrała Mała księżniczka, ponieważ jest chyba najsmutniejsza i najbardziej poruszająca. Ogromnie lubię tę pozycję, jest dla mnie jednym z arcydzieł literatury dziecięcej!



R. Dahl Charlie i fabryka czekolady - kiedyś spacerowałam w bibliotece nie wiedząc jaką książkę wybrać i właśnie ten tytuł przykuł moją uwagę. Jeszcze tego samego wieczoru przeżyłam prawdziwą przygodę razem z Charlim w fabryce czekolady. Ta książka ma również swoją genialną ekranizację, którą uwielbiam prawie tak samo jak pierwowzór. Moją recenzję również sprzed roku można przeczytać tu.



M. Pagnol Żona piekarza - ta książka jest dla mnie ważna nie tylko dlatego, że była moim pierwszym egzemplarzem recenzyjnym, nie tylko dlatego, że długo jej oczekiwałam i kiedy ją rozpakowałam to była moim najlepszym prezentem, nie tylko dlatego, że czytałam ją w okresie przed samymi świętami Bożego Narodzenia i z nimi mi się kojarzy, ale przede wszystkim dlatego, że jest to genialny dramat, który rozbawia do łez i pokazuję wspaniałą francuską kulturę. Groteska z nutką tragedii.



***
Uff, to wszystko. Ten powrót do najpiękniejszych książek mojego życia był dla mnie wspaniały - chętnie przeczytałabym te wszystkie lektury jeszcze raz. Szkoda, że nie mam więcej miejsca (a może to i dobrze...?), bo mogłabym wymieniać jeszcze baaaardzo długo.

A jakie są Wasze typy?

Nie widzę sensu dodawać osobnego posta z życzeniami (które wkrótce pewnie zaleją internet), ale już dzisiaj pragnę życzyć Wam wesołych świąt, spędzonych w gronie rodziny, w spokoju i radości ze Zmartwychwstałym. Smacznego jajka i mokrego dungusa!

1 komentarz:

  1. Ania, Pippi, Kubuś i Mała księżniczka - uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...