czwartek, 24 stycznia 2013

125. Zakład o miłość




Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Zakład o miłość
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: listopad 2011
Liczba stron: 246


Czasami jedna chwila wystarczy, żeby nasze życie się zmieniło, jeden wieczór, dzień, żeby zmieniło swój bieg o 180 stopni. Czasami nawet nie zauważamy tej chwili i przegapiamy ją, a ona przecież w przyszłości tak wiele będzie dla nas znaczyć. Czy nie byłoby łatwiej, gdybyśmy wiedzieli o tym co szykuje nam los o wiele wcześniej? Lecz czy wtedy moglibyśmy się na to lepiej przygotować…?

Sylwia to bardzo cicha, nieśmiała dziewczyna. Zawsze robi to o co proszą ją inni, często nawet nie pytając ją o zdanie. Kończy szkołę poleconą przez rodzinę, zdaje na studia wybrane przez rodziców, a potem kontynuuje rodzinny biznes w galerii sztuki. Nawet narzeczony, za którego ma wyjść już za dwa tygodnie nie był do końca jej wyborem – po prostu spełniał wszystkie warunki rodziców. Za to Aleks, zwany Cichym jest jej całkowitym przeciwieństwem – bogaty, wpływowy, ma tysiące znajomych i zawsze robi to na co ma ochotę. I pewnego wieczoru w klubie, kiedy widzi śliczną Sylwię zakłada się z kolegami, że dzięki niemu i pod jego urokiem ona odwoła swój ślub. A on przecież nigdy nie przegrywa – szkoda tylko, że w swoich planach nie uwzględnił, że może naprawdę się w niej zakochać…

„Na tym polega życie. Jego zawiłości, narastające trudności, piętrzące się problemy...Zakręty losu, które wciągają nas w swoje meandry, bawiąc się nami, sprawiając, że czasami szalejemy, a innym razem gubimy się we własnych odczuciach...to wszystko sprawia, że życie jest takie piękne. Takie dziwne. Pełne niespodzianek.”


O Agnieszce Lingas-Łoniewskiej słyszałam tak wiele skrajnych opinii, że musiałam się przekonać co w niej jest. Bo jak to – jedni się nią zachwycają, a inni obrzucają błotem? Dlaczego wciąż jest na językach i recenzjach tak wielu blogerów? Moją ciekawską naturę mogłam zaspokoić kiedy pewnego dnia łut szczęścia sprawił, że „Zakład o miłość” znalazł się w moim domu - i niestety musiałam gorzko się rozczarować…

„Nie można się uleczyć z takiej miłości. Trzeba ją przyjąć, pielęgnować i nie szukać antidotum. Takie uczucie jest na całe życie.”

Ta powieść jest tak przesłodzona, wyidealizowana, że gorzej już być chyba nie może. Zwłaszcza, że wydawnictwo na okładce obiecuje, że będzie to piękna historia, która wzrusza – przeprasza bardzo, ale mnie nie wzruszyła. Wręcz przeciwnie – zmuszałam się, żeby czytać ją dalej, bo chciałam dać Lingas-Łoniewskiej jeszcze jedną szansę – może w końcu zachwyci i porwie. I dostarczy tego co obiecuje na okładce… Nie dostarczyła.

To co najbardziej mnie irytowało to moralizatorstwo. Para głównych bohaterów przedstawiona była jako ludzie zagubieni, którzy wciąż szukają swojej drogi, a jeszcze na dodatek się zakochali. Ale litości, czy ciągle musiały z ich ust padać takie puste frazesy, których nie powstydziłby się Coehlo? Utrudniają czytanie, skłaniają wręcz o rzuceniem książką o ścianę z rozpaczy, że ktoś wydał taki gniot.

Nie będę tak bardzo znęcać się już nad bohaterami, zwłaszcza głównymi, którzy jak dla mnie są jedną wielką porażką, powiem może jeszcze, że nigdy nie chciałabym spotkać takiej osoby jak chociażby Sylwia. Rozumiem, że ktoś jest nieśmiały, ale to co autorka z nią zrobiła błaga o litość. Tylko ciotka Eugenia zdobyła moją sympatię i była bohaterką dla której brnęłam dalej w lekturę. Reszta jest jedną wielką porażką.

„Nigdy nie wiemy, co się czai za rogiem, za zakrętem. To chyba sprawia, że życie jest takie wspaniałe i ekscytujące.”

Owszem, styl autorki jest całkiem przyjemny, język kuleje, ale czyta się w miarę lekko, lecz banalność, przewidywalność jaka tutaj jest oraz postacie, które wołają o pomstę do nieba moim zdaniem są nie do wybaczenia i uprzykrzają lekturę. Ja osobiście nie polecam i wątpię, żebym sięgnęła jeszcze po jakąś książkę tej pani…

4/10

19 komentarzy:

  1. Szkoda, bo z początku, jak cyztałam opis książki wydawało mi się fajne, a rzadko, bardzo rzadko zaglądam do obyczajówek... No ale przynajmniej wiem, żeby się już nie zastanawić przy tej autorce i poświęcić czas na inne tytuły;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno nie przeczytam tej książki, nie lubię takich przesłodzonych "dzieł".
    Pozdrawiam! (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj już nie przesadzaj. Owszem słodko było i można byłoby to nieco wyprostować, ale powiem Ci, że tacy ludzie żyją wśród nas. Być może nie są wymarzonymi bohaterami romansów, jednak istnieją. Kwestia dobrej obserwacji świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją droga jestem ciekawa opinii PN4, bo z tego co pamiętam PN3 się nie podobał.

      Usuń
  4. A ja słyszałam same dobre rzeczy o tej książce, widzę jednak, że nie do końca słuszne. Pasuję, ponieważ nie są to moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy zobaczyłam recenzję "Zakładu o miłość" musiałam ją od razu przeczytać ;)Po niej muszę stwierdzić, ze gusta są różne i tak było, jest i będzie. Mi książka przypadła do gustu. Co do bohaterów - z czasem może i wydawali się przerysowani, jednak znam osobę podobną do Sylwii (charakterem), dlatego nie wadziło mi to w oczy, a dodawało pozycji realizmu. Wszystko przepełnione emocjami - tak jak lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam osobiście bardzo mi się podobała. Może i ma klika rażących mankamentów, ale rewelacyjna historia przyćmiewa wszelkie niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z przesłodzoną fabułą. Ilość wykrzykników gdzieniegdzie mnie przerażała i bardzo irytowała. Książka przyjemna, ale szału nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tej książki pani Agnieszki jeszcze nie czytałam, ale na pewno to nadrobię, mi tam się jej styl i słodzenie podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie sobie odpuszczę, ale może kiedyś spróbuję, aby sobie własne zdanie wyrobić.

    OdpowiedzUsuń
  10. A mimo to, że Tobie się tak bardzo nie podobała, z miła chęcią bym po nią sięgnęła. Czytałam kilka dobrych recenzji na jej temat, więc nie czuje się zniechęcona.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam już podobny film i moim zdaniem dobrze się oglądało, ale nie jestem pewna, czy równie dobrze będzie się to czytało. Tak więc na razie sobie ją odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja za to mam podobne odczucia do Ciebie. Co prawda, "Zakładu o miłość" nie czytałam, lecz mam jeszcze w pamięci "W zapomnieniu" tej samej autorki i niestety, zmienić tylko imiona, troszkę fabuły i mamy gotową drugą recenzję. Daleko książkom do ideału.
    Ale muszę tutaj wspomnieć o jeszcze jednej pozycji tej pani - "Szóstym". Co prawda, też troszkę kuleje ta książka pod względem językowym, troszkę fabularnie, jednak pierwsze czytanie to wciągnięcie na maxa i żadnych zastrzeżeń się wtedy nie ma. Dopiero potem wychodzą. Jednak akcją przewyższa "W zapomnieniu"...

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz słyszę o książce. Myślę, że to nie są do końca moje klimaty, więc odpuszczę. Chociaż okładka jest prześliczna;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Opis fabuły wydawał się kuszący, dlatego szczęka dosłownie mi opadła gdy zaczęłam czytać dalej. Ja raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To have a higher exposure for your products or personality, being active on social website like Twitter is necessary at present. website to buy twitter followers

    OdpowiedzUsuń
  16. Be attentive while you Buy YouTube Views. It might be a gimmick. Contact us for support and information. buy youtube subscribers

    OdpowiedzUsuń
  17. If you are using this system conscientiously, all this as well as much a lot more can be in you cat. buy facebook usa likes

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...