wtorek, 19 marca 2013

147. Syrena


Syrena - Tricia Rayburn


Autor: Tricia Rayburn
Tytuł oryginalny: Siren
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: maj 2011
Liczba stron: 360


Stawiasz bose stopy przy samej krawędzi i ostatni raz spoglądasz w dół. Nawet nie sądziłaś, że urwisko będzie aż tak wysoko. Lecz pod tobą szumiąca woda wzywa cię do siebie i już nie potrafisz dłużej się opierać. Czujesz, że to co robi twoje ciało nie zgadza się z głosem rozsądku, ale nie masz w sobie takiej siły, aby się przeciwstawić. Bierzesz ostatni długi oddech i skaczesz w dół.

Vanessa i Justine to szczęśliwe, kochające się siostry. Co roku jeżdżą ze swoimi rodzicami na wakacje blisko morza, do miasteczka Winter Harbor. Pewnego dnia między starszą siostrą – Justine, a rodzicami wybucha kłótnia i dziewczyna wybiega w domu. Kieruje się nad urwisko i skacze z niego. Następnego dnia fale wyrzucają jej martwe ciało na brzeg. Vanessa nie może się z tym pogodzić. Tęskni za siostrą, a do tego wciąż słyszy jej głos. Postanawia wrócić do Winter Harbor i zamieszkać tam przez jakiś czas w samotności. Czy razem z przyjacielem Simonem uda jej się rozwiązać tajemniczą zagadkę tego miejsca?

Możesz szukać... ale żeby go odnaleźć, on sam musi tego chcieć.

Syrena jako książka intrygowała mnie już od dawna. Chociaż raczej nie sięgam po powieści tego typu to motyw syren, znany mi z legend, bajek i baśni przekonywał mnie, że to może być naprawdę ciekawa lektura. Postanowiłam spróbować i przekonać się czy w wersji współczesnej te morskie stworzenia również mnie zachwycą. I zachwyciły, choć nie do końca.

Tricia Rayburn miała przede wszystkim świetny pomysł na swoją powieść. Syreny nie są tam właściwie motywem przewodnim, choć bez nich oczywiście cała książka nie miałaby sensu, jednak pojawiają się rzadko i to dopiero w połowie. Są jakby tłem do wydarzeń rozgrywanych w miasteczku i stanowią „punkt oparcia” na którym trzyma się fabuła. Czytelnik przez całą lekturę zastanawia się kiedy nastąpi ten punkt kulminacyjny i kiedy w końcu wyjdą na jaw te tajemnice. Kiedy to się stanie, okazuje się, że właśnie przewraca ostatnią stronę…

Woda potrafi zmieniać kierunek, nabierać rozpędu i bez ostrzeżenia porywać cię za horyzont.

Wspaniała jest również aura jaka wytworzona jest w Syrenie. Genialnie zbudowany klimat -  kiedy tylko otwierałam książkę od razu czułam jakbym przeniosła się do Winter Harbor i razem z bohaterami przeżywała przygody. Dzięki temu urokowi, dzięki rozległym, ale ciekawym opisom można wczuć się w lekturę i jeszcze lepiej ją odebrać.

Język niestety troszkę kuleje, i choć może nie jest tragiczny, to mnie nie zadowolił ani nie zachwycił. Tricia Rayburn mogłaby swój warsztat jeszcze trochę poprawić i mam nadzieję, że w kolejnych częściach trylogii po które mam zamiar sięgnąć będzie coraz lepiej – z pewnością posiada potencjał, ma świetne pomysły, wyobraźnię, ale czegoś mi tu brakowało. Możliwe, że to wina polskiego tłumaczenia (co jest bardzo możliwe), co nie zmienia faktu, że czasami są w tej książce nudne momenty.

Bu. Nie powiedziała „Wielkie dzięki, siostrzyczko” czy „Tym razem naprawdę przeholowałaś”, ani nawet „Od tej pory radź sobie sama” - przy czym każdy z tych tekstów pewnie wycisnąłby mi łzy z oczu – jednak nie spowodowałby nieprzyjemnego dreszczu, jaki wywołało to jedno słowo.

Wtedy jeszcze nie mogłam o tym wiedzieć, ale właśnie to słowo było ostatnim, jakie miałam usłyszeć z ust Justine.

Czy polecam Syrenę? Zdecydowanie tak! To świetny początek genialnie zapowiadającej się trylogii! Pierwsza część stanowi jedynie wstęp, mam nadzieję, że w dalszych tomach będzie coraz lepiej. Skierowana w szczególności do młodzieży na pewno zadowoli niezbyt wymagających czytelników, a ci którzy będą chcieli się przy niej odprężyć również się nie zawiodą, choć nie twierdzę, że to lekka powieść na jeden wieczór. Sprawdźcie zresztą sami – ja polecam!

7/10
Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

13 komentarzy:

  1. Bardzo miło wspominam lekturę tej książki i jej mroczny klimat. Z pewnością zapoznam się z kolejnymi tomami serii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda książka leży na półce już kilka miesięcy i doczekać się swojej kolei nie może, ale skoro rzeczywiście jest tak fajna, to chyba sięgnę po nią wkrótce :) Skoro przyczepiłaś się języka, to ja pewnie jej nieźle pojadę w ocenie :P No nic, trzeba spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła może i ciekawa, ale jakoś mnie nie pociąga.. Jeszcze ten kulejący język... Na razie spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytam ją jak tylko dostane przesyłkę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta fajna, kontynuacja mniej, ostatni tom przyjemny, aczkolwiek jak na zakończenie to... Spodziewałam się czegoś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie dla mnie, więc pewnie ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam książki o syrenach, ale mam w planach, bo wydaje mi się bardzo interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja od jutra zacznę czytać, koleżanka mi pożyczy :) Podobno wspaniale się czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam tę ksiażkę w wakacje i wciąż zbieram się do napisania recenzji.Jak już powstanie, pewnie będzie w podobnym tonie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka jest rzeczywiście fajna i wciągająca. Może dlatego, że nie wiele jest współczesnych powieść dla młodzieży, w których główną rolę odgrywałyby syreny. :D Tak na marginesie, to ja jakoś nie odczułam, aby z tłumaczeniem było coś nie tak, ale nie przeczę, że po prostu za bardzo wciągła mnie historia. :D Jestem bardzo ciekawa kolejnej części :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozbudziłaś moją babską ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją w planach ale chyba jeszcze nie teraz. :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...