sobota, 30 marca 2013

152. Zerwane zaręczyny


Zerwane zaręczyny - Agatha Christie


Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginału: Sad Cypress
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 18 lutego 2013
Liczba stron: 240


Zaręczyny to dla każdej kobiety powinien być moment niezwykły, zaskakujący i pełen radości, a także moment otwierający w życiu kolejny nowy rozdział. Te magiczne dwa słowa, często jeszcze wcześniej okraszone pięknymi komplementami, powinny wycisnąć z oczu łzy i zamknąć usta, bo czasami nie lepiej nie mówić nic więcej niż potrzeba. Lecz czy takie zaręczyny są drogą do pięknego życia małżeńskiego?

Elinor i Roderick znają się od dziecięcych lat i od tego czasu czują do siebie ogromną sympatię. W wieku dorosłym ku uciesze całej rodziny, a zwłaszcza chorej ciotki Laury zaręczają się i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będą stanowić szczęśliwe małżeństwo. Niestety kiedy tylko Roddy poznaje Mary od razu się w niej zakochuje i ze skruchą wyznaje Elinor, że nie może się z nią ożenić. Kilkanaście dni później Mary nie żyje, a wszystko wskazuje na to, że winna jej śmierci jest właśnie niedoszła narzeczona. Tylko Herkules Poirot ma pewne wątpliwości i rozpoczyna śledztwo, aby oczyścić ją z zarzutów. Czy mu się to uda?

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z prozą Agathy Christie wiedziałam od razu, że to pisarka, którą nie od parady nazwano Królową Kryminałów. Takich zawiłych i genialnych intryg jeszcze nigdy nie spotkałam i już dawno tak świetnie nie bawiłam się podczas odkrywania zakończenia. Ale czy w kolejnej książce potrafiła to powtórzyć? Jak najbardziej!

Pośród koszmaru przeciętność jest symbolem nadziei, jedynej nadziei. A zresztą to, co pospolite, zawsze poczytywałem za najlepsze.

Przyznam szczerze, że na początku niezbyt ciekawie się to zapowiadało – może dlatego, że narracja jest trzecioosobowa, wszystko opowiada nam bezuczuciowy i wszystkowiedzący narrator, a kilka pierwszych rozdziałów to wprowadzenie do akcji. Lecz kiedy na scenę wchodzi Herkules Poirot wszystko nabiera tempa, wydarzenia mkną coraz szybciej, przez głowę przelatuje tysiące myśli, a od książki nie można się oderwać. Kryminał staje się coraz bardziej mroczny, lecz jednocześnie posiada urok, klimat i lekkość.

W kryminałach Agathy Christie najbardziej uwielbiam to, że w samej końcówce nie możemy przestać ich czytać, bo to kto okaże się tym feralnym mordercą absorbuje wszystkie nasze myśli. Autorka nas zwodzi, prowadzi przez różne kręte ścieżki, tak, że sami nie wiemy co o tym myśleć. A kiedy już poznajemy ostatnie strony dochodzi do nas jak logiczne i proste jest to rozwiązanie choć tak trudne do odgadnięcia.

Człowiek ma zawsze instynkt życia. Nie żyje dlatego, że nakazuje mu to takie czy inne rozumowanie. Ktoś, o kim mówimy: „lepiej, żeby umarł”, wcale nie życzy sobie śmierci. Z drugiej strony ludzie posiadający na pozór logiczny cel w życiu odchodzą, ponieważ brak im sił do walki.

Zerwane zaręczyny to kolejny mistrzowski kryminał angielskiej Królowej Kryminału, który mnie porwał i zachwycił. Mam nadzieję, że każdy kolejny po który sięgnę będzie jeszcze lepszy, jeszcze bardziej zagadkowy, a przynajmniej równie dobry. I choć ta pozycja jest trochę gorsza niż A.B.C to zdecydowanie warta uwagi.

8,5/10
Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

14 komentarzy:

  1. Autorka przez niektórych chwalona, przez innych niekoniecznie... Może kiedyś z ciekawości się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nigdy nie czytałam żadnej powieści A. Christie , chociaż recenzji to ja się naczekałam. I większość osób poleca właśnie "A.B.C". Szkoda, że kiedy przychodzę do biblioteki nigdy nie szukam powieści tej autorki.
    Fabuła ciekawa. Interesuje mnie kto został tym mordercą, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że to była narzeczona za wszystkim stoi. Może i miała motyw, ale rzadko kiedy dochodzi wtedy do morderstwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie nie przepadam za kryminałami tej autorki, próbowałam już chyba dwa razy i nie podchodzą mi. Dlatego też jestem, mimo entuzjastycznej recenzji, na ''nie''. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu czytam książki Agathy Chrisite, więc po tę kiedyś też na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tą autorkę. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale widzę czytając Twoją recenzję, ze to coś dla mnie.
    Radosnych Świąt Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie czytałam żadnego jej kryminału. Ale chętnie popytam się o "Zerwane zaręczyny" w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczyna się słodko, a kończy jak zawsze. Czytałam tylko jedną powieść tej autorki, ale mam ochotę na więcej. Powyższą przeczytam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od tego kryminału rozpoczęłam przygodę z twórczością panią Christie. Zgadzam się z Twoją opinią. Bardzo dobry kryminał, który porwał mnie bez reszty nie mogłam się od niego oderwać, aż do ostatniej strony. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Christie czytałam tylko "Dwanaście prac Herkulesa", które średnio przypadły mi do gustu, jednak zdecydowanie zamierzam kontynuować swoją przygodę z tą autorką :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię panią Christie, więc z chęcią przeczytam jakąś jej książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już tak dawno nie czytałam Christie, muszę nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam (prawie) wszystkie książki pani Christie. Jej pióro jest intrygujące, ale i lekkie - bardzo szybko się czyta. No i nigdy nie zawiodłam się na tym, że np. historie są do siebie bardzo podobne, bo tak w tym wypadku nie jest! :)

    [czytelniaa]

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki, choć wiele osób poleca mi jej książki. Myślę, że wkońcu się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  14. To jeden z moich ulubionych kryminałów Christie :-) Zdecydowanie wart polecenia!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...