sobota, 31 marca 2012

47. Stąd aż po Brighton Beach


Autor: Robert Terentiew
Tytuł: "Stąd aż po Brighton Beach"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ocena:
Kiedyś jakiś bardzo mądry człowiek powiedział, że żeby poznać prawdziwego przyjaciela, trzeba zjeść z nim beczkę soli, a inny, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Książka, którą trzymam przed sobą opowiada o dziwnej przyjaźni – w małej nowojorskiej dzielnicy, kilkanaście lat po wojnie, między ludźmi, z których każdy przeżywa osobisty dramat. A jednak ta przyjaźń jest niezwykła – dlaczego? O tym w książce!

Robert Terentiew to jeden z nielicznych już potomków rosyjskich, białych emigrantów. Absolwent Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarz, publicysta, wieloletni felietonista „Tygodnika Solidarność”. Publikował w drugim obiegu wydawniczym, po stanie wojennym na emigracji w Nowym Jorku. Po powrocie do kraju związany z Telewizją Polską; autor programów, scenariuszy, reportaży i filmów dokumentalnych.

Mamy rok 1980. Podczas kiedy w Polsce powstaje Solidarność, Europę dzieli mur berliński, zwany „żelazną kurtyną”, za oceanem na emigracji w dzielnicy Brighton Beach, zwanej również Małą Odessą przebywa kilku samotnych mężczyzn. Nie ma tutaj ogromnych neonów i drogich sklepów jak w Nowym Jorku, a miejsce zamieszkują ludzie, którzy nie są Amerykanami z krwi i kości. Na przykład Piotr – Rosjanin, kochający jazdę konną, zawodowo lekarz weterynarii, często postępujący wbrew sobie, próbuje odciąć się od szarej rzeczywistości. Jest również Jerzy – Polak, idealista, szuka w wielkim świecie miłości i własnego kąta, gdzie będzie mógł osiąść na starość. I jest jeszcze jeden – Jasza, Żyd, w Ameryce szuka szczęścia, próbując uwolnić się od swoich korzeni. Ci ludzie, gdyby nie mieszkali obok siebie, pewnie nigdy by się nie poznali – tak wiele ich różni. Ale dzięki tym różnicom, każdy z nich może się dźwignąć i stanąć na nogi, mimo problemów.

Bohaterzy – to oni odgrywają tu największą rolę. Każdego z nich poznajemy osobno i każdy jest wyjątkowy, niezwykły. Już od pierwszych stron, opowiadają na swoją historię, od początku – zaczynając od dziada, ojca, matki po dzieciństwo, pierwsze miłości, kończąc na historii o tym, co tknęło ich, aby wyjechać do Ameryki. Każdy z nich jest inny, każdy przeżywa inny problem, a jednak w pewien sposób są do siebie bardzo podobni.

W tej książce nie ma pędzącej akcji, jest to raczej długa opowieść snuta przez dojrzałego mężczyznę. Pan Robert świetnie dobiera słowa, opisy w jego wykonaniu czyta się świetnie i wcale nie nużą. Dzieje się to również za sprawą bardzo ciekawej fabuły książki i oryginalnego pomysłu, na jaki wpadła autor. Książkę czyta się jednak dość długo, bo niektóre wydarzenia trzeba przeczytać kilka razy, aby zrozumieć ukryty w nich sens.

Pan Robert daje również czytelnikowi świetną lekcję historii. Wydarzenia, która są opisywane w książce, są nam dalekie – niewiele przecież wiemy o życiu rosyjskich, ukraińskich i polskich emigrantów w dalekiej dzielnicy Brighton Beach. A czytając możemy poznać ich życie, zobaczyć jaki punkt widzenia mieli mieszkańcy Stanów Zjednoczonych na polską Solidarność, z jakimi problemami zmagali się ludzie wtedy. To niezwykła lekcja, bo bardzo żywa i interesująca.

Powieść „Stąd aż do Brighton Beach” mogę szczerze polecić tym, którzy są ciekawi nowej kultury czterdzieści lat temu, lubią niecodzienne lekcje historii i interesują się życiem emigrantów polskich. Polecam ją wszystkim, którzy chcą znaleźć w książce oprócz ciekawej fabuły trochę opowieści i legend. Jestem pewna, że Wam się spodoba, więc na co czekacie?

5/6
8/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

17 komentarzy:

  1. Zapowiada się interesująco. Rozejrzę się za nią w bibliotece.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc - kompletnie mnie ta książka nie przekonuje.

    Pozdrawiam, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce nie słyszałam, ale bardzo chętnie zmieniłabym to.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda nie czuję się całkowicie przekonana do tej książki, ale raczej utrzymana w klimatach, które lubię. :) Przeczytam, gdy będzie okazja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, co mam o tym powiedzieć. A co do wspomnianych przez Ciebie "Igrzysk śmierci" bardzo mi się one spodobały. Pomysł naprawdę niezły, akcja cały czas jest wartka, normalnie istna perełka. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Większość książek o tematyce historycznej jakie czytałam dotyczyło najczęściej II Wojny Światowej, dlatego z chęcią zapoznam się z czasami nieco nowszymi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujące... Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowo dodanego posta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie moje klimaty ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie wolę czasy bardziej współczesne, dlatego tym razem jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się bardzo ciekawie. Chętnie przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka raczej nie dla mnie, ale znam kogoś komu mogła by się bardzo spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo świetnej recenzji i dobrej oceny, nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może byc ciekawa. Szczególnie, że bardzo lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyjaźń to bardzo ważny temat, nawet jeśli jest nietypowa, więc chętnie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. historia to nie moja dziedzina zainteresowań, ale losy emigrantów mogą się okazać całkiem absorbujące.

    OdpowiedzUsuń
  16. Po namyśle stwierdzam, że to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  17. A mnie się ta książka podobała, choć wydawało mi się, że ich przyjaźń rozwinie się trochę inaczej - bardziej w stronę wspólnej firmy, współpracy. Po zawiązaniu sie fabuły już widziałem bohaterów sprawdzających przysłowiowe złoto notowania, a tutaj inaczej ich losy się potoczyły. Niemniej jednak jestem na plus!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...