niedziela, 16 grudnia 2012

111. Saga księżycowa. Cinder




Autor: Marissa Mayer
Tytuł: "Saga księżycowa. Cinder"
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 438
Data wydania: październik 2012


Kopciuszek – postać stworzona przez Charlesa Perrlauta jest znana na całym świecie. Tę niezwykłą baśń, gdzie dobro wygrywa ze złem pokochały dziewczynki, chłopcy, ich rodzice. To baśń uniwersalna, wielopokoleniowa, która nigdy się nie znudzi, ponieważ wciąż na nowo zaskakuje czytelników. A gdyby tak przenieść ją do przyszłości?

Cinder to skromna dziewczyna cyborg, która jest najlepszym mechanikiem w swoim mieście, mimo że to nastolatka. Jej rodzice zginęli w wypadku, a ojczym, który ją zaadoptował również nie żyje, ponieważ zmarł na skutek nieszczęśliwego zdarzenia. Dziewczyna jest pod opieką swojej macochy, która ma dwie własne córki, a nią po prostu gardzi, więc Cinder żyje bardzo skromnie. Pewnego dnia niespodziewanie wchodzi przez przypadek w znajomość z synem cesarza – księciem Kaim. Okazuje się, że Cinder nie tylko będzie musiała pojawić się na balu, ale także uratować swoją planetę…

Dla mnie Kopciuszek zawsze był jedną z ulubionych postaci, bardzo chętnie i z wielkim entuzjazmem sięgnęłam więc po „Cinder”. Okazało się, że to naprawdę świetna historia, napisana tak, że czyta się ją błyskawicznie i jednym tchem pochłaniając całość. Naprawdę dobrze się bawiłam przy odkrywaniu kolejnych rozdziałów i zastanawianiu się jak dalej potoczy się historia.

Świat wykreowany przez autorkę jest naprawdę niesamowity. Przenosimy się mianowicie do przyszłości i to dość odległej, kilka lat po IV wojnie światowej. Ziemia jest podzielona na pięć państw, każde na innym kontynencie, a my razem z Cinder znajdujemy się w Nowym Pekinie, we Wspólnocie Wschodniej. To niezwykłe miejsce, lecz zakażone śmiertelną chorobą, na którą nie ma lekarstwa – błękitną gorączką. Myślę, że dzięki temu, że wydarzenia są umiejscowione w Pekinie jeszcze bardziej możemy odczuć niezwykłą atmosferę tej powieści i mocniej może ona na nas oddziaływać.

Cieszę się, że „Sadze księżycowej. Cinder” baśń o Kopciuszku to jedynie szkielet, na którym oparta jest historia. Autorka mimo wszystko stworzyła różniącą się od pierwowzoru historię, dzięki czemu uniknęła banalności i przewidywalności. Sądzę, że Marissa Mayer ma ogromny talent i potencjał i mam nadzieję, że go nie zmarnuje i wyda kolejne książki.

To co mi przeszkadzało w tej książce to język, który nie zawsze był zrozumiały. Pojawiały się takie „kosmiczne” słowa jak np. „cyborg”, „android”, „interfejs”, „awiar” itd. Może la tych, którzy interesują się mechaniką i elektroniką będzie to zrozumiałe, ale dla zwykłego czytelnika, który słyszy to pierwszy raz jest to dziwne. Brakuje mi wytłumaczenia co to naprawę jest, a autorka nie pomyślała o tym, szkoda.

Jeśli Kopciuszek i Was kiedyś zaczarował, „Saga księżycowa. Cinder” zaczaruje Was ponownie. Naprawdę warto sięgnąć po tą książkę i przenieść się do przyszłości. Ja czekam zaś na kolejne powieści autorstwa Marissy Mayer, które mam nadzieję wyjdą jak najprędzej!

7/10

Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?

Za książkę dziękuję firmie Open Gate!

14 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podobała i na pewno do niej wrócę! Nie mogę doczekać się kontynuacji - jestem ciekawa co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej myślałam że oceniasz wyżej! :D Ale i tak przeczytam bo jestem strasznie ciekawa jej :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten pomysł z Kopciuszkiem mnie zniechęca, no bo ile można odświeżać stare pomysły. Ale interesuje mnie ta wizja przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna mam zamiar zapoznać się w tą książką. Tak naprawdę to nie wiem co o niej myśleć. Przeczytam i dopiero wtedy będę widziała czy mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  5. „Kopciuszka” uwielbiam, więc po tę książkę z pewnością sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać! :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Kopciuszka w niemal każdym wydaniu, dlatego na tą książkę mam ogromną ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham tę książkę, tyle, że zakończenie przewidziałam dużo, dużo wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  9. Za Kopciuszkiem od zawsze przepadałam.
    Pierwsze spotkanie z Cinderellą było disnejowskie, a jakże - kocham większość filmów Disney'a, więc nie dziwota, że ten nie był wyjątkiem.
    Potem przeróżne kolorowe książkowe adaptacje, różniące się nieco od oryginału, czytane przez Mamę.
    Kiedy trochę odrosłam i nauczyłam się czytać, zapoznałam się z ocenzurowanym oryginałem. Podobał się. Ten krwawszy i nieocenzurowany już mniej.
    "Cinder" wpadła mi w ręce stosunkowo niedawno, bo kilka tygodni temu.
    Na początku wybrzydzałam, bo robotyki szczerze nie cierpię, te klimaty mnie odrzucają i w ogóle, to pasuję.
    Potem się przełamałam...i o Jezuniu, przepadłam.
    Książka mnie zaczarowała, wywoływała skrajne emocje, i choć była trochę przewidywalna (bo jest w końcu tylko parafraza baśni), to na szczęście częściowo różniła się od oryginału.
    Było kilka wad, ale podzielam twoje zdanie i polecam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z wielką ochotą zabrałabym się za lekturę tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem ogromnie ciekawa tej książki! ^^ Mam nadzieję. że wpadnie ona w moje ręce jeszcze przed Nowym Rokiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już zaczęłam liczyć ile recenzji tej książki przeczytałam, i Twoja jest czternasta. Zastanawiam się dlaczego jeszcze nie dorwałam się do tej pozycji :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znoszę kopciuszka! Ale Cinder to już inna bajka :) Oczarowała mnie i nie mogę się doczekać kolejnych części.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tę powieść! Już nie mogę się doczekać kolejnej części. Jestem strasznie ciekawa jak zostanie przerobiona kolejna baśń, tym razem "Czerwony kapturek" :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...