poniedziałek, 11 lutego 2013

133. Insygnia. Wojny światów




Autor: S. J. Kincaid
Tytuł oryginalny: Insignia
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 470
Data wydania: 6 lutego 2013


Wyobraź sobie, że masz taką niezwykłą możliwość przeniesienia się do przyszłości. Jak ona będzie wyglądać? Nikt tego nie wie, choć przecież wszystko zależy od nas, ludzi. Ty możesz jednym pstryknięciem palca znaleźć się sto lat do przodu. I trafiasz w sam środek trzeciej wojny światowej, kiedy kontynenty tworzą koalicję, a życie ludzkie mogą uratować elitarni członkowie Sił Układu Słonecznego…

Tom Raines nie zna swojej matki, a jego ojciec jest pechowym hazardzistą, który włóczy się z synem między jednym kasynem a drugim. Chłopak spędza dnie na graniu w symulacje komputerowe i jest w tym naprawdę dobry. Pewnego dnia jego talent dostrzega pewien mężczyzna, który proponuje mu dołączenie do kadetów w Wieży Pentagonu, gdzie będzie mógł szkolić się na przyszłego żołnierza Sił Układu Słonecznego. Jednak to będzie kosztować go porzucenie własnych, antypolitycznych przekonań i całkowite zaufanie swoim nauczycielom, których tak na dobrą sprawę nie zna. Czy będzie go na to stać?

Insygnia. Wojny światów to książka, która podchodzi pod gatunek science-fiction, którego ja szczerze mówiąc nie znam, po prostu nie czytam takich książek i nie interesowały mnie one nigdy. Od teraz wiem, że ten gatunek jest zdecydowanie nie dla mnie, bo już dawno tak się nie wynudziłam czytając opisy kosmicznych walk, które jak dla mnie były okropnie nudne i nużące, a fabuła sprawiała, że miałam tylko ochotę jak najprędzej skończyć czytanie.

Książka S.J.Kincaid z pewnością ma potencjał i będzie na pewno wspaniałą i ciekawą powieścią dla tych, których ten gatunek interesuje i ciekawi, ale dla reszty (takiej jak ja) będzie on nudną lekturą, którą nie mogłam się doczekać kiedy skończę. I jak wcześniej każdą książkę wydawnictwa Egmont z radością witałam na swojej półce, ta wyląduje wśród tych do których nie mam zamiaru więcej wracać. Za dużo jest tu komplikacji, za dużo niepotrzebnych zdarzeń, niepotrzebnych wątków i zbyt dużo skomplikowanych i mylących się za każdym razem, kiepsko wykreowanych bohaterów.

Nie zrozumcie mnie źle, Insygnia nie są książką koszmarną, nie są totalną porażką, są po prostu nie dla wszystkich. Autorka posługuje się bardzo lekkim, ciekawym językiem, wprowadza kilka ciekawych wątków (które niestety gubią się w całej reszcie tych, które są śmiertelnie nudne) oraz z pasją przedstawia wymyślony przez siebie świat, w którym umiejscowiła swoich bohaterów. Brakowało mi tutaj jednak trochę więcej akcji, ponieważ większość to jednak zwyczajne dialogi i długie opisy.

Sami zdecydujcie czy chcecie debiut S.J. Kincaid przeczytać czy nie – do mnie on nie przemówił, lecz myślę, że wielu z Was przypadnie on do gustu i warto dać mu szansę – może akurat Wam się spodoba. Ja przekonałam się, że gatunek s-f nie jest dla mnie i już na pewno w najbliższym czasie po niego nie sięgnę. A co do książki, jak już wyżej napisałam – sami zdecydujcie.

5/10

14 komentarzy:

  1. To ja sobie chyba odpuszczę, szczególnie, że stos się piętrzy, a czytać nie ma kto, bo już po feriach ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odpuść sobie ;] No zwłaszcza, że po feriach już.. - i koniec lenistwa!

      Usuń
  2. Póki co raczej się za to nie będę zabierać. Możliwe, że kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. SIĘ NIE ZGADZAM! :D Ale już o tym wiesz xD Według mnie książka jest dużo lepsza i naprawdę warto ją przeczytać, a z Toba trzeba coś zrobić hyhy :D *kopnąć*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, przegięłaś koteczku <3
    Właśnie dzisiaj odebrałam książkę z poczty i jestem na 70 stronie i nie wiem co będzie dalej, ale wiem, że książka ma potencjał i mnie strasznie zaciekawiła, więc bd dobrze ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co myśleć ;)
    P.S Zapraszam na konkurs do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do mnie jedzie, więc przeczytam, ale szkoda, że tak niska ocena. Liczyłam na ciut lepszą. No nic, sama się przekonam czy to książka dla mnie, czy nie, bo w sumie sf to mi tak nie po drodze, więc nawet nie wiem, czy lubię, czy nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic już nie zmienię, bo książka jest w drodze, ale mam nadzieję, że na mnie zrobi lepsze wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno po nią nie sięgnę, bo to nie moje klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie nie moja bajka:) Gatunek do mnie nie przemawia, więc odpuszczę sobie tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od zawsze mnie bardziej podróże w przeszłość interesowały niż te w przyszłość, ale pomijając to, niekoniecznie ciągnie mnie do tej książki, tym bardziej że nie jestem fanką science-fiction, dlatego nie będę ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, a to jednak smutne trochę, bo spodziewałam się czegoś lepszego - zwłaszcza po tych entuzjastycznych opiniach na zagranicznych portalach :) Z drugiej strony dla fanów gatunku to może być prawdziwa gratka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziwne, nikt nie lubi science fiction a "Igrzyskami śmierci" czy jakimś "W otchłani" to się wszyscy zachwycają, jak to jest? ;D
    Ta książka całkiem mnie zainteresowała i myślę, że mnie by się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam książki, ale spróbuję z tym gatunkiem - trzeba poznawać nowe rzeczy.:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...