sobota, 30 czerwca 2012

Są wakacje, jest i stos!

Witajcie!
Ostatnio coraz częściej pokazujecie swoje stosy i plany na wakacje, więc i ja się pochwalę. A książek jestem zadowolona bardzo i już nie mogę się doczekać kiedy je wszystkie przeczytam!


Na początek to co było już w poprzednich stosach, ale nie miałam okazji przeczytać. Teraz na wakacjach to odpowiedni moment, aby przestały się kurzyć na półkach ;) Jest tu Trylogia Czarnego Maga Trudi Cavanan (dwa tomy, ale trzeci też jest),  "Życie Pi", "Linia życia" Picoult, Zafon, Gaardner, Lisa See oraz kilka zaległych jeszcze egzemplarzy recenzyjnych.


 Teraz bardziej aktualnie. Ten stos wyjątkowo mnie cieszy, bo znajdują się w nim same perełki. "Potem" i "Siostra" od Świata Książki, "Amore i amaretti" od Bellony. Biografia Wojciecha Manna "Rock Mann", która na pewno umili nie jedno wakacyjne popołudnie, "Moje drzewko pomarańczowe" z biblioteki. Trzy tomy serii Jutro, z których jestem najbardziej zadowolona to zakup własny, a pierwsza część Zwiadowców i ponownie Picoult "Jesień cudów" oraz "Dziewiętnaście minut" pożyczone.


 Stosik w całości z biblioteki. Te książki planuję przeczytać na przełomie sierpnia i września i zdaje się, że niewiele z nich zrecenzuję. Z perełek mogę wyróżnić tu "Isolę", "M jak Magia", "Wilczy brat" i "Wybrańcy".

 Trochę tych książek jest, a jednak całe dwa miesiące przed nami. Mam nadzieję, że uda mi się podnieść poziom czytania w lato ^^. 

Czerwiec wypadł pod kątem książek wypadł całkiem nieźle. Przeczytanych pozycji trzynaście, zrecenzowanych jedenaście. To całkiem nieźle, choć przyznam, że mogło być lepiej :D

Trzymajcie się i miłych wakacji :D <33

piątek, 29 czerwca 2012

77. Nowy Jork - 101 miejsc, które musisz zobaczyć

Nowy Jork. 101 miejsc, które musisz zobaczyć
Autorzy: Anna Radziejowska, Marek Rygielski
Tytuł: "Nowy Jork - 101 miejsc, które musisz zobaczyć"
Wydawnictwo: Nowy Świat

Ocena:
Podróże – nawet największe leniuchy i domatorzy czasem ich potrzebują. Poznanie nowych miejsc, przeżycie ekscytujących przygód, zmiana klimatu. Te najlepsze, dostarczające najlepszych wspomnień i najbardziej upragnione to zwiedzenie innego nieznanego nam jeszcze kraju. Za oceanem! Marzymy o podróżach do Australii, Kanady i… Stanów Zjednoczonych. A co jest w USA? No Nowy Jork oczywiście!

Przewodnik „Nowy Jork – 101 miejsc, które musisz zobaczyć” oprowadza nas po całym Nowym Jorku pokazując wszystko warte uwagi. I tak znajdziemy tu Statuę Wolności, Central Park, Empire State Building, ale również restauracje, sklepiki, parki i centra handlowe warte uwagi. Po przeczytaniu książki niemożliwością jest nie zapragniecie zobaczenia choćby połowy tych ciekawych miejsc z historią w tle.

Anna Radziejowska i Marek Rygielski stworzyli świetny poradnik dla każdego kto pragnie odwiedzić Nowy Jork. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, a jest w czym wybierać. Całość przedstawia się estetycznie, schludnie i klarownie, a w odszukaniu pożądanego przez nas miejsca nie ma problemu. Każdy rozdział to inne miejsce z krótkim komentarzem autorów, historią, a także przydatnymi ciekawostkami.

Ubolewam nad tym, że zdjęcia przy rozdziałach są czarno-białe – gdyby były kolorowe i jaśniejsze na pewno książka by na tym zyskała. Rekompensują to jednak ostatnie strony gdzie zamieszczono już na osobnych śliskich kartkach mistrzowskie ujęcia Nowego Jorku – z lotu ptaka, nocą itp.

Autorzy swój przewodnik dopracowali, a świadczy o tym wspaniałe przygotowanie i wiedza.  Przy każdym miejscu inną czcionką mamy zaznaczony adres, również mailowy, telefoniczny i stronę internetową, cenę i dojazd, czyli jak najłatwiej się tam dostać. Jest to z pewnością duże ułatwienie dla turysty i duży plus dla książki – nie w każdym przewodniku znajdziemy tak szczegółowe i pomocne informacje.

Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję zwiedzić Nowy Jork (czego będę Wam baaardzo zazdrościć!) koniecznie weźcie ze sobą przewodnik Anny Radziejowskiej i Marka Rygielskiego, a nie pożałujecie. Na pewno okaże się pomocny i jeszcze bardziej umili podróż – jestem o tym przekonana!

5/6
8/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Nowy Świat!


czwartek, 28 czerwca 2012

76. Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa

Autor: Rafał Kosik
Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa"
Wydawnictwo: Powergraph

Ocena:
Pierwsza część cyklu Felix, Net i Nika bardzo mi się spodobała – część o Gangu Niewidzialnych Ludzi to świetna książka dla każdego nastolatka. Teraz już drugi raz miałam okazję spotkać się z moimi ulubionymi warszawskimi trzynastolatkami i mogę z radością ogłosić, że „Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” przeszła moje oczekiwania – jest jeszcze lepsza niż poprzednia część!

Po końcoworocznych małych kłopotach w szkole, które trójki bohaterów nie omijają,  i zabawnych choć trochę przerażających perypetiach z nauczycielami, przyjaciele po odebraniu świadectw wyjeżdżają do nadmorskiej miejscowości gdzie pracuje tato Felixa. Położona niedaleko baza wojskowa kryje jakiś sekret, który naukowcy z całego świata próbują rozwiązać. Felix, Net i Nika też chcieliby rozwiązać tę zagadkę, która okazuje się o wiele bardziej skomplikowana niż sądzili. Od kilku tygodni podążają również za nimi tajemnicze zjawy.. Co się dzieje?

Już po raz drugi Rafał Kosik zabiera nas do niezwykłego świata Felixa, Neta i Niki. Tym razem wydarzenia nie rozgrywają się w Warszawie, tylko w Milo – miejscowości do której pojechali nastolatkowie i w miejscach gdzie niespodziewanie się pojawiają. Ich nowa przygoda jest jeszcze bardziej porywająca i wciągająca niż poprzednia, co czyni książkę jeszcze lepszą.

Bardzo podoba mi się styl pisania Rafała Kosika i jego niezwykle lekkie pióro. Czytając ma się wrażenie, że autor wręcz bawi się pisaniem i sprawia mu to przyjemność, która jest jednocześnie bardzo odczuwalna dla czytelnika. Czyta się wspaniale, lekko i szybko – bo mimo ponad 500 stron, książkę pochłania się w niesamowitym tempie.

Do powieści zostały umiejętnie wplecione prawa fizyki, chemia, informatyka i matematyka, czyli to co odbiorcy lektury – czyli zapewne gimnazjaliści w tej chwili przerabiają w szkole. Po przeczytaniu o zapierających dech w piersiach przygodach bohaterów już nie trudno zapamiętać co to jest falowanie, czym wyróżnia się dysk twardy i jak zaginać czasoprzestrzeń. Książka daje wspaniałą lekcje, która dla nastolatków będzie z pewnością łatwiejsza do przyswojenia niż notatki w zeszycie.

Bohaterowie, których pokochaliśmy w pierwszej części prawie się nie zmieniają. Nie tracą na pewno swojej odwagi, dobrego humoru i radości raz optymizmu, którym emanują. Wspaniale wykreowani są przykładem dla dzisiejszych nastolatków. Choć może ich charaktery są zbyt podkolorowane i idealne, trzeba przyznać, że nie da się ich nie polubić, zwłaszcza wtedy, kiedy rozśmieszają czytelnika do łez.

Świat Felixa, Neta i Niki mi będzie się zawsze pozytywnie kojarzył. Uwielbiam styl pisania i pomysły Rafała Kosika i należy on do czołówki najlepszych polskich pisarzy w moim odczuciu. Was w takim razie pozostawia mi tylko gorąco zachęcić, abyście jak najprędzej sięgnęli po cykl o Felixie, Necie i Nice!

6/6
10/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Powergraph!

wtorek, 26 czerwca 2012

75. Gitara dla początkujących

Autorzy: Mateusz Małek, Lech Zaciura
Tytuł: "Gitara dla początkujących. Techniki gry, ćwiczenia i filmy instruktażowe"
Wydawnictwo: Edgard

Ocena:
O tym, że poradniki z serii Samo Sedno są wspaniałe, wspominałam już wiele razy. Dzięki nim można zmienić swój charakter, nastawienie do świata, a nawet swoje życie. Dają cenne wskazówki i rady, które wcale nie są trudne do wykonania, a widać efekty. Tym razem poradnik, który Wam przedstawiam jest trochę inny niż poprzednie – żeby efekty były widoczne potrzeba jeszcze dużo naszej pracy..

Każdy chyba kiedyś chciał grać na jakimś instrumencie. Ludzie umuzykalnieni, którzy potrafią grać piękne melodie na klawiszach, skrzypcach i nie tylko, są lepiej i cieplej odbierani przez środowisko. Większość z nas marzyła kiedyś o grze na gitarze – to instrument uniwersalny, łatwy i nie oszukujmy się – modny. Często jednak okazuje się, że te marzenia okazują się płonne – przyszli muzycy szybko rezygnują z nauki. A gra na gitarze jest naprawdę prosta!

Żeby nauczyć się grać na gitarze potrzebne są trzy rzeczy – gitara, dużo chęci i ręce gotowe do grania. Ci, którzy uważają, że bez słuchu muzycznego nic nie będą w stanie zrobić są w błędzie – słuch sam wyrabia się podczas grania. A sama nauka? Jest banalnie prosta! Kilka dni owocnych i wytrwałych ćwiczeń i już można grać pierwsze najłatwiejsze piosenki.

Poradnik „Gitara dla początkujących” zawiera wszystko co jest potrzebne początkującemu gitarzyście. Zaczynając od kupna gitary, po nastrojenie jej po pierwsze chwyty, piosenki aż do komponowania własnych melodii. Wszystko jest przedstawione estetycznie i ciekawie, a autor dodaje czytelnikowi motywację do dalszej nauki.

Ten poradnik różni się od poprzednich tym, że zawiera płytę DVD, na której wszystko jest dokładnie wytłumaczone. Począwszy od budowy gitary, chwytów do melodii łatwych piosenek. Płyta niewątpliwie pomaga jeszcze bardziej zrozumieć i poznać grę na tym instrumencie i zastępuje zwykłego nauczyciela do gry – jest jego z pewnością tańszym odpowiednikiem.

Większość znanych gitarzystów to samouki, więc jeśli i ciebie przyciąga gar na gitarze i nie wiesz od czego zacząć, jak najprędzej zaopatrz się w „Gitarę dla początkujących”. Zarówno poradnik, jaki i dołączona do niego płyta zawiera wszystko co powinieneś wiedzieć i stanowi wspaniałe kompendium do nauki gry. Warto nauczyć się grać na gitarze i warto sięgnąć po „Gitarę dla początkujących” – polecam!

6/6
10/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Edgard!

sobota, 23 czerwca 2012

74. Leśniczówka

Autor: Ewa Formella
Tytuł: "Leśniczówka"
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

Ocena:
Do debiutów literackich początkujących pisarzy podchodzę z pewną rezerwą, bo nigdy nie wiem czego mam się spodziewać. Może być to pisarz z potencjałem, pomysłem i mimo trudnego początku książka zachwyci, lecz nie da się ukryć, że coraz częściej pierwsze powieści są słabe i niedopracowane. A jaka okazała się „Leśniczówka” polskiej pisarki Ewy Formelli?

Kiedy małżeństwo Emilii tragicznie kończy się podczas wypadku samochodowego jej męża, trzydziestoletnia kobieta z trójką małych jeszcze brzdąców postanawia wyjechać i zamieszkać w leśniczówce podarowanej jej przez jej rodziców. Od razu po przyjeździe czuje więź z tym miejscem oraz szybko zaprzyjaźnia się z mieszkańcami. Czy któryś na dłużej zagości w jej sercu i pozwoli na nowo zbudować normalną rodzinę? Leśniczówka kryje w sobie tajemnicę z bolesną przeszłością – czy Emilii uda się ją rozwikłać?

Ewa Formella stworzyła bardzo krótką, ale uroczą i ciekawą książkę. Czyta się ją szybko, bo ma niewiele ponad sto stron i jest niewielkiego formatu. Styl pisania jest bardzo lekki, choć widać, że autorka dopiero zaczyna. Również język należy do najprostszych, zrozumiałych i plastycznych.

Akcja książki toczy się leniwie i jednotorowo – mimo że pojawia się tajemnica, jakaś zagadka, wszystko płynie raczej powoli choć wcale nie nudno. „Leśniczówka” ma nieodparty klimat i urok w tym, że przedstawia zwykłe życie wesołej optymistycznej kobiety z problemami i jej przyjaciół. Czytając przenosimy się z daleka od zgiełku miasta, krzyków do małej miejscowości pod lasem do przyjaznego środowiska.

Każdy z bohaterów jest ciekawą postacią, dobrze i szczegółowo wykreowaną. Główna bohaterka – Emilia to postać pełna ciepła, optymizmu i nadziei na lepsze jutro. Mimo trudnej przeszłości nie traci wiary w najlepsze, dzięki czemu otaczają ją wartościowi, szczerzy i oddani przyjaciele. Nie da się jej nie polubić, podobnie jak jej trójki dzieci – Wiktorii, Nikoli i Olafa – w trakcie czytania fragmentów z ich udziałem uśmiech sam pojawia się na twarzy.

„Leśniczówka” to książka, która pokazuje ważne w życiu wartości – przyjaźń, rodzinne ciepło, szacunek, miłość. Z pozoru lekka i niewymagająca większej uwagi książka niewątpliwie zapada w pamięć i uczy młode czytelniczki czym warto kierować się w życiu. Daje nam małą lekcję człowieczeństwa i pokory. Przedstawia życie owdowiałej kobiety z trójką dzieci, która nie traci wiary – wielu powinno brać z niej przykład.

Mimo małych zgrzytów w stylu pisania, które autorce można wybaczyć ze względu na to, że to jej literacki debiut książka zdecydowanie należy do udanych. Jest ciekawa, lekka i miła w odbiorze. Spodoba się niewymagającemu czytelnikowi, który potrzebuje chwili wytchnienia. Polecam!

5/6
7/10

Za książkę dziękuję portalowi DużeKa!

czwartek, 21 czerwca 2012

73. Wiadomość z nieba

Autorzy: Brooke i Keith Desserich
Tytuł: "Wiadomość z nieba"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Śmierć jest częścią życia, a nie jego końcem, nadaje mu znaczenie i pozwala nam się skupić na tym, co postrzegamy jako ważne.

Ocena:
Kiedy dziecko przychodzi na świat to dla każdego wyczekującego go rodzica jest prawdziwym szczęściem. Młode mamy i tatusiowie potrafią spędzać z nim każdą wolną chwilę. A teraz wyobraź sobie, że nagle w czasie wizyty u lekarza z powodu bólu gardła stwierdzono coś niepokojącego. Wizyta w szpitalu potwierdza najgorsze – rak.

Kiedy u Eleny wykryto guza w mózgu miała niecałe sześć lat. Dla jej rodziców – Keith i Brooke zaczyna się walka z czasem, bo lekarze nie dają jej więcej niż 100 dni życia. Uświadamiają sobie jak bardzo kochają swoje najstarsze dziecko i jak bardzo jest dla nich ważne. Teraz każda minuta, godzina jest cenna, bo nigdy się już nie powtórzy. A przecież mają również drugie dziecko – Gracie, która ma tylko cztery i pół roku. Ona przecież również potrzebuje miłości rodziców. Jak uszczęśliwić obie dziewczynki?  

„Wiadomość z nieba” to książka, która nie jest fikcją literacką. To książka, którą napisało życie. Nic nie jest w niej wymyślonego ani wyssanego z palca, a rozpacz, smutek i żal są prawdziwe i jak najbardziej autentyczne. Keith i Brooke Desserich opisują każdy kolejny dzień choroby ich córki Eleny dzień po dniu. Na początku miał on być dla Gracie – ich młodszej córki, ale potem czytali to również rodzina i przyjaciele. Kiedy został opublikowany w Internecie każdy mógł po to sięgnąć. Pomogło to na pewno wielu rodzicom jeszcze mocniej pokochać swoje pociechy.

Czasami mówimy, że chcielibyśmy żeby czas płynął szybciej i żeby było już lato, wakacje, weekend. Dla rodziców, których dziecko jest chore na raka mózgu każda sekunda mogłaby trwać wiecznie. Oni zdają sobie sprawę, że każdy kolejny dzień może przynieść poprawę lub pogorszenie stanu chorego i codziennie proszą Boga, żeby ich pociecha mogła jeszcze żyć jeden dzień więcej. „Wiadomość z nieba” to książka z której wiele możemy wynieść i z pewnością wiele się nauczyć. Przede wszystkim tego jak warto szanować swoje zdrowie i życie i cieszyć się z niego. Po tej lekturze już wiem jaką jestem szczęściarą, że nie leżę w tej chwili w szpitalu podłączona do kroplówki. Uczymy się również szanowania czasu, który możemy spędzić z bliskimi.

Ten niezwykły pamiętnik prowadzony przez rodziców małej Eleny, który mamy okazję przeczytać jest napisany z różnych punktów widzenia. Najczęściej pisze Keith, od czasu do czasu pochyłą czcionką możemy przeczytać również zapiski Brooke, a kilka razy pojawiają się wpisy również małej Eleny. Do tego jest mnóstwo zdjęć z uśmiechniętą Eleną - czasami sama, czasami z siostrą i rodzicami. To sprawia, że książkę czyta się o wiele przyjemniej i szybciej, a historia wciąga i pochłania czytelnika.

Tym jednak, którzy w książkach szukają szybkiej akcji i interesującej fabuły mogą się zawieść. Autorzy opisują w swojej książce po prostu zwyczajne życie dzień po dniu. Po pewnym czasie staje się to trochę monotonne i nużące, lecz nie ma wiele takich fragmentów. Tym jednak co nie gustują w podobnych, bardzo życiowych książkach odradzam jej przeczytanie, bo można się zawieść.

Mimo wszystko jednak ja cieszę się, że miałam możliwość przeczytania „Wiadomości z nieba”. To książka, która wiele mnie nauczyła i pokazała inny punkt widzenia i postrzegania świata. Polecam ją wszystkim, którzy czują się na siłach poznania historii Eleny – naprawdę warto!

5,5/6
9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

wtorek, 19 czerwca 2012

72. GONE : Zniknęli. Faza pierwsza : Niepokój

 
Autor: Michael Grant
Tytuł: "GONE : Zniknęli. Faza pierwsza : Niepokój"
Wydawnictwo: Jaguar

„Świat jest taki, jakim go uczynimy. Ale myślę też, że czasami możemy prosić Boga o pomoc, a On pomoże. Czasami mi się wydaje, że siada i mówi: "Jejku, co te głupki teraz wyprawiają. Chyba lepiej trochę im pomóc.”

Ocena:
Każdy nastolatek kiedyś marzył o tym, żeby nagle zniknęli dorośli - żeby nie było zakazów, nakazów obowiązków. Żeby nie trzeba było uczyć się w szkole niepotrzebnych rzeczy, a cały wolny czas przeznaczyć na zabawę. Lecz chyba nikt wtedy nie zdawał sobie sprawy, że jeśli dorośli naprawdę by zniknęli, świat wcale nie byłby taki różowy...

Amerykańskie miasteczko Perdido Beach. Nagle w środku dnia znikają wszyscy, którzy ukończyli 15 lat. Bez uprzedzenia. Puff! I już ich nie ma. Zaczyna się ETAP - Ekstremalne Terytorium Alei Promieniotwórczej. Nastolatki i dzieci są przerażone - co mają teraz zrobić? Do tego jeszcze nagle nie wiadomo skąd powstaje ogromna bariera, która się nie kończy. Nie można jej przerwać ani przekroczyć. Co się dzieje?

Głównym bohaterem jest Sam Temple. Piętnaście lat skończy za kilka tygodni.  Niespodziewanie otrzymuje od losu moc - może wytworzyć kule z ognia. Jednak czy na pewno to dobry dar, czy może przekleństwo? Razem z przyjaciółmi - najlepszymi kumplami - Quinnem i Edilio oraz z Astrid - dziewczyną do której czuje coś więcej niż przyjaźń, musi uciekać, bo Cain, który bez zgody innych objął władzę nad miasteczkiem chce go zabić. Jak potoczą się jego losy?

Po książce nie spodziewałam się nic wielkiego, ale muszę przyznać, że to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Po prostu wspaniała. Nie mogłam się od niej oderwać ani przerwać jej czytanie i na pewno sięgnę jak najprędzej po następną część, żeby dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy moich ulubionych bohaterów.

Język, jakim posługuje się Grant jest lekki i łatwy w odbiorze. Do tego tak plastyczny, że w książce zatopić się może zarówno dorosły jak i nastolatek. Akcja jest szybka i wciąż się zmienia, a czytelnikiem wciąż targają emocje - nie można się domyślić co będzie dalej, a całość jest nieprzewidywalna i niebanalna. Autor świetnie buduje napięcie i ma mnóstwo pomysłów na przygody jakie wciąż spotykają Sama i jego przyjaciół.

Trzeba przyznać, ze Michael Grant miał świetny pomysł na powieść. Wykonał coś nowego i świeżego - tego jeszcze nie było. Samodzielnie wykreował świat przedstawiony w powieści nie skupiając się tylko na bohaterach, ale również na zwierzętach i otoczeniu.

Bohaterów jest całkiem sporo i zwłaszcza na początku, czytelnik trochę się wśród nich gubi. Lecz już po krótkim czasie razem z nimi przeżywa przygody poznając ich coraz lepiej. Główna postać - Sam - to chłopak jakiego chciałaby poznać każda z nas. Dzielny, odważny, mądry. I Astrid - bohaterka do której zapałałam największą sympatią. Nie dość, że cały czas musi opiekować się swoim młodszym autystycznym bratem, to jeszcze ratuje swoich przyjaciół z opresji. 

Od rozpoczęcie ETAP-u Sam'owi zostało do piętnastych urodzin zostaje 299 godzin i 54 minuty. Przy każdym rozdziale ten czas jest odliczany, więc chronologicznie możemy spostrzec w którym momencie jesteśmy i ile jeszcze czasu zostało Sam'owi. To świetny pomysł, który niewątpliwie ułatwia czytanie i pozwala jeszcze bardziej wciągnąć się w akcję.

Naprawdę bardzo polecam Wam przeczytanie tej książki. Wciągająca, oryginalna, ciekawa. Przy jej czytaniu zapomina się o całym świecie. Autor nie zanudza, tylko daje czytelnikowi świetną lekturę. Jeśli macie ochotę na fantastykę z odrobiną przygody sięgnijcie po "GONE..". Nie zawiedziecie się.

6/6
10/10

czwartek, 14 czerwca 2012

71. Opowieści o Niewidzialnym

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: "Opowieści o Niewidzialnym"
Wydawnictwo: Znak

Ocena:
Religia i wiara w naszym życiu to coś bardzo osobistego. Nikt nie jest do tego zmuszany (i nie powinien) i wiara powinna być osobistą decyzją każdego człowieka. Również jego wyborem powinno być to w co wierzy – czy jest chrześcijaninem, czy Żydem czy może muzułmanem. Te trzy główne religie dominują w obecnym świecie.. I o nich właśnie są trzy opowiadania w książce „Opowieści o Niewidzialnym”.

Pierwsze opowiadanie to znane większości „Oskar i Pani Róża”. Opowiada o ciężko chorym dziewięcioletnim chłopcu – Oskarze, leżącym w szpitalu. Jego rodzice prawie się nim nie interesują – sami są przestraszeni jego chorobą. Jest jednak osoba, która nie boi się bawić i pocieszać chłopca – wolontariuszka czyli Pani Róża. To właśnie ona zachęca go, aby powierzył swoje problemy Bogu i napisał do Niego list. W każdym liście może poprosić Boga o jedną rzecz. Wkrótce potem okazuje się, że Oskar niedługo pożegna się z tym światem. Jak przeżyje swoje ostatnie dni?

Drugie opowiadanie nosi tytuł „Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu”. Już prawie dorosły Mojżesz, czyli  Momo mieszka tylko z tatą, który nie kocha go i ciągle go gani. Chłopak czuje się niepotrzebny nikomu. Codziennie podkrada jakieś smakołyki w sklepie pana Ibrahima zwanego „Arabem” z powodu godzin otwarcia sklepu.  Z biegiem czasu chłopiec zaprzyjaźnia się z mężczyzną i coraz częściej przesiaduje w sklepiku słuchając jego opowieści. Jak wpłynie to na jego życie?

Trzecie i już ostatnie opowiadanie to „Dziecko Noego”. W wyniku wybuchu drugiej wojny światowej, Joseph – młody Żyd, jest rozłączony ze swoimi rodzicami. Schronienie znajduje w „Żółtej Willi” gdzie opiekuje się nad bezdomnymi sierotami, w tym również nad Żydami, katolicki ksiądz Pons. Chłopak znajduje tam opiekę  zrozumienie, a ksiądz opiekuje się swoimi podopiecznymi często narażając własne życie. Jak zmieni się przez to życie chłopca?

Połączenie tych trzech, z pozoru różnych, ale przy głębszym przypatrzeniu bardzo powiązanych ze sobą historii Schmitta było świetnym pomysłem. Pokazują one trzy dominujące religie – chrześcijaństwo, judaizm i islam w połączeniu. I tak w „Oskarze i Pani Róża” styka się katolik z ateistą, w „Panu Ibrahim i kwiaty Koranu” Żyd z muzułmaninem, a w „Dziecko Noego” katolik z Żydem. Żadne jednak z tych spotkań nie kończy się przemocą, wyzwiskami czy też innymi negatywnymi skutkami, a wręcz przeciwnie – bohaterowie zaprzyjaźniają się ze sobą mimo różnych poglądów.

Język Schmitta jest prosty, zrozumiały i plastyczny. Kryje się w nim jednak wielki przekaz, a cytatów i mądrych myśli mamy tu całe morze. W prosty sposób trafia swoimi opowiadaniami w samo sedno czytelniczego serca i wywołuje emocje – radość, smutek, złość, łzy.

Książka jest przepięknie wydana. Opowiadania zdobią ciekawe, czasami zabawne ilustracje. Czcionka jest dość duża i czyta się przyjemnie, a twarda oprawa sprawia, że książka nie niszczy się. Okładka jest prosta, schematyczna, ale przez to ciekawa i zastanawiająca. „Opowieści o Niewidzialnym” jest więc niewątpliwie pozycją, która pięknie prezentuje się na regale z książkami.

Wszystkie trzy opowiadania polecam zarówno w jednym zbiorze jak i osobno – z pewnością warto się z nimi zapoznać. Eric-Emmanuel Schmitt to mistrz słowa i prostego przekazu, bo w niedługim opowiadaniu potrafi przekazać ważne rzeczy. Polecam!

6/6
9/10

sobota, 9 czerwca 2012

70. 68 pokojów

Autor: Marianne Melone
Tytuł: "68 pokojów"
Wydawnictwo: Akapit Press

Ocena:
Wycieczki szkolne to coś za czym uczniowie zwykle przepadają – oderwanie się od szkolnej rzeczywistości, chwila wytchnienia, a przy okazji zobaczenia czegoś nowego i świeżego w miłym towarzystwie przyjaciół z klasy. Jednak czasami (a zwłaszcza w literaturze!) na wycieczkach zdarzają się naprawdę dziwne rzeczy…

Marianne Malone jest malarką, nauczycielką sztuk plastycznych, współzałożycielką Campus Middle School for Girls w Urbanie, w stanie Illinois. „68 pokojów” jest jej debiutem literackim.

Tytułowe 68 pokojów to kolekcja przepięknych miniaturowych pokoików zaprojektowanych przez panią Thorne, z których każdy pochodzi z innego okresu i innej epoki. Każdy jest dopracowany w najdrobniejszych szczegółach – nawet po klamki do drzwi, lampy czy instrumenty. Pokoje wystawione są w Chicago.

Ruthie i Jack są najlepszymi przyjaciółmi. Pewnego popołudnia idą na klasową wycieczkę do Insytytu Sztuki aby zobaczyć ekspozycję Pokojów Pani Thorne. Pokoje okazują się naprawdę piękne i wspaniałe, i oboje są nimi zafascynowani. Podczas wizyty na zapleczu muzeum znajdują na ziemi kluczyk, który biorą. Klucz jest niewielki, ale za to pięknie zdobiony, więc nic dziwnego, że dzieci zastanawia jakie drzwi otwiera. Kiedy zamierzają to sprawdzić staje się niezwykła rzecz – podczas gdy Ruthie bierze do ręki klucz maleje do dwóch cali, tak że bez problemu może spacerować między 68 pokojami. Wkrótce staje się tak z Jackiem. Czary? Bynajmniej. A kiedy przemieszczają się między pokojami staje się rzecz niezwykła – wszystko ożywa. Z oddali słychać muzykę, pojawiają się ludzie, można wąchać kwiaty i zajadać barokowe jedzenie. Tylko co w trzynastowiecznej komodzie robi współczesny ołówek? Czy można rozwikłać zagadkę tajemniczych pokoi?

Książka Marianne Melone szczerze mówiąc niezbyt przypadła mi do gustu. Język jakim posługuje się początkująca się pisarka jest prosty i łatwy w zrozumieniu, ale to raczej język jakim pisze się opowiadania i felietony, a nie powieści z tajemnicą. Brakowało mi tej nutki tajemniczości, styl Marianne Melony jest za płaski i mało plastyczny.

Niewątpliwie autorka miała ciekawy pomysł na powieść, ale nie potrafiła do końca wcielić go w życie i przelać na papier. Za bardzo poniosła ją też wyobraźnia i niektóre wątki zamiast budzić grozę stawały się po prostu śmieszne. Akcja toczy się raczej powoli, a w książce pojawia się za dużo lania wody i niepotrzebnych fragmentów.

Gdyby wprowadzić trochę poprawek, książka „68 pokojów” na pewno zdobyłaby wiele serc, bo jest zabawna, ciekawa i z pomysłem – nie powtarza znanych nam schematów. Debiut Marianne Melone nie zachwyca, ale książka nie jest też taka zła – myślę, że młodszy czytelnik się nie zawiedzie.
Książka ma z pewnością piękną klimatyczną okładkę i jest pięknie wydana. W środku pojawiają się piękne, zdobione ilustracje które jeszcze bardziej działają na wyobraźnię czytelnika. W takim też wypadku to Wy zadecydujcie czy macie ochotę przeczytać tę powieść – a może Wam przypadnie ona do gustu?

3/6
5/10

środa, 6 czerwca 2012

69. Zaginione wrota

Autor: Orson Scott Card
Tytuł: "Zaginione wrota"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena:
Większość książek, które czytam to literatura obyczajowa, piękna gdzieniegdzie literatura faktu. Ostatnio jednak coraz bardziej przekonuję się do fantastyki. Lubię czytać historię gdzie autora ponosi wyobraźnia, kiedy mogę poznać odrębny świat wykreowany przez niego. Kiedy otrzymałam „Zaginione wrota” byłam przekona, że porwą mnie w swój magiczny świat..

Orson Scott Card jest autorem ponad 53 powieści, 68 opowiadań, 17 dramatów, wielu audycji, słuchowisk, sztuk teatralnych i esejów. Jego książki zostały przetłumaczone na 16 języków, w tym polski. Popularność zyskał dzięki powieści "Gra Endera", za którą w roku 1986 zdobył prestiżową nagrodę literacką - Hugo, oraz nagrodę w dziedzinie literatury fantastycznej - Nebulę. Rok później powtórzył te dwa osiągnięcia dzięki kontynuacji wątku w "Mówcy Umarłych".

Poza granicami Waszyngtonu znajduje się mała osada Northów, gdzie wszyscy są jedną wielką rodziną. Jest to osada bogów o których nie wie żaden zwykły Ziemianin. Żyją oni swoim życiem w odosobnieniu od śmiertelników – żenią się, wydają potomstwo na świat, uczą ich magii. Danny jest synem pary dwóch najpotężniejszych żyjących obecnie bogów, lecz dziwnym trafem nie ma żadnego magicznego talentu. Mimo że w szkole jest jednym z najlepszych uczniów i zna cały materiał, którego się uczy, nie potrafi wykrzesać z siebie ani jednego zaklęcia. Jakie jest też jego zdziwienie kiedy okazuje się, że jest Magiem Wrót i jeśli ktoś niepowołany z osady się o tym dowie czeka go niechybna śmierć. Musi uciekać do Waszyngtonu i wtopić się w tłum, ale jak w wielkim mieście poradzi sobie nastolatek z magicznej osady, który nie potrafi tu funkcjonować? I co stanie się z jego magicznym darem?

Język jakim posługuje się autor jest lekki i przyjemny w odbiorze. Czyta się szybko i miło. Również styl pisania zostaje bez zastrzeżeń. Akcja nie przebiega może jednotorowo, ale nie ma tu również większych zwrotów akcji jakich się spodziewałam. Poznajemy kolejne przygody Dannego i jego zmagania z darem, który jest jednocześnie zachwycający jak i przerażający.

O książkach Orsona Scotta Carda czytałam wiele dobrych recenzji i spodziewałam się prawdziwej uczty literackiej. Troszkę jednak się zawiodłam, bo świat wykreowany przez autora nie zachwycił mnie. I mimo, że książkę miło mi się czytało, nie potrafiłam się w nią wciągnąć i poczułam z nią żadnej więzi emocjonalnej..

Główny bohater – Danny – jest dość kiepsko wykreowany. Zwłaszcza na początku, kiedy wydaje się dość płaski i nie ma w nim żadnych emocji. Z każdą przewróconą stroną staje się coraz bardziej bliski czytelnikowi i łatwiej można się z nim utożsamić. To chłopak rozsądny, ciekawy świata, uprzejmy, wesoły choć trochę nieuczciwy wobec siebie i innych. Z jednej strony aniołek, którego nie da się nie kochać, z drugiej diabełek, który oszukuje całą rodzinę. Ale chyba takich lubimy najbardziej, czyż nie?

Orson Scott Card stworzył powieść nietuzinkową i oryginalną. I choć może na początku ciężko się ją czyta, później akcja się rozkręca i powieść okazuje się ciekawym czytadłem. Mimo, że trochę się na niej zawiodłam podobała mi się i przyjemnie spędziłam przy niej czas. Zamieniła nudne chwile w ciekawe i dałam dzięki niej ponieść się wyobraźni. Polecam małym i dużym – warto!

4,5/6
7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!

wtorek, 5 czerwca 2012

68. Templariusz

Templariusz - Paul Doherty
Autor: Paul Doherty
Tytuł: "Templariusz"
Wydawnictwo: Bellona

Ocena:
Za historią nie przepadam i jakoś nie mogę się do niej nigdy przekonać. Niby warto ją znać, warto poznać historię naszych przodków, ale mi te wszystkie daty i wydarzenia nie wchodziły nigdy łatwo do głowy. A jednak wybrałam sobie do recenzji książkę historyczną – dlaczego? Dużo ostatnio się mówi o tym gatunku, a ja chciałam osobiście zobaczyć czy przekona mnie ona do siebie. Co się okazało?

Razem autorem cofamy się w przeszłość, do roku 1097. W Jerozolimie zostaje założone Bractwo  Ubogich Rycerzy Świątyni. Bractwo to postanawia szerzyć swoja wiarę chrześcijańską i dołącza do wyprawy mającej na celu powiększenie grona wyznawców Jezusa. Wyprawie dowodzą przyjaciele – Hugon de Payens i Godfryd z St. Omer. Wyprawa okazuje się być całkiem inna niż myślano na początku, zwłaszcza że udział w niej biorą także kobiety – m.in. siostra Hugona Eleonora. Jak zakończy się ta podróż?

Powieść spodobała mi się i to bardzo. Mogłam dzięki niej poznać historię od całkiem innej, nowszej i świeższej strony  - bez suchych faktów i przynudzania. Paul Doherty zadbał, aby czytelnik przy lekturze nie nudził się lecz skorzystał na niej ucząc się przy okazji czegoś nowego. I udało mu się to, bo książka dostarcza wiele niezapomnianych wrażeń!

Autor posługuje się lekkim, przystępnych językiem zrozumiałym dla szarego obywatela. Czasy, które wybrał na tło swojej powieści nie są łatwe do opisania, a jednak poradził sobie z tym świetnie. Posługuje się plastycznym i bardzo obrazowym stylem pisania i powieść przez to nie jest nudna ani jednostajna. Na korzyść przemawia również fakt, że wszystko to oparte jest na kronikach, więc jest faktyczne i nie odbiegające od rzeczywistości.

Jednak to, co najbardziej wyszło autorowi to wykreowanie postaci. Jest ich dość sporo, a imiona mają trudne i nie wpadające w pamięć lecz po kilkunastu stronach nie mylą się oni czytelnikowi i nie doprowadzają do zawrotów głowy. Wszyscy są bardzo żywi, barwni i świetnie nakreśleni. Mają ciekawe charaktery i pokazują czytelnikowi kulturę tamtych czasów. Dzięki nim może jeszcze bliżej poznać tamtejsze zwyczaje i tradycje sprzed tysiąca lat.

Jeśli macie ochotę na ciekawą, mądrą i wciągającą powieść historyczną lub dopiero przekonujecie się do tego gatunku polecam Wam „Templariusza”. Emocje jakie towarzyszą lekturze, fajnie i pomysłowo skonstruowana fabuła i lekkie pióro autora zapewniają świetną rozrywkę. Książka idealna na chwilę przerwy z kubkiem kawy.

Polecam!

5/6
7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Bellona!

sobota, 2 czerwca 2012

67. Sukienka z mgieł

Autor: Joanna M. Chmielewska
Tytuł: "Sukienka z mgieł"
Wydawnictwo: MG

Ocena:
Joanna M. Chmielewska zauroczyła czytelników powieściami dla dzieci "Historia srebrnego talizmanu", "Neska i srebrny talizman", a także wierszami z serii "Zaczarowane rymowanki". Jej pierwszą powieścią dla dorosłego czytelnika jest "Poduszka w różowe słonie". "Sukienka z mgieł" to jej druga powieść, a jest w trakcie pisania trzeciej - "Karminowy szal".

Wyobraź sobie lekarza. Lekarz ten jest młody, ma młodą żonę, również lekarkę. Oboje są zafascynowani medycyną, mają tyle planów na przyszłość. I nagle te plany runęły – w jednej chwili. Kobieta jest w ciąży, niedługo na świecie pojawi się dziecko. Nie wierzą, nie mogą się z tym pogodzić. Kiedy rodzi się dziewczynka, od razu są z nią problemy. Bo żywego dziecka nie da się ułożyć, nie da się obliczyć co zrobi, dla niego dwa razy dwa niekoniecznie jest cztery - czasami jest to pięć, czasami trzy, a czasami siedemnaście … Dziecko wychowuje się w samotności, w towarzystwie obojętnych opiekunek zajętych telewizją. Jej przyjaciółmi są koty, które uwielbia ponad wszystko. Obojętna dla rodziców, nie potrafi przystosować się do otaczającego ją świata tak jakby świat chciał. Kiedy dorasta mimo protestów rodzicieli, którzy pragnęliby widzieć ją jako lekarza lub prawnika, zakłada kawiarnię. Kawiarnię pod Liliowym Kapeluszem. A ta kawiarnia nie jest zwyczajna – o nie…

W Kawiarni pod Liliowym Kapeluszem spotykają się różne osobistości. Jest tu ciepło, przytulnie, miło. Każdy może wpaść bez zapowiedzi i czuje się jak wyczekiwany gość. Będzie mógł zatopić się w najpyszniejszej kawie lub herbacie w mieście, dookoła rozlegają się śmiechy, chichoty, rozbawione głosy, przyciszone rozmowy. W powietrzu rozlega się delikatny zapach parzonych ziaren kakaowca. Tutaj można zapomnieć o swoich problemach, spapranym życiu i smutkach. Kto odgadnie jaki problem ma Anastazja, która wpadła tylko na chwilę, ale została, bo ktoś znalazł w niej „tę” Anastazję, którą przecież zawsze była.. A Andrzejek? Czy na pewno przychodzi tu tylko by pokazać Weronice swoje wypracowanie, pochwalić się czwórką z matmy? Czy nie szuka odpoczynku od zahukanego domu? Co z innymi gośćmi? Z Paulą i jej córką Korą, z Małomównym, z Mateuszem? Przekonacie się, jeśli tylko sięgnięcie po „Sukienkę z mgieł”

Powieść młodej autorki bardzo mi się spodobała. Joanna M. Chmielewska potrafi świetnie przelać emocje bohaterów na papier i dlatego też wszystko w jej książce wydaje się bardzo żywe, realne, prawdziwe. Każdy z postaci ma odmienny charakter, poznajemy nie tylko jego życie codzienne, ale także przeszłość. Mamy okazję przenieść się w czasie i zobaczyć dlaczego jest taki a nie inny. Jakie wydarzenia na to wpłynęły. Autorka świetnie operuje słowem i czyta się z prawdziwą przyjemnością. Lekki, ale dosadny język, bardzo ciekawy i umiejętnie prowadzony styl pisania tworzą powieść inną niż wszystkie i wartą przeczytania.

Książka zwraca uwagę na ważne rzeczy : miłość, nadzieja, przyjaźń. Zwraca uwagę, ale delikatnie, bez moralizowania. Na przykładzie bohaterów pokazuje jak łatwo można zgubić, zapomnieć o tych najważniejszych rzeczach, ale też pokazuje, że niewiele trzeba, żeby je odnaleźć. Życie nam daje wiele szans, to my ich nie wykorzystujemy. „Sukienka z mgieł” to lektura mądra i niewątpliwie wartościowa.

To co jedynie mogę książce zarzucić to brak rozdziałów. Brakowało mi w niej tej granicy między wydarzeniami, tej barierki. Również zakończenie trochę bym poprawiła, wyszło za bardzo zdemoralizowane, za dużo było w nim niepotrzebnych przemyśleń. Lecz mimo tego powieść młodej polskiej pisarki jest naprawdę godna polecenia.

Do Kawiarni pod Liliowym Kapeluszem warto zajrzeć. Warto zajrzeć i zatrzymać się nad własnym życiem. Może dzięki prozie Joanny M. Chmielewskiej, autorki z potencjałem znajdziemy zagubione uczucie nie tylko własne, lecz może także czyjeś. Ja chciałabym  polecić Wam tę książkę – naprawdę warto po nią sięgnąć!

6/6
9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...