poniedziałek, 26 listopada 2012

104. Małe kobietki




Autor: Louisa May Alcott
Tytuł: "Małe kobietki"
Wydawnictwo: MG
Data wydania: październik 2012
Liczba stron: 304


Mimo wszystko, pieniądze to rzecz bez której człowiek w dzisiejszym świecie nie może się obejść. Są nam potrzebne, bez nich nie możemy funkcjonować, ponieważ tylko dzięki nim mamy pożywienie, dach nad głową, picie i wiele innych niezbędnych rzeczy. Jednak – co za dużo to niezdrowo. Nie trzeba być bardzo bogatym, aby być szczęśliwym. Szczęścia, miłości i przyjaźni nie kupimy ani za monety, ani za banknoty…

Meg, Jo, Beth i Amy to cztery siostry, które mieszkają w małym domku razem z matką. Ich ojciec wyjechał walczyć jako żołnierz na wojnie secesyjnej, więc muszą sobie radzić bez niego. Nie są bardzo ubogie, lecz pieniędzy zawsze mają za mało, aby pokryć wszystkie koszty utrzymania. Dziewczynki jednak potrafią znaleźć sposoby, aby być uśmiechnięte i szczęśliwe. Dzięki temu, że są wychowywane w miłości i bezpieczeństwie, potrafią zjednać sobie ludzi i wyjść z kłopotów z obronną ręką.

„Małe kobietki” to tytuł, o którym nie raz już słyszałam. Bardzo często pojawiał się on w literaturze, w filmach, a także w szkole. Byłam bardzo ciekawa jaka to książka kryje się za tą nazwą i kiedy tylko dostałam szansę przeczytać tę powieść, byłam naprawdę szczęśliwa. Zaparzyłam herbatę, ułożyłam się wygodnie w łóżku i zaczęłam czytać. A powieść tak bardzo mnie wciągnęła, że nawet nie zauważyłam, że uśmiecham się do kartek, śmieję się i płaczę cicho i przeżywam całą historię z bohaterkami, które nagle stały mi się bardzo bliskie.

Cztery główne bohaterki są świetnie wykreowane. Każda z nich ma inną osobowość, inaczej się zachowuje, inaczej myśli i działa. Amy to dziewczyna rozsądna, ale jednak ciągnie ją do bali, bogactwa, pięknych sukien i dalekich podróży. Choć stara się być posłuszna i skromna, wiele razy musi zapłacić za swoją pychę. Trzeba jednak przyznać, że posiada wiele cierpliwości, zdrowego rozsądku i jako najstarsza siostra – opiekuńczości.  Jo najpierw działa, a potem myśli. Nie zawsze jest to negatywne, choć oczywiście i ona zalicza wpadki, które potem trudno jej odkręcić. Tryska dobrym humorem i zaraża nim innych ludzi. Beth jest cichutka jak myszka, lecz mimo pozorów wiele działa, choć nie zawsze o tym mówi głośno. Jest uczynna i bardzo miła, uwielbia muzykę. Za swoje siostry i rodziców oddałaby życie, gdyby była taka potrzeba. A Amy? Trochę rozpieszczona przez starsze siostry, jeszcze nieco dziecinna, ale wesoła i o wielkim sercu. Choć rzadko to okazuje, ogromnie kocha swoją rodzinę.

Po przeczytaniu „Małych kobietek” nie dziwię się, że kiedyś na niej wychowywano panienki. To książka strasznie umoralniająca – w każdym rozdziale jest przynajmniej jedno (a najczęściej więcej) pouczenie. Bohaterki często dostają nauczki, z której wyciągają wnioski. Trzeba uszanować to, że ta książka pochodzi z całkiem innej epoki od tej, w której żyjemy i ma swoje prawa. Jednym z celów autorki było właśnie to, aby czegoś nauczyć młode niedoświadczone czytelniczki.

Zdaję sobie sprawę, że „Małe kobietki” to książka, która nie spodoba się każdemu, jednak mimo wszystko chcę ją Wam gorąco polecić. Warto zwrócić uwagę na nowe wydanie tej książki przez wydawnictwo MG, z cudowną, niezwykle lekką i pasującą okładką w przyjemnym, dziewczęcym kolorze i w twardej oprawie, która świetnie prezentuje się na półce. Przygody czterech sióstr są niezwykle barwne i ciekawe, napisane lekkim językiem. Warto to poznać!

5,5/6
8,5/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG!

14 komentarzy:

  1. Tak ładnie o niej napisałaś, że chyba muszę ją sobie odświeżyć! Czytałam gdzieś przy końcu podstawówki albo na początku gimnazjum i pamiętam tyle, że mi za bardzo nie podeszła ;p Ale chyba warto dać jej drugą szansę... Myślę, że teraz mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Małe kobietki" to klasyka, to wprost trzeba przeczytać! Ja osobiście jeszcze nie miałam okazji bliżej się z nimi zapoznać ale planuję zmienić ten stan rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę chyba jeszcze w podstawówce. Koniecznie muszę ją sobie przypomnieć, a to piękne nowe wydanie z pewnością mi tym pomoże...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna na mojej liscie do przeczytania. Musze wreszcie zdobyc gdzies ksiazke:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam właśnie to wydanie i książka jest świetna, no i okładka urzekająca:) Do recenzji wkradł Ci się błąd, najstarsza siostra to Meg:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście okładka jest bardzo ładna i zachęca do lektury. Ciekawa jest również sama fabuła, a książka już od dawna widnieje na mojej liście lektur obowiązkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tytuł jest mi znany, niestety książki nigdy nie czytałam, a jak widzę szkoda,trzeba będzie to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna poluję na tę książkę. Po Twojej recenzji postanowiłam się bardziej postarać. Bardzo chcę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  9. gdzieś już czytałam recenzję i zobowiązałam się do odnalezienia owej książki... no cóż, książka wydaje się być dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O książce słyszałam i to nie mało. Jednak póki co nie ciągnie mnie do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam! Niedługo się za nią znowu zabiorę, bo czytanie jej w okresie przedświątecznym to moja tradycja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic o książce nie słyszałam, ale chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dostałam ją na imieniny i muszę przyznać, że podeszłam raczej niechętnie, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej mi się podobała. Jest po prostu śliczna, ciepła... I film też warto zobaczyć, zarówno ten nowy, jak i starszy. Teraz poszukuję kolejnej części - Dobrych Żon.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...